Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Uczę wiary w siebie...

| 30.03.2007, aktualizacja: 08.01.2014 | 1
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
ALLONS_1232705.jpg
fot. ONS
O ciąży, porodzie i macierzyństwie opowiada Katarzyna Figura. Podzieliła się z nami swoimi doświadczeniami – jak kobieta z kobietą.
Mummy, mame... Tak mówią Koko i Kaszmir, córeczki Katarzyny Figury. – Lubię też, gdy wołają „mama” – opowiada. – A rozczula mnie Aleksander, mój dziewiętnastoletni syn, kiedy zwraca się do mnie „mamuś”.

Jest niezwykłą osobą. Nie tylko wspaniałą aktorką, której role poruszają do głębi, ale także kobietą, która zdecydowała się na ponowne macierzyństwo, mając 40 lat. Jej szczerość, otwartość robią wrażenie. Bez skrępowania opowiada o ciąży, porodzie i jak zmienia się jej ciało. Mówi o tym odważnie, bo wie, co znaczy prawdziwe piękno. Z niej ono promieniuje. Podzieliła się z nami swoimi doświadczeniami – jak kobieta z kobietą.

Pierwsze dziecko urodziła Pani, gdy...
Gdy miałam 25 lat. Dzisiaj to normalne, ale 20 lat temu była to późna ciąża. I w dodatku uważano, że to koniec kariery – właśnie skończyłam studia aktorskie. Wtedy pokutowało twierdzenie, że ciąża niszczy figurę. Drastycznie i na zawsze. Zresztą do dzisiaj wiele osób tak uważa. Tak, ciało się zmienia, ale nabiera pełniejszych kształtów, jest bardziej kobiece. Staje się piękniejsze! Cieszę się, że teraz jest inaczej, że 30- czy 40-latki decydują się na macierzyństwo. Ciąża nie tylko utrzymuje nas w kondycji (bo dla maluszka zrobimy wszystko), ale również sprawia, że inaczej postrzegamy świat, swoje w nim miejsce i rolę, zmieniają się też nasze priorytety. Stajemy się bardziej ludzcy. Macierzyństwo dla dojrzałej kobiety jest jak nagroda od losu. Taka była druga ciąża. Nieoczekiwana, choć bardzo, bardzo chciana.

Bo poznała Pani Kaia, drugiego męża.
Tak, i od razu poczułam, że Kai powinien być ojcem moich dzieci. Czy mówiłam mu o swoich planach? Nieee... (śmiech). To manipulacja? Powiem więcej, to premedytacja! Niestety, przez dwa lata nie mogłam zajść w ciążę. I się zaczęło. Lekarze, badania... Już miałam poddać się leczeniu, ale... nie miałam czasu. A później pojechaliśmy na wakacje. Mówię o tym, bo to ważne. Dlaczego? Ledwo z nich wróciliśmy, a okazało się, że jestem w ciąży! I tak samo było z drugą córką. Wakacje i ciąża. Tak podziałały na mnie podróże do Azji. W Tajlandii i na Bali czułam się jak w raju. Spokój, przyroda, fantastyczni ludzie i atmosfera. To warunki do miłości...

...i zajścia w ciążę.
Tak, kobietom, które chcą zajść w ciążę, a nie mogą, radzę zainwestować w taką podróż. Założę dla nich biuro podróży (śmiech).

A jak Pani radziła sobie w pracy? Czy ciąża była jakimś problemem?
Żadnym. Grałam do siódmego miesiąca ciąży. W pierwszej nikt nie wiedział, że spodziewam się dziecka. Kostium przesłaniał brzuch, a że razem z nim rosły mi piersi, ciągle były większe od niego. Czułam się świetnie. Gdy urodziłam Aleksandra, to przez cztery tygodnie przewiązywałam się bandażem, robiłam coś w rodzaju gorsetu. Wystąpiłam wtedy w telewizji – w doskonałej formie. I nagle wnoszą do studia synka. Ależ było zdziwienie, bo niby skąd dziecko, przecież tak dobrze wyglądam...

Jak się Pani czuła w dojrzałych ciążach?
Też pracowałam do późna. Zresztą o tym, że jestem w ciąży, dowiedziałam się na planie „Zemsty”. Wcześniej na spektaklu „Hanemann” w Teatrze Wybrzeże nagle straciłam przytomność. Upadłam. Spuchł mi łuk brwiowy i miałam czarne oko. Zrobiono mi badania. No i okazało się, że będę miała dziecko! Grałam Podstolinę, a mój brzuszek rósł. Niestety, w obu ciążach cierpiałam na cukrzycę.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?