Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Dziecko nie chce samo jeść

| 31.01.2008, aktualizacja: 08.12.2013 | 3
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
fot. Edipresse
Jak nakłonić dziecko, żeby jadło samo, bez pomocy zabawek i bajek?
Gdy Zosia miała trzy latka, przeszła dość poważną chorobę. Straciła apetyt i karmienie jej odbywało się przy użyciu różnych „zabawiaczy”. Po pewnym czasie apetyt wrócił, ale Zosia podczas jedzenia bawi się, kręci, odchodzi od stołu, a my biegamy za nią z łyżeczką albo opowiadamy zajmujące historie. Wiem, że popełniliśmy błąd, ale nie umiemy znaleźć wyjścia z tej sytuacji. To tym trudniejsze, że babcia, która nam pomaga, uważa, że najważniejsze jest to, by dziecko było prawidłowo odżywione. Jak nakłonić córeczkę, żeby jadła sama, bez pomocy zabawek i bajek? Co zrobić, gdy, jak już czasem bywało, Zosia nie będzie chciała w ogóle jeść? Maria z Wrocławia

Warto spróbować jeść, przynajmniej niektóre posiłki, razem z dzieckiem. Kiedy tylko będzie to możliwe, proszę usiąść do stołu całą rodziną. Wtedy Zosia zobaczy, że każdy je sam i nie robi wtedy niczego innego. Jeśli nie będzie chciała jeść tego, co Pani dla niej przygotuje, czekając na zabawę, proszę po prostu sprzątnąć talerzyk, mówiąc: „Chyba nie byłaś dziś głodna, bo ja i tata skończyliśmy już śniadanie”. Proszę się nie martwić, że dziecko (mając tak troskliwych rodziców) zagłodzi się, nie jedząc jednego posiłku. Trudno się dziwić, dziewczynka przyzwyczajona do wesołej zabawy podczas jedzenia sama z niej nie zrezygnuje. To Państwo muszą się uzbroić w cierpliwość, gdy po raz kolejny będzie oczekiwała takich „atrakcji” przy stole oraz postarać się przekonać babcię, że rezygnacja z nich wyjdzie małej na dobre.

Prawidłowe odżywianie to nie tylko odpowiednia ilość i jakość posiłków, ale też ich forma. A to oznacza, że jemy w tym czasie, nie czytamy gazety ani nie bawimy się zabawkami. Proszę mi wierzyć, że po jakimś czasie Zosia sama poprosi o jedzenie, gdy poczuje głód. Nie należy jej o tym zbyt natarczywie przypominać ani podawać przekąsek. Proszę nie zrażać się przejściowymi trudnościami i postarać się cierpliwie znosić humory córeczki, które... przybiorą na sile, jeśli nie będą Państwo konsekwentni.
 
Agnieszka Galica konsultacja: Agnieszka Galica
Terapeuta rodzinny i małżeński. Kieruje Pracownią Konsultacyjną "Na Uboczu" Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Autorka popularnych bajek i piosenek dla dzieci oraz programów telewizyjnych.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (3)
avatar

casiopea
casiopea | 2011-07-16 17:39 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Wiesz, z niejadztwa oraz z różnych problemów z przewodem pokarmowym wyleczyłam dwoje moich dzieci: 9-miesięczniaka i 14-latka. Kiedy przypominam sobie te wszystkie wydarzenia związane z jedzeniem i wszystkie czynności wokół talerza, wiesz to była dla mnie gehenna, płacz…myślałam już że wpadnę w nerwicę. Wtedy zamówiłam mieszankę ziół u bioenergoterapeutki, zielarki, zioła stare jak świat, popularne, pospolite, tajemnica tkwi w recepturze i sposobie podawania, czyli posypywania maleńką szczypeczką, a nie np. parzenia, gotowania, paprania, jak to się powszechnie stosuje.
Zioła są przeznaczone dla niejadków - pobudzają apetyt oraz do wyleczenia przewodu pokarmowego, który z różnych powodów szwankuje. Przeznaczone są dla dzieci i dorosłych, tylko dawka jest różna - zależna od wieku. Tajemnica tkwi w recepturze oraz w sposobie podania - do każdego posiłku szczypeczka - tyle co główka od szpilki na początek, nawet jeśli tym posiłkiem jest sucha bułka czy batonik. U młodszaka już po tygodniu zauważyłam chęć do jedzenia, starszak był strasznie sceptyczny - ukrywałam ziółka na kromce suchego chleba, który smarowałam masłem - jadał głównie chleb z masłem, u niego chęć do jedzenia pojawiła się już po trzech dniach. Dziś jak sobie przypomnę to piekło związane z odżywianiem moich dzieci to dostaję gęsiej skórki, ale dzieci nie są już niejadkami, wręcz przeciwnie - jedzą wszystko, a zioła stosowałam u obojga zaledwie miesiąc - później nie były już potrzebne. Zioła kosztują 35 zł, jeżeli nie jesteś z Wrocławia mogę je zamówić i wysłać Ci pocztą. Od razu powiem, że nie mam w tym żadnego interesu, po prostu jestem tak szczęśliwa, że ten koszmar z jedzeniem mam już za sobą, że postanowiłam opublikować moją radość w Internecie - wszędzie gdzie tylko będę mogła, i podzielić się z innymi rodzicami niejadków moimi doświadczeniami i sposobem, w jaki poradziłam sobie z moimi własnymi niejadkami i także z samą sobą - miałam kiedyś w życiu taki trudny okres - dużo pracy, dużo stresów, dużo kawy i nerwów, strasznie źle się czułam i miałam okropny wstręt do jedzenia, schudłam tak strasznie, że ze wstydu nie rozbierałam się na plaży, wyglądałam jak kościotrup, ale to było tylko w jedno lato, następnego wyglądałam już normalnie, zastosowałam te ziółka i wszystko wróciło do normy.
Powyższe informacje pragnę opublikować na wszystkich forach, bardzo proszę nie usuwać tego posta, nie spamuję, a to, co robię, robię wyłącznie z potrzeby serca, pragnienia pomocy ludziom, głównie matkom, które są w rozpaczy, tak jak ja kiedyś byłam oraz w podziękowaniu za pomoc, której udzielono mnie oraz dwójce moich dzieci, chociaż żadne słowa nie są w stanie tej wdzięczności wyrazić.
Pozdrawiam serdecznie
casiopea

Odpowiedz

niunia
niunia | 2009-07-21 19:56 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

A co zrobić jeśli dla dziecka jedzenie mogłoby nie istnieć, a pozostawienie go samym sobie z posiłkami prowadzi do niejedzenia?

Odpowiedz

Anonim
Anonim | 2008-02-13 16:56 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

fajny artykulik

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?