Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Dlaczego mamy nie karmią piersią? Powód jest smutny...

| 26.11.2016, aktualizacja: 26.11.2016 | 114

85% kobiet deklaruje w czasie ciąży, że będzie karmić piersią. Znacznie mniej rzeczywiście to robi.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(15)
fot. Fotolia
Pytania o to, w jaki sposób karmi się dziecko, padają zawsze w kierunku świeżo upieczonej mamy. Pierś, czy butelka? Czy wybór naprawdę zależy od kaprysu mamy???

Nie i jeszcze raz nie! Większość kobiet chce karmić piersią, tylko z różnych powodów nie jest im to dane. Wybór butelki to nie wygodne rozwiązanie, tylko często jedyne, by dziecko były najedzone i rozwijało się prawidłowo. Posłuchajcie doradcy laktacyjnego, jej opowieść, otworzy Wam oczy na wiele spraw.

„Według badań z 2012 r. 85% kobiet deklaruje, że będzie karmić swoje dziecko minimum 3 m-ce. Niestety jak się okazuje, wiele z nich rezygnuje z tego wcześniej. Dlaczego? Czy to ich ciało zawodzi, natura, dziecko?

Od 7 lat pracuję jako doradca laktacyjny. I wiem, że powodów jest wiele, ale w dużej mierze zawodzi system. Owszem, wiele kobiet nie może karmić piersią z przyczyn biologicznych, ale nie wszystkie. Wiele z nich, gdyby otrzymało na czas właściwą pomoc, mogłoby, choć częściowo karmić naturalnie. Znam wiele kobiet, których piersi były w stanie wyprodukować około 1/3 potrzebnego dziecku mleka, ale wtedy zawsze można włączyć karmienie uzupełniające, bez rezygnowania z naturalnego.

Czytaj: Karmienie mieszane - kiedy, jak i po co?

Nie zapominajmy też, że wiele dzieci ma problem ze ssaniem, przez różnego rodzaju problem choćby z podniebieniem. Tym dzieciom także można pomóc, ale potrzeba na to właściwej opieki medycznej oraz właściwej diagnozy. Wiele rzeczy można wypracować-czasem trwa to kilka dni, czasem tygodni. Większość mam dostaje wizytę konsultanta laktacyjnego w szpitalu (choć nie zawsze, wiele matek donosi, że jeśli urodziły w weekend, to nie przysługuje im). Mogą też dostać wspaniałego konsultanta laktacyjnego; a może nie. Może ich konsultant laktacyjny spędza 5 minut z nimi, a może całą godzinę. Tak czy inaczej, wiele matek wraca do domu i stwierdza, że karmienie piersią jest inne, niż było w szpitalu. Nawał mleka może być opóźniony, a ich dzieci są głodne. Pojawia się panika. Wiele matek zaczyna odczuwać ból z krwawiących sutków kilka dni po urodzeniu. To jest zupełnie normalne, ale zniechęca kobiety.

Czytaj: Jak leczyć popękane brodawki piersiowe?

Takim kobietom potrzebne jest wsparcie eksperckie. Jeżeli go nie dostaną, nic dziwnego, że wiele matek po prostu rezygnuje z karmienia w pierwszym tygodniu lub dwóch. One nie wiedzą, gdzie szukać pomocy...”

A jak było u Was? Czy Wy też musiałyście zrezygnować z karmienia piersią? Jaki był powód, piszcie w komentarzach.

Czytaj także: Raz z piersi raz z butelki

źródło: scarymommy
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (114)
avatar

Mama
Mama | 2016-12-04 22:32 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Przy pierwszym dziecku wiedziałam ze trzeba bardzo często przystawiać - wręcz dzieckob wisi na piersi aby pobudzić laktację i udało sie choć corka nie umiała łapać i trochę zgrzytów było ale nikt mnie nie ostrzegł ze nie daje sie herbatek z butli przy karmieniu naturalnym oraz smoczka i przez to w drugim mies mała odrzuciła pierś :( ale teraz przy drugim wiem ze trzeba ładnie przystawiać baaardzo często nie dając butli żadnej i karmie naturalnie juz 3 miesiące i jestem z siebie dumna. Karmienie piersią to piękne przeżycie tylko czasem trzeba troszkę przejść ale jak kobiecie zależy to uda jej sie . POZDRAWIAM WSZYSTKIE MAMY KARMIĄCE NATURALNIE ;)

Odpowiedz

sylwia
sylwia | 2016-12-04 21:44 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Przy pierwszym dziecku bardzo chiałam karmic piersia, jednak nikt mi w tym nie pomógł, dziecko nie umialo sac ja sie meczyłm on płakał z głodu w końcu okazało sie ze syn ma refluks i musiałam przejsc na mleko zastepcze i karmiłm 2 miesiace co bardzo przezyłam. Przy drugim wszystko zalezało od mojego nastawienia a byłam nastawiona ze za wszellka cene bed karmic piersia. Choc poczatki byly ciezki, ja sie nie podawałam i córcir karmiłam 9 miesiecy

Odpowiedz

Zosia26
Zosia26 | 2016-12-04 19:05 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja mam tego typu problem, ze w szpitalu olaly mnie pielegniarki, nie pokazaly jak karmic, kazaly tylko kupic nakladki ktore nauczyly mala plytko ssac i mam problem z przystawienia ja do piersi, na dodatek mam malo pokarmu. Teraz stosuje karmienie mieszane, chcialabym karmic naturalnie, ale nie wiem jak nauczyc mala karmienia z piersi bez nakladki

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Cierpliwosci
Cierpliwosci | Zosia26 | 2016-12-04 21:33 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Moja propozycja: Tuz przes zlapaniem brodawki odchyl kciukiem zuchwe dziecka zeby bardziej mu sie "ryjek" rozdziawil. No i wtety mocno wcisnij dziecko na piers reka, która trzyma glowke...jeśli w trakcie karmienia usta będą wracaly do plytkiego picia to probuj kciukiem odchylac zuchwe. Nie jestem doradca laktacyjnym ale sama tak "poglebiam" rozwarcie ust dziecka i jest ok. Powodzenia.

Odpowiedz

Domini
Domini | 2016-12-04 18:44 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Poród planowałam tylko naturalny i karmienie tylko piersią. Nie wyobrażałam sobie, że będzie inaczej. A jednak było cc, komplikacje i synek trafił na OIOM.
przez 1,5 tygodnia był w inkubatorze. Przez ten czas pobudziłam laktację laktatorem, jednak ilość wytworzonego mleka była za mała dla mojego głodomora. Miał też problem z chwyceniem sutka bo wcześniej znal tylko butelkę ze szpitala. Karmienie mieszane udało się do 3 miesiąca. Potem się poddałam. Na chwilę obecną wiem, że jeżeli ktoś by mi pokazał jak mam przystawiać dziecko, jak je układać do karmienia to mogłoby to wszystko wyglądać zupełnie inaczej.

Odpowiedz

iga
iga | 2016-12-04 17:56 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Chciałam karmić moja córkę jak najdłużej ale ona nie chciała Mojego pokarmu i chyba 4 razy rezygnowalam i po paru dniach motywowałam się na nowo. W pierwszych tyg myślałam że tak karmienie wygląda tzn trzeba się szarpać z niemowlakiem. Zniosła bolesne i popękane sutki potem bóle przy karmieniu bo specjalnie źle łapała pierś. Jak dałam mm to zjadła Jednym tchem a jak w butelce było moje mleko to nie chciala. Tak walczyłam prawie 4 miesiące aż w końcu powiedziałam dosc. I skończyły się krzyki a dziecko szczęśliwe jak nigdy dotąd

Odpowiedz

Biegata
Biegata | 2016-12-04 17:47 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

U nas na szczęście udało się laktację wywołać i utrzymać.
Pola jest wcześniakiem z 32 tc, po cięciu natychmiast zaintubowana i umieszczona w inkubatorze. Zobaczyłam ją następnego dnia, ale dotknąć mogłam dopiero po tygodniu. Ona przebywała na OIOMie w jednym szpitalu, ja w drugim. Przystawiłam ją dopiero w trzecim tygodniu jej życia, do tego czasu odciągałam. Później zdarzyły się 3 lub 4 kryzysy laktacyjne, ale udało się pobudzić produkcję :)
Duża w tym zasługa mojego żarłoczka :)
Cieszę się, że dzięki wsparciu rodziny i znajomych udało mi się przetrwać i nie poddać. Pozdrawiam wszystkie mamy :)

Odpowiedz

Kenna
Kenna | 2016-12-04 17:22 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

My mieliśmy olbrzymie problemy, dysfunkcje jezyka przy zasysaniu, nawał samotnie w domu, ból. Na szczescie na czas wymyslilam konsultacje promotorki kp. Na zaś chociaz smiano sie ze mnie. Udalo sie spotkac 4 dnia po porodzie w apogeum dramatu. I teraz sie karmimy... 10 tydzien i jest dobrze. Ale bylo ciezko, bolalo i dalismy radę!

Odpowiedz

Myszka29zg
Myszka29zg | 2016-12-04 15:21 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja nie narzekam wolałam piersią ponieważ nie musiałam kupować mleka a dziecko jest odporne karmilam 2,8 to było coś przyjemnego i niesamowite uczucie kiedy mogę nakarmić swoją córkę i piersi mam normalne nie narzekam więc karmienie piersią jest najlepszym sposobem zawsze dostaje ciepłe mleko pozdrawiam. :)

Odpowiedz

ea
ea | 2016-12-04 13:26 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Na szczęście nie miałam problemu z kp i jestem szczęśliwa że mogłam karmić tak długo jak dziecko potrzebowalo.

Odpowiedz

Iwo
Iwo | 2016-12-04 11:26 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Karmię córkę już 7 miesiąc. Początki były ciężkie bo córka miała ciężką zółtaczkę i przez pierwsze 4 doby prawie w ogóle nie mogłam jej wyjmować spod lamp. Uparcie jednak ściągałam mleko laktatorem i znosiłam małej do karmienia. Oprócz tego była karmiona przez pielęgniarki sztucznym mlekiem ponieważ nie ruszyła mi laktacja. Gdyby nie pomoc cudownej położonej laktacyjnej to nie byłabym w stanie nadal karmić. Grunt to szukać pomocy u specjalisty który pracuje z powołaniem. Inna położna olała mój problem, żeby było śmieszniej obydwie miały na imię Maria 😀 tylko jedna była w stanie spędzić przy moim łóżku w nocy 3h i wszystko wyjaśnić i pokazać i mnie i dziecku a 2ga miała wszystko w nosie.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?