Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Nie stać cię na zachcianki dziecka? Nie daj się złym emocjom

| 22.02.2016, aktualizacja: 22.02.2016 | 0

Nie stać cię na kupowanie dziecku rzeczy, o których marzy i które mają jego rówieśnicy? Podpowiadamy, jak odmawiać z korzyścią dla wszystkich i nie dać się poczuciu winy i gniewu.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
mama daje dziecku pieniądze kieszonkowe
fot. Fotolia
Ten  moment pojawia się zazwyczaj w okolicach świąt i urodzin, ale nie tylko: chwila, kiedy musimy odmówić dziecku czegoś, o czym marzy, bo nas na to nie stać albo nie chcemy tego kupić. Im dziecko starsze, tym trudniej, bo i wymagania coraz większe. Staczamy ze sobą wewnętrzną walkę, zastanawiając się, które życzenie jest już fanaberią, a które mieści się jeszcze w granicach rozsądku. Same przecież też lubimy kupić sobie coś dla przyjemności, a nie tylko po to, żeby zaspokoić podstawowe potrzeby. Jak to wypośrodkować, by nie dać się zwariować? Zwłaszcza, kiedy zakupy dla dziecka zaczynają wywoływać w nas poczucie winy lub złość...

Dlaczego akurat te emocje? Poczucie winy pojawia się, kiedy nie możemy sprostać oczekiwaniom innych, dać im tego, czego od nas chcą. Złość to druga strona medalu: kiedy my nie dostajemy tego, co chcemy albo kiedy czujemy, że spełniamy potrzeby innych swoim kosztem. Niełatwe te uczucia, ale są naturalną częścią rodzicielstwa. 

Czuję się winna, bo nie mogę ci tego kupić

- Czuję się okropnie winna, że inne dzieci w klasie mojej dwójki mają wszystko, a mnie nie stać. Nie żyjemy w ubóstwie, ale większość domowego budżetu idzie na jedzenie i rachunki, nie ma szans, żebym odłożyła na konsole, tablety itd. Dwóch par markowych butów też nie kupię, kupujemy ubrania w tanich sieciówkach. I jakoś sobie z tym nie radzę, uważam, że zawiodłam moje dzieciaki jako rodzic – zwierza się Iwona, mama dzieci w wieku szkolnym.

Nie chcemy, żeby dzieci odstawały od grupy rówieśniczej albo żeby im dokuczano z powodu ubrań, które noszą czy telefonu, którego używają. Nie chcemy, żeby czuły się gorsze od kolegów i koleżanek z klasy. Z drugiej strony czujemy sprzeciw przeciwko kupowaniu nowego sprzętu elektronicznego tylko dlatego, że właśnie pojawił się nowy model. Nierzadko też po prostu nie stać nas na taki zakup. W tym momencie często czujemy się winne wobec swojego dziecka. I kiepsko oceniamy się jako rodzice. W rankingu popularności na najfajniejszą mamę czy tatę świata spadamy – w swoich oczach – daleko poza podium.

Jestem zła, że mnie o to prosisz

Innym uczuciem, która może w nas wywołać kolejna prośba dziecka o dobra materialne jest gniew: na dziecko, bo znowu o coś prosi lub dlatego, że wywołuje w nas poczucie winy; na partnera, pracodawcę, siebie – z powodu niesprzyjającej sytuacji materialnej. I znowu na dziecko: dlaczego nie może cieszyć się z tego, co ma, okazać więcej wdzięczności

Złość może pojawić się także dlatego, że ulegamy – znowu kupiłyśmy dziecku nowe drogie buty, na które tak bardzo nalegało albo nowy model smartfona. Uważamy, że to nieuzasadniony wydatek, że naszemu dziecku zbyt łatwo wszystko przychodzi, ale nie umiemy mu odmówić. Raczej zrezygnujemy z zakupu nowych butów dla siebie, niż odmówimy nastolatkowi nowego super plecaka. I to też może wzbudzać w nas gniew i poczucie niesprawiedliwości.

Zanim kupisz, zapytaj sama siebie

Żeby uniknąć złości na siebie lub dziecko, zanim spełnisz jego zachciankę, zastanów się, czy jest to coś, co w Twojej ocenie jest ważne, czy też czujesz się zmuszona do zakupu. Zadaj sobie następujące pytania:
  • Czy mogę to kupić bez  poważnego uszczerbku dla domowego budżetu?
  • Czy moje dziecko korzysta odpowiedzialnie z technologii/szanuje rzeczy, które kupuję mu z wyrzeczeniem?
  • Jakie korzyści wyniesie z posiadania tego przedmiotu/co straci nie mając go?
  • Czy kupię to tylko po to, żeby dziecko nie miało do mnie żalu?
  • Czy chcę to kupić tylko dlatego, żeby nie odstawało od innych? Czy to dobry powód?

Odmawiaj bez poczucia winy

Jak wybrnąć z tego kręgu negatywnych emocji? Co zrobić, by nauczyć się odmawiać dziecku bez poczucia winy? Po pierwsze, jak zauważa psycholog Agata Marszałek, odmawianie jest często trudniejsze dla nas niż dla dziecka i to my mamy z tym większy problem: - Rodzicom dużo trudniej jest mówić "nie"  niż dzieciom. Rodzicielskie "nie" często budzi w nas wyrzuty sumienia, żal, poczucie winy. Dzieci wydają się mieć z tym słowem mniej problemu – przekonuje Marszałek. 

Kupowanie dziecku wszystkiego, o co poprosi jest też po prostu krzywdzące dla dziecka, bo tworzy nierealistyczny obraz świata. - Odmawianie nie tylko nie jest niczym złym, ale wręcz jest ważną umiejętnością każdego rodzica – podkreśla psycholog. - Jest rozwojowe dla dziecka. Pozwala mu konfrontować się z realnym światem i realnymi ograniczeniami, które w ciągu całego życia będą pojawiały się na jego drodze. Dobrze, jeśli dzieci uczą się radzić sobie najpierw  z małymi frustracjami, jak np. niemożność  posiadania autka, którym bawi się kolega lub różowej spódniczki, w której przyszła do przedszkola koleżanka. Jeśli na tym etapie uda się pokazać dziecku, że nie wszystko jest warte awantur lub że można na coś poczekać  lub z czegoś zrezygnować, to  dużo łatwiej nasz nastolatek za parę lat zaakceptuje fakt, że nie może dostać najnowszego  modelu telefonu lub ekstra gry komputerowej. W konsekwencji łatwiej mu będzie funkcjonować  w dorosłym życiu, kiedy to każdego niemal dnia większość z nas musi podejmować decyzje i godzić się z ich konsekwencjami – wyjaśnia Agata Marszałek.

Jak odmawiać z korzyścią dla dziecka i siebie?

Ważny jest sposób, w jaki wytłumaczymy dziecku powód naszej odmowy: - Myślę, że bez względu na okoliczności ważna jest konsekwencja – mówi psycholog. - Jeśli rodzic ma pewność, że na coś się nie zgadza, powinien tę pewność okazać przez nieugiętą odmowę. Maluchowi można "osłodzić" tę stanowczość proponując mu coś w zamian – coś, co niezwiązane jest z materialnym wymiarem: wspólny czas, pomysł na zabawę itd. Pokazujmy tym samym, że nie trzeba "mieć", żeby się cieszyć i doświadczać przyjemności. Pokazujemy, że rzeczy materialne można z łatwością zastąpić tym, co nie wymaga nakładów finansowych i co ma każdy: wyobraźnią, kreatywnością, zaangażowaniem. I że do tego każdy z nas ma w zasadzie nieograniczony dostęp – tłumaczy.

Co z nastolatkami? Ich potrzeby są większe, a presja rówieśników nie do zlekceważenia. Agata Marszałek mówi, że starszemu dziecku można wyjaśnić, w sposób adekwatny do wieku, dlaczego nie zgadzamy się na spełnienie prośby. Taka postawa niesie ze sobą wiele korzyści: - Starsze dzieci uczą się w ten sposób uczestniczenia w rodzinnych decyzjach związanych z różnymi ograniczeniami oraz swojego "wkładu" w funkcjonowanie materialne rodziny – wyjaśnia psycholog. - Warto też pokazywać dzieciom  i tłumaczyć na różnych płaszczyznach funkcjonowania, że to, co mają, za ile i jakiej marki tak naprawdę nie zmieni tego, jakie są i kim są. Że tego się nie da kupić lub przelicytować. Rodzic może pomóc dziecku zainwestować w siebie – w wiarę, że jest jedyne w swoim rodzaju i bezcenne – podkreśla Marszałek.

Zgadza się z tym Kasia, mama gimnazjalistki: - Pamiętam ze swojego dzieciństwa, że rodziców nie stać było na wiele rzeczy, które mieli moi rówieśnicy. Rozumiałam to. Pewnie, chciałam mieć takie same dżinsy i czasem byłam zła na rodziców i miałam do nich żal, ale nie było to coś co zniszczyło mi dzieciństwo. Miałam fajnych przyjaciół, bo sama byłam fajna. I oni też. I to jest najważniejsze, patrząc teraz z perspektywy rodzica – nauczyć dziecko, że nie to, co mamy sprawia, że jesteśmy fajni, tylko to, jacy jesteśmy w środku.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?