Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Kąpiel to zadanie tylko dla tatusia? Nigdy w życiu!

| 28.11.2016, aktualizacja: 28.11.2016 | 0

„Drogi tato, jeśli naprawdę chcesz odciążyć swoją żonę/partnerkę po porodzie to: sprzątnij, poprasuj albo zrób pranie – ale nie zawłaszczaj jednej z najważniejszych chwil w ciągu dnia: kąpieli niemowlaka!”

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
kąpiel niemowlaka
fot. Fotolia
Tak, wiem – tata dziecka ma większe ręce i pewniejszy chwyt. Tak, wiem – płacz niemowlaka nie robi na nim aż tak wielkiego wrażenia (w teorii…). Tak wiem – ojciec też musi budować swoją własną relację z dzieckiem. Ale naprawdę nie wiem dlaczego to mają być powody, by oddać mu najmilszy punkt dnia, czyli kąpiel dziecka?

Kąpiel niemowlaka to obowiązek przywilej obojga rodziców!

Po całym dniu z dzieckiem potrzebuję odprężenia, ale kto powiedział, że moje odprężenie ma polegać na kieliszku wina, serialu czy wizycie u fryzjera? Wina zresztą nie bardzo mogę – karmię. Serial? Wszystkie fajne obejrzałam już w ciąży, kiedy dwa ostatnie miesiące musiałam leżeć. Fryzjer – chętnie, ale na Boga, ile razy w tygodniu można sobie podcinać końcówki?

Bogiem a prawdą to najlepiej odprężam się w towarzystwie mojej rodziny i naprawdę dziwię się tym, którzy się temu dziwią. 

Na początku, w pierwszych dniach po porodzie, rzeczywiście dałam sobie wmówić, że skoro większość rzeczy przy synku robię ja, to wieczorem powinnam oddać go w ręce jego taty, a sama pójść odpoczywać – i niech się dzieje wola nieba. Ale to tak nie działa. Kiedy oni się we dwóch świetnie bawili, ja leżałam w drugim pokoju i zazdrościłam. Kiedy za to mały płakał – zastanawiałam się, co tam się dzieje i wyobrażałam sobie Bóg wie co. W ogóle się nie odprężałam. A już gdy przychodziła pora kąpieli, to nie wytrzymywałam – tam się dzieją takie rzeczy, woda chlapie, dziecko krzyczy (i nie wiem: z radości? czy ze strachu?), a mnie ma to omijać? A w życiu! 
Czytaj także: Co robić, jeśli dziecko nie lubi kąpieli?

I tak mniej więcej po tygodniu daliśmy sobie spokój z tymi sztucznymi podziałami w stylu: „karmienie – mama, kąpiel – tata, masaż – mama, noszenie – tata”. Zamiast kierować się mądrościami ludowymi, zaczęliśmy się kierować tym, co nam serce dyktowało. A dyktowało nam, żeby wszystko, co się da, robić razem. Jasne, mój mąż nie nakarmi piersią, ale często w nocy, kiedy karmiłam, on też się budził i był z nami. Albo masaż malucha: jakoś tak się utarło, że siadaliśmy oboje nad naszym golaskiem. Z kąpielą podobnie: we dwoje kąpać dziecko jest i raźniej, i fajniej. 

Kiedy teraz moje koleżanki zachodzą w swoje pierwsze ciąże i rodzą swoje pierwsze dzieci, zawsze radzę im (i ich mężom) jedno: to, co możecie, róbcie przy dziecku razem. Nie dzielcie odpowiedzialności, bo ona w całości spoczywa i na jednym z was, i na drugim. Pomagajcie sobie, ale w mądry sposób,a  nie przez jakieś dziwne ustalanie: to robię ja, a tamto ty. Wtedy i wszystkie obowiązki będą lżejsze, a i odpoczynek we dwoje ma zupełnie inny smak.

Pierwsza kąpiel niemowlaka może być trudna, ale...

...ale właśnie dlatego warto przejść przez nią we dwoje. Powoli, na spokojnie i po swojemu. I co jeszcze ważne, bez świadków w postaci babć i dziadków – no, chyba, że bardzo lubisz słyszeć za uchem, że o jezumario trzymasz dziecko za mocno/za słabo, że woda w wannie jest za gorąca/za zimna, że jest jej za dużo/za mało itd. I nawet jeśli podczas tych pierwszych kąpieli dziecka będzie nerwowo i więcej najecie się strachu niż radości – to i tak warto, bo to będzie wasz wspólny strach i wasze wspólne ważne doświadczenie. 

Kąpiel niemowlaka pomaga mamie i tacie pokonać kryzys

Dużo mówi się o tym, żeby po porodzie rodzice zacieśniali relację z dzieckiem, ale jakoś tak często nam umyka, że także partnerska czy małżeńska relacja balansuje wtedy nad przepaścią. Trzeba nad nią się mocno pochylić – zwłaszcza, że natura nam tutaj nie sprzyja: większość naszych hormonów krzyczy raczej: „Dziecko!” a nie: „Związek!”. Według psychologów każda para po narodzinach dziecka przeżywa mniejszy albo większy kryzys – nie tyle tu chodzi o brak miłości, ale raczej o to, że wszystkie wcześniejsze zasady i porządki teraz muszą się zmienić, a jak to przy zmianach bywa: coś się może niechcący popsuć. Żeby wasze ścieżki się nie rozeszły za daleko, postarajcie się, by nadal, tak jak było przed ciążą, spędzać ze sobą jak najwięcej czasu. Nawet, jeśli teraz to będzie czas spędzony na domowych czy rodzicielskich obowiązkach i tak będzie was zbliżał do siebie. Polecamy: Kryzys po porodzie – jak go uniknąć? 
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?