Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Karmienie piersią to gra zespołowa! Całej rodziny

| 21.12.2015, aktualizacja: 23.12.2015 | 1

Tylko na pierwszy rzut oka karmienie piersią to sprawa tylko mamy i dziecka. Tak naprawdę powodzenie czasem zależy też od trzeciego czynnika – taty.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
karmienie piersią
fot. Fotolia
Gdyby nie mój ówczesny chłopak (a od 10 lat zupełnie legalny mąż), prawdopodobnie karmienie naturalne naszej pierwszej córki skończyłoby się już 2. dnia po jej narodzinach. Na początku wcale mi się nie podobało: bolało, dłużyło się i stresowało. Na szczęście miałam obok siebie jego męskie wsparcie. Na czym ono konkretnie polegało?

Podawał mi picie

Tysiąc razy w życiu słyszałam o przysłowiowej szklance wody na starość, ale dopiero podczas karmienia piersią zrozumiałam, ile prawdy jest w tym powiedzeniu. Ja bez pełnej szklanki nawet nie zabierałam się do karmienia. Po pierwsze dlatego, że picie zimnej wody odwracało moją uwagę od bólu podczas początkowych chwil ssania noworodka (taki ból, ale tylko w pierwszych sekundach ssania, jest normalny na samym początku laktacji).
Po drugie dlatego, że jak mówią eksperci, picie przynajmniej 2 litrów wody dziennie jest niezbędne, by utrzymać laktację:
– W swojej praktyce nieraz widzę też, że jedyną przyczyną zanikania pokarmu jest to, iż karmiąca mama zapomina o tym, aby pić. Zadaniem taty będzie więc przypominać jej o tym i zapewniać do picia to, co ona lubi. Oczywiście w pierwszych tygodniach po porodzie wybór jest ograniczony: delikatna herbata, ulubiona woda mineralna, ewentualnie sok jabłkowy czy kompot – mówi prof. Kamil Hozyasz, kierujący Kliniką Pediatrii w Instytucie Matki i Dziecka.

Wstawał do dziecka

Picie to niejedyny warunek konieczny dla powodzenia laktacji. Drugim, tak samo ważnym będzie odpoczynek.
Stres i zmęczenie mogą zakłócić wypływ mleka, dlatego w okresie karmienia piersią karmiąca mama powinna wypoczywać jak najwięcej – tłumaczy dr Magdalena Gugulska, konsultant laktacyjny.
To mit, że kobiece hormony pomagają mamie wstawać w nocy do malucha. Hormony hormonami, ale już po kilku zarwanych nocach zmęczenie staje się przytłaczające. Nie wiem, czy bym je zniosła, gdyby nie nasza umowa: raz wstaję ja, raz on – przewija i przynosi mi bobasa, a po karmieniu odnosi do łóżeczka. Tak było przez pierwszy miesiąc, bo potem, gdy nocne przewijania już nie były potrzebne, oboje doszliśmy do wniosku, że zamiast wstawać pięć razy w nocy lepiej będzie, jeżeli zaczniemy spać z małą. Takie wyjście dla niektórych rodziców jest kontrowersyjne, ale specjaliści je pochwalają:
Zdaniem konsultantów laktacyjnych spanie z dzieckiem to wiele lepsze wyjście dla zmęczonej mamy, niż jej rezygnacja z nocnych karmień. Mleko w nocy ma zupełnie inny skład i zaspokaja inne potrzeby dziecka. Do tego nocne karmienia najlepiej stymulują produkcję pokarmu – mówi dr Gugulska.

Brał na siebie karmienie

Jeżeli jednak nie macie ochoty na rodzinne łóżko, możesz w inny sposób zapewnić odpoczynek karmiącej mamie. Jedną noc w tygodniu (np. w weekend, gdy nie musisz wstawać rano do pracy?) przeznaczcie na małe wagary od karmienia piersią. Kiedy ty będziesz smacznie spać – najlepiej w innym pokoju, aby nie zbudził jej płacz dziecka – tata może podać dziecku odciągnięty pokarm lub mieszankę modyfikowaną, jeżeli jest ono karmione naprzemiennie. Taka jedna noc przerwy raz na jakiś czas (byle nie za często) na pewno nie zaburzy laktacji, za to doda sił i pozwoli ci dotrwać z karmieniem piersią do okresu, kiedy nocne posiłki już nie będą dziecku potrzebne (mniej więcej od 10. miesiąca życia). Uwaga jednak, wagary nie są wskazane w pierwszych 4 miesiącach karmienia, kiedy produkcja mleka nie jest jeszcze uregulowana. W tym początkowym okresie opuszczenie nawet jednego karmienia może skończyć się bolesnym zastojem pokarmu albo nawet zapaleniem piersi.

Pozwalał mi marudzić

Żadne wagary ani litry wody by mi nie pomogły, gdyby nie codzienne wsparcie psychiczne. Wszystkie te pocieszające i współczujące zdania typu: „Będzie dobrze” i „Jesteś dzielna”. Karmiąca mama bardzo potrzebuje takich zapewnień.
Tata moich dzieci nie tylko mi nie szczędził słów wsparcia, ale też cierpliwie znosił moje wybuchy złości i pogróżki, że już za chwilę – gdy tylko skończę jeszcze ten jeden ostatni raz karmić naszą córkę – to od razu maszeruję do sklepu po pudełko modyfikowanego mleka. Słuchał, kiwał głową, że się zgadza, a potem zaczynał od nowa swoje: „Będzie dobrze”. I rzeczywiście, po pierwszych, trudnych tygodniach bobas przestał ssać na okrągło, a piersi przyzwyczaiły się do nowych zadań.
I wreszcie całe to karmienie piersią stało się łatwe i przyjemne.  I zostało takie przez kolejny rok.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar

gość
gość | 2016-01-11 13:19 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Fajny tata. Ja jedyne co słyszę, gdy proszę o wsparcie "Musisz być silna"....

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?