Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Karolina Borkowska o końcu aktorstwa i początkach macierzyństwa

| 26.02.2015, aktualizacja: 26.02.2015 | 0
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
Karolina Borkowska
fot. Piotr Rewucki
Córka aktora Jacka Borkowskiego, Karolina Borkowska, zerwała z aktorstwem. Teraz stawia na bycie mamą. Ale pierwsze miesiące z Kubusiem wcale nie były sielanką. Szczera rozmowa o prawdziwym macierzyństwie. Bez słodzenia.
Karolina Borkowska występowała m.in. w serialu „Na dobre i na złe” oraz „Pierwsza miłość”, ale ostatecznie aktorstwo zamieniła na własną agencję public relations „Public Dialog”. Jest córką aktora Jacka Borkowskiego. Z aktorstwa zrezygnowała przez rozwód rodziców, nagłośniony przez media (towarzyszyła temu atmosfera skandalu). Nam opowiada o nowym życiu, o najważniejszej roli życiowej. O byciu mamą małego Kubusia.

Jak czytam o ważnych wydarzeniach w twoim życiu, to dochodzę do wniosku, że trzynastka nigdy nie była dla ciebie pechowa.

Zgadza się, choć nigdy nie byłam przesądna! W 2010 r., trzynastego w piątek, w Paryżu wzięłam ślub z Pawłem. Nasz synek Kubuś widocznie też uznał, że to najlepsza data, żeby przyjść na świat. Od 13 października 2014 roku jest z nami, choć planowo powinien urodzić się kilka dni później.

Pamiętasz ten moment?

Jakby to było wczoraj! Pojechałam do szpitala tylko po to, żeby poznać moją położną i obejrzeć salę porodową. Przy okazji tej wizyty pielęgniarki zrobiły mi badanie KTG i zbadały ciśnienie, które wyniosło… 180/100! Myślały, że popsuła się aparatura, więc badanie powtórzono na innym sprzęcie, ale wciąż było za wysokie. Położono mnie na patologii ciąży. Lekarz stwierdził, że skoro już jestem w szpitalu, to wyjdę z niego z synkiem.

Długo czekałaś na akcję porodową?

Kilka godzin. Dostałam oksytocynę, potem ból stał się nie do zniesienia, więc zaaplikowano mi znieczulenie zewnątrzoponowe. Nastawiłam się na poród naturalny. Niestety, po 12 godzinach wciąż nie było akcji porodowej, dlatego zdecydowano o cesarskim cięciu. Pani anestezjolog, żeby odwrócić moją uwagę od operacji, zagadywała mnie o… mojego psa (śmiech)!

Co pomyślałaś, gdy lekarz pokazał ci pierwszy raz Kubusia?

Nie pamiętam, byłam w szoku. Cieszyłam się, że to już koniec. Kubuś ważył jedynie
2,5 kg i mierzył 52 cm. Był siny i cały we krwi. Dostałam go na chwilę do przytulenia, potem przez blisko dwie godziny kangurował go mój mąż. Pamiętam, że rozśmieszyłam cały zespół. Pielęgniarka pokazała mi bransoletkę z danymi Kubusia i poprosiła, żebym przeczytała na głos, co jest tam napisane. A ja? „Chętnie, tylko że mam astygmatyzm i bez okularów nic nie widzę z bliska!”

Pierwsze karmienie to też magiczny moment.

Nie w moim wypadku. Po znieczuleniu nie czułam nóg. Nie miałam też pokarmu, nie umiałam trzymać dziecka. Byłam tak przerażona, że się popłakałam. Pielęgniarki pomagały mi przystawiać synka do piersi, wyrobić w nim odruch ssania. Ja byłam zestresowana, a Mały z głodu płakał.

Twój mąż sprawdził się wtedy na medal...

To prawda! Poza tym to Paweł zaczął pierwszy Kubusia przewijać. Żartował, że pokaże mi w domu co i jak! Codziennie wpadał do nas przed pracą i w garniturze zmieniał synkowi pieluchę. Śmiał się, że gdyby miał piersi, to by go też karmił. Do dziś dzielimy się z mężem obowiązkami. A ja dojrzałam już nawet do tego, żeby zostawiać Kubusia z tatą i zarezerwować czas tylko dla siebie np. u zaprzyjaźnionej kosmetyczki.

Trzy miesiące to i tak szybko!

Jak wiele mam potrzebowałam czasu, żeby oswoić się z tym, że mam dziecko. Trzy tygodnie zmagałam się z baby bluesem, ciągłym wahaniem nastroju i próbowałam ogarnąć nową rzeczywistość. Raz się śmiałam, chwilę potem płakałam. Denerwowało mnie, że pierwszy raz nie mogłam sobie poradzić ze swoją psychiką!

Co ci pomogło?

Na pewno kontakt z bliskimi. Miesiąc po porodzie wzięłam synka do pracy. Czułam, że potrzebuję być wśród ludzi, wrócić do swoich obowiązków.
W tygodniu jeżdżę na spotkania, załatwiam sprawy w biurze i wracam do Kubusia. Jestem lepszą mamą, gdy jestem aktywna. Teraz przede mną kolejne wyzwanie – do marca muszę znaleźć dobrą nianię.

Teraz prowadzicie z mężem agencję PR-ową. Zamierzasz wrócić do aktorstwa?

Z aktorstwa zrezygnowałam dawno temu przez rozwód moich rodziców, który był bardzo medialny. Każdy chciał znać moją opinię na temat nowej żony taty i jego dzieci…
W serialach nie występuję już od dziesięciu lat. Wiedziałam, że chcę pracować w mediach, nie byłam tylko pewna po której stronie. Od prawie pięciu lat prowadzimy agencję Public Dialog, która zajmuje się doradztwem w zakresie komunikacji społecznej. Z sukcesami! Teraz zwolniłam, bo poświęcam swój czas Kubusiowi.

Macie psa. Jak przygotowałaś go na przyjęcie Kubusia?

Do tej pory Lena była naszą „córunią”. Baliśmy się, jak zareaguje na Kubę. Na dzień dobry obszczekała stojący w korytarzu wózek! Usiadłam z Małym na podłodze. Pozwoliłam, żeby go obwąchała. Na początku była o niego zazdrosna i wynosiła wszystkie jego zabawki do drugiego pokoju. Teraz chce się z nim bawić,
a gdy mnie nie ma – nie odchodzi od Małego na krok.

A kiedy do tej gromadki dołączy następny malec?

Na to pytanie najchętniej odpowie mój tata (śmiech)! Kiedyś ciągle pytał mnie, czy już jestem w ciąży. Teraz mówi: „To co, Karola, za dwa lata kolejne?” Po cesarce powiedziałam sobie, że nigdy nie zdecyduję się na poród. Ale… może za trzy lata zmienię zdanie?

Polecamy: Dorota Gardias mówi o baby bluesie i hardkorze po porodzie
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?