Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Karmienie niejadka – sposoby innych mam

| 06.04.2010, aktualizacja: 22.12.2013 | 4

Do dziś pamiętam smak zimnej pomidorówki, którą musiałam jeść. Wtedy czułam się skrzywdzona, ale teraz, kiedy sama jestem mamą dwójki niejadków, trochę rozumiem moją mamę.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
karmienie dziecka, kuchnia, kaszka, niemowlę, łyżeczka
Kłopot z niejadkami jest taki, że nie ma na nie jednego sposobu. Ja wypróbowałam na mojej Nince chyba wszystko. Pamiętam, jak np. chowałam się za drzwiami aby potem znienacka zza nich wypaść: trzaskając nad głową pokrywkami i wyśpiewując co bardziej skoczne piosenki. W tym czasie mój mąż wciskał kolejną łyżeczkę w otwartą ze zdziwienia buzię córeczki. Oglądając taki teatrzyk, Ninka godziła się przełykać nielubianą zupkę albo mięsko. Ta metoda działała aż do pierwszych urodzin mojej córeczki. Potem wreszcie okazało się, że Ninka jednak lubi jeść – ale akurat nie to, co ja jej do tej pory proponowałam. Lubi ziemniaczki, ale w kawałku, a nie purée. Lubi bułeczkę – ale bez masła czy innych dodatków. Lubi nawet mięsko (pod warunkiem że to jest kotlecik). Szanuję jej upodobania, a ona odwdzięcza mi się, jedząc to, co dla niej przygotuję. A sposób z pokrywkami doradzam moim mniej doświadczonym w sztuce karmienia dzieci koleżankom :) Pytam je też o ich własne metody.

Sztuczki to moje drugie imię :)
Apetyt mojego dwuletniego Mateuszka to jeden z głównych – i trudnych – tematów w naszej rodzinie. Mój synek to chudziak. Jego waga od zawsze wahała się między 3. a 10. centylem. W dodatku ma tylko kilka ulubionych potraw, a jedzenie nie jest dla niego atrakcyjną czynnością. Dlatego czasem, podczas jego karmienia, muszę uciekać się do sztuczek. Mam kilka sprawdzonych. Kiedy Mateusz był trochę młodszy, najlepiej działało karmienie samochodzików (jedna łyżeczka dla autka, jedna dla Mateuszka). Teraz, kiedy mały ma już swoje ulubione pluszaki, sadzamy je przy stole razem z synkiem – w miłym towarzystwie każde danie smakuje o wiele lepiej. Przyznam też, że czasem troszeczkę oszukuję synka. Oto przykład. Mateusz uwielbia jajka, dlatego gdy podaję mu jakieś nowości, wmawiam mu, że są zrobione z jajek. Ale kiedy nie skutkuje nawet to, po prostu odwracam uwagę synka, np. podając mu drugą łyżkę, aby ciapciał sobie nią w swojej miseczce. Czasem też karmię Mateuszka przed telewizorem, gdy ogląda bajkę – to jednak metoda, którą stosuję tylko podczas choroby synka, kiedy jego apetyt znika niemal całkowicie. Wiem, że to nie jest godne pochwały, ale chyba tylko inna mama niejadka zrozumie, że są takie sytuacje, kiedy radykalne sposoby sprawdzają się najlepiej. Za to nigdy nie wmuszam w niego jedzenia na siłę, choć, owszem, kiedyś, gdy Mateusz był młodszy, zdarzały się dni, kiedy siedziałam naprzeciwko niego i mówiłam mu, że nie odejdzie od stołu, dopóki nie zje. Zjadał ze łzami dwie lub trzy łyżeczki więcej, ale ja czułam się paskudnie... Magda Butrym, mama Mateusza

Śpiewam przy karmieniu

Mój sposób jest prosty:podczas karmienia, śpiewam Zosi. Mam cały jedzeniowy repertuar! Pomagają też wierszyki, a kiedy już nie mam siły na przypominanie sobie kolejnych dziecięcych przebojów, to po prostu sadzam Zosię przed oknem, odsłaniam firankę i zabawiam ją rozmową: „Widzisz ptaszka? Słyszysz jak szczeka piesek?”. Zapatrzona nawet nie wie, kiedy połyka kolejne łyżeczki zupki. Kiedy jednak zaciska wargi i odwraca głowę, daję za wygraną. Nigdy też nie pozwalam sobie na wybuchy złości w stylu: „Jedzże wreszcie!” czy błagając córeczkę: „Jeszcze jeden gryz, zrób to dla mnie”. Spokój i cierpliwość to przyprawy, z którymi smakuje każde danie. Nie powiem, czasem takie opanowanie emocji dużo mnie kosztuje. A wiecie, co mi pomaga powstrzymać nerwy? Właśnie to moje śpiewanie podczas karmienia :) Staram się też podawać małej tylko to, co lubi, a lubi raczej zdecydowane smaki: żaden tam suchy kurczak czy mdłe warzywka. Wciąż jednak do jej dań nie dodaję ani soli, ani cukru – nie chcę aby nabrała złych nawyków żywieniowych. Wolę, by jadła mniej, ale za to zdrowe dania. Anita Tutak, mama Zosi

Daję tylko to, co lubi
Gdy Anielka miała kilka miesięcy, prawie nigdy nie była głodna, a dania, które jej smakowały, mogłam policzyć na palcach jednej ręki. Marchewkę wypluwała, z owoców lubiła tylko banany, ale na szczęście od początku uwielbiała zupy warzywne, dlatego robiłam je na okrągło i w nich „przemycałam” witaminy. Zamiast wmuszać na siłę, wolę szanować upodobania kulinarne moich dzieci. Był np. okres, kiedy córeczka jadła tylko parówki albo paluszki rybne, i choć wiem, że większość mam pewnie skrytykowałaby mnie za to, ja wolałam pokazywać małej, że jedzenie jest przede wszystkim źródłem przyjemności, a nie torturą. Natomiast moją starą, sprawdzoną sztuczką było (i nadal jest) szykowanie posiłku nie dziecku, ale sobie. Zauważyłam bowiem, że kiedy proponuję Anielce jakieś nowe danie, nigdy nie ma na nie ochoty, a jak zobaczy je na moim talerzu, to zawsze podbiegnie i poprosi o gryza. Dorota Stępień-Góra, mama Anielki i Antka

Dyskutuj na forum: Sposób na niejadka »
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (4)
avatar

casiopea
casiopea | 2011-07-16 14:33 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Wiesz, z niejadztwa oraz z różnych problemów z przewodem pokarmowym wyleczyłam dwoje moich dzieci: 9-miesięczniaka i 14-latka. Kiedy przypominam sobie te wszystkie wydarzenia związane z jedzeniem i wszystkie czynności wokół talerza, wiesz to była dla mnie gehenna, płacz…myślałam już że wpadnę w nerwicę. Wtedy zamówiłam mieszankę ziół u bioenergoterapeutki, zielarki, zioła stare jak świat, popularne, pospolite, tajemnica tkwi w recepturze i sposobie podawania, czyli posypywania maleńką szczypeczką, a nie np. parzenia, gotowania, paprania, jak to się powszechnie stosuje.
Zioła są przeznaczone dla niejadków - pobudzają apetyt oraz do wyleczenia przewodu pokarmowego, który z różnych powodów szwankuje. Przeznaczone są dla dzieci i dorosłych, tylko dawka jest różna - zależna od wieku. Tajemnica tkwi w recepturze oraz w sposobie podania - do każdego posiłku szczypeczka - tyle co główka od szpilki na początek, nawet jeśli tym posiłkiem jest sucha bułka czy batonik. U młodszaka już po tygodniu zauważyłam chęć do jedzenia, starszak był strasznie sceptyczny - ukrywałam ziółka na kromce suchego chleba, który smarowałam masłem - jadał głównie chleb z masłem, u niego chęć do jedzenia pojawiła się już po trzech dniach. Dziś jak sobie przypomnę to piekło związane z odżywianiem moich dzieci to dostaję gęsiej skórki, ale dzieci nie są już niejadkami, wręcz przeciwnie - jedzą wszystko, a zioła stosowałam u obojga zaledwie miesiąc - później nie były już potrzebne. Zioła kosztują 35 zł, jeżeli nie jesteś z Wrocławia mogę je zamówić i wysłać Ci pocztą. Od razu powiem, że nie mam w tym żadnego interesu, po prostu jestem tak szczęśliwa, że ten koszmar z jedzeniem mam już za sobą, że postanowiłam opublikować moją radość w Internecie - wszędzie gdzie tylko będę mogła, i podzielić się z innymi rodzicami niejadków moimi doświadczeniami i sposobem, w jaki poradziłam sobie z moimi własnymi niejadkami i także z samą sobą - miałam kiedyś w życiu taki trudny okres - dużo pracy, dużo stresów, dużo kawy i nerwów, strasznie źle się czułam i miałam okropny wstręt do jedzenia, schudłam tak strasznie, że ze wstydu nie rozbierałam się na plaży, wyglądałam jak kościotrup, ale to było tylko w jedno lato, następnego wyglądałam już normalnie, zastosowałam te ziółka i wszystko wróciło do normy.
Powyższe informacje pragnę opublikować na wszystkich forach, bardzo proszę nie usuwać tego posta, nie spamuję, a to, co robię, robię wyłącznie z potrzeby serca, pragnienia pomocy ludziom, głównie matkom, które są w rozpaczy, tak jak ja kiedyś byłam oraz w podziękowaniu za pomoc, której udzielono mnie oraz dwójce moich dzieci, chociaż żadne słowa nie są w stanie tej wdzięczności wyrazić.
Pozdrawiam serdecznie
casiopea

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

darka
darka | casiopea | 2012-04-08 20:51 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

mam podobny problem z niejadkiem i jestem zainteresowana tymi ziołami jak można się skontaktować mój email przemek.pw@poczta.onet.eu pozdrawiam

Odpowiedz

darka
darka | casiopea | 2012-04-08 21:08 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

mam podobny problem z niejadkiem i jestem zainteresowana tymi ziołami jak można się skontaktować mój email przemek.pw@poczta.onet.eu pozdrawiam

Odpowiedz

Sylwii
Sylwii | casiopea | 2016-09-15 23:44 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Witaj przeczytałam twój artykuł i bardzo mnie zainteresował ja również mam problem z moją 11 miesięczna córeczka jest niejadkiem przechodze gehenne i potrzebuje pomocy aby ten koszmar zniknął z moich oczu raz na zawsze.Czy mogłaby Pani podac mi namiary jak zakupić ten cudowną zioła. Bardzo byłabym wdzięczna to mój numer tel. 533444211 pozdrawiam

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?