Babyonline.pl
 
 
Gry
Rozwiń menu

Kleszcz ze skrzydłami? Uważaj na te owady w lesie! Jak się chronić?

| aktualizacja: 13.09.2017 | 13

Wydawało ci się, że chodził po tobie jakiś kleszcz ze skrzydłami? Bez paniki, bo przecież kleszcze nie latają… Niestety jest taki leśny owad, który do złudzenia przypomina kleszcza i ma skrzydła. Może być niebezpieczny. Warto wiedzieć, jak się przed nim chronić i co zrobić, jeśli już nas pogryzie!

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(12)
kleszcz-latajacy-strzyzak-sarni-lipoptena-cervi
fot. Fotolia
Jeśli lubicie chodzić do lasu, tak jak ja, być może już mieliście wątpliwą przyjemność poznania strzyżaków przypominających na pierwszy rzut oka kleszcze ze skrzydłami. Strzyżaki to leśne owady - muchówki z rodziny narzępikowatych. Mają skrzydła, mięsiste nóżki z haczykami, płaski twardy chitynowy pancerzyk pokryty szczecinkami, który bardzo trudno rozgnieść. Są niewielkich rozmiarów - ok. 4-5 mm i koloru brązowo-brunatnego.

Zobacz też: Jak rozpoznać ugryzienie kleszcza i rumień wędrujący? Zdjęcie!

Pasożytują najczęściej na leśnych zwierzętach takich jak sarny, jelenie, łosie czy borsuki. Nie pogardzą też ptakami i czasami – podobno najczęściej przez pomyłkę – mogą rzucić się na człowieka. Strzyżak pasożytuje w sierści zwierząt, odrzuca skrzydła, pije krew i rozmnaża się na żywicielu.

Ten mały bardzo przyczepny owad wyglądający jak latający kleszcz (kleszcz to pajęczak, nie owad!) jest nazywany strzyżakiem sarnim (Lipoptena cervi) lub jelenim. Potocznie, zależnie od regionu, mówi się na niego też łowik lub wesz jelenia. W Polsce występuje jeszcze drugi rodzaj tego owada, przybyły do nas najprawdopodobniej z Azji, Lipoptena fortisetosa, który nie ma polskiej nazwy.

Różne rodzaje strzyżaków

Lipoptena cervi i fortisetosa różnią się od siebie nieznacznie – uwaga – wielkością i ilością włosków na śródpiersiu. Strzyżaki pojawiają się w lesie lub na jego obrzeżach najczęściej od czerwca do września. Jeśli jest ciepła jesień mogą występować nawet do października/listopada. Te krwiopijne pasożyty lubią czaić się na swoich żywicieli zwłaszcza w okolicy ścieżek wydeptanych przez zwierzęta.
Uwaga! Istnieje też jeszcze jeden rodzaj owada spokrewniony ze strzyżakami o nazwie Narzępik koński (Hippobosca equina) – jest nieco większy, mniej spłaszczony i ma żółte plamki. Jest bardziej agresywny, atakuje i gryzie także człowieka, lubi pasożytować na dużych hodowlanych zwierzętach (np. koniach), ale i mniejszych domowych, takich jak psy. W odróżnieniu od strzyżaków sarnich pojawia się nie w mniejszych ilościach, nie tylko w lesie i można go spotkać już od maja!

Czy strzyżaki są niebezpieczne dla człowieka?

Strzyżaki potrafią obsiąść człowieka i to całymi chmarami, czego osobiście doświadczyłam. I mimo, że nie rozmnażają się na człowieku (dzięki bogu!) potrafią nieźle pogryźć, wczepiając się w skórę, włosy, wchodząc do nosa, uszu i oczu. Mogą być więc niebezpieczne zwłaszcza dla małych dzieci i alergików!

Strzyżak - Lipoptena cervi, osobnik ze skrzydłami
Strzyżak sarni (Lipoptena cervi), osobnik ze skrzydłami
(fot. Creative Commons)


Początkowo ugryzienia strzyżaka się nie czuje, swędzi i boli dopiero następnego dnia. Ugryzienia mogą wywołać reakcję alergiczną, zwłaszcza jeśli jest ich dużo. Po ugryzieniu na ciele najczęściej pojawia się swędząca grudka, która może utrzymywać się nawet przez okres 2-3 tygodni - do 1 roku. U niektórych osób może dochodzić do wtórnych reakcji alergicznych i utrzymujących się przez kilka miesięcy mocno swędzących rumieniowych zmian skórnych, przypominających rumień odkleszczowy.

Jakie choroby mogą przenosić strzyżaki?

Jak czytamy w artykule Adama Wajraka na wyborcza.pl „Fińskie badania wskazują, że mogą one (strzyżaki - przyp.red. ) przenosić pewną chorobotwórczą bakterię zwaną Bartonella schoenbuchensis wywołującą nieprzyjemne zmiany skórne. ”
Czy strzyżaki mogą przenosić inne choroby, zwłaszcza tak groźne jak kleszcze? Niektóre źródła podają, jak czytamy na Świat Makro.com, że strzyżaki mogą być nosicielami bakterii z rodzaju Anaplasma – powodującymi anaplazmozę oraz Borrelia -boreliozę. Czy mogą nimi zarazić człowieka? Co do tego badacze nie są zgodni, ale jako najbardziej narażonych wymienia się głównie myśliwych, którzy mają kontakt także z martwą zwierzyną. Wśród leśników krążą legendy, według których strzyżaki mogą złożyć jaja pod skórą na człowieku – jednak nie ma w nich prawdy, bo samice strzyżaków wydają na świat larwę, nie składają jaj.

Pogryzły mnie strzyżaki, więc ostrzegam przed tymi owadami!

Podobno strzyżaki wybierają sobie swoje ofiary i nie wszystkich ludzi gryzą. Po niektórych tylko chodzą, ewentualnie wplątują się im we włosy. Ja niestety miałam to „szczęście”, że mnie jakoś od razu polubiły. Nie przejmowałam się nimi za bardzo, bo uznałam, że to jakieś małe leśne owady, które mi na pewno krzywdy nie zrobią.

Następnego dnia okazało się, że zostałam dość mocno przez nie pogryziona. I to do tego stopnia, że miałam problem z poruszaniem szyją i głową. Jestem alergikiem, co właściwie wtedy pierwszy raz się przy okazji strzyżaków objawiło. Miejsca ugryzień na początku mocno swędziały, potem mocno spuchły i zrobiły się wręcz bolesne. Wszystkie ugryzienia strzyżaków  skupiły się w okolicy głowy i szyi, karku, niedaleko węzłów chłonnych. Doszło do silnego ich powiększenia, co utrudniało ruszanie głową, a także spowodowało ogólne złe samopoczucie i podwyższoną temperaturę. Czułam się jak przy silnym przeziębieniu lub grypie.

Strzyżak sarni (jeleni), Lipoptena cervi
Strzyżak sarni (Lipoptena cervi), osobnik bez skrzydeł, fot. Fotolia

Lekarz-internista, do którego się zgłosiłam pierwszy raz słyszał o tych owadach – na szczęście w tym wypadku wystarczyło standardowo wapno, środki przeciwzapalne i przeciwbólowe. Do żadnych komplikacji nie doszło. Z relacji innych pogryzionych przez strzyżaki wiadomo jednak, że może dojść nawet do porażenia nerwu twarzowego czy trudności z oddychaniem.

Jak się chronić przed strzyżakami?

Czy można się jakoś przed strzyżakami chronić? Adam Wajrak radzi, by ubierać się w jasne barwy ochronne, bowiem strzyżaki lubią ciemno umaszczone zwierzęta. Niestety muszę od razu zaznaczyć, że skuteczność tej metody jest niewielka. Ja zostałam przez nie pogryziona właśnie wtedy, gdy miałam na sobie bardzo jasną, niemal białą bluzę z kapturem spryskaną jakimś popularnym antykleszczowym, antykomarowym preparatem. Po ponownym użyciu tego specyfiku w lesie, gdy strzyżaki zaczęły atakować, miałam wrażenie, że jeszcze więcej na mnie tych owadów ląduje.

Jedyna metoda 100% uniknięcia bliskiego spotkania ze strzyżakami to niestety... unikanie wycieczek do lasu. Środki ostrożności, które można podjąć, gdy jednak nie chcemy zrezygnować z uroków lasu to ubranie stroju wykonanego ze śliskich materiałów, typu deszczak – spodnie i kurtka, czapka z siatką jak u pszczelarzy, kalosze. Wówczas strzyżaki o wiele łatwiej będzie można zdjąć. Niestety w ciepłe dni trudno wytrzymać w tak szczelnym i nieoddychającym ubraniu w lesie.

Źródła:
  • „To zwierzę mnie bierze. Strzyżaki mnie obłażą”, Adam Wajrak, wyborcza.pl
  • Strzyżaki (Lipoptena spp.) – muchówki, prawie jak kleszcze, Świat Makro.com
Zobacz też:
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (13)
avatar

Chmurnik
Chmurnik | 2017-11-11 15:01 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Czy tylko ja mam wrażenie że kiedyś tego padalca w lasach nie było, albo było go znacznie mniej?

Odpowiedz

Regon
Regon | 2017-11-09 19:37 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Kleszczomucha! :D

Odpowiedz

Hub
Hub | 2017-11-09 18:50 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

A od kiedy pan Wajrak to specjalista w dziedzinie entomologii? Chyba,że w wyborczej, to co innego.

Odpowiedz

JaskiPL
JaskiPL | 2017-10-18 14:02 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Witam
Rozwiązanie tej opowieści jest banalne, jak niżej w komentarzach. Strzyzaki lgną do osób spryskanych preparatami na komary i kleszcze.
W dniu dzisiejszym spryskałem się Brosem max natomiast mój kompan podróży niczym. Efekt był taki, że na nim nie było ani jednego pomiotu piekielnego, natomiast ja zobaczyłem wrota piekieł. Po około 40 minutach walki o przetrwanie czyt. odganiania się, a nie zbierania darów lasu dotarłem do strefy komfortu zwanej potocznie autem. Reasumując Leszy też się uczy i jak mysie nie damy papu jego kleszczom i komarom to damy tym strzyżakom...

Odpowiedz

real obserwer
real obserwer | 2017-10-17 12:52 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Właśnie dzisiaj,17.10.2017 musiałem uciekać z lasu,bo nie mozna było wytrzymać.Całe chmary strzyżaków mnie oblazły,mimo,że od stóp do głów spryskałem się sprajem p.kleszczom itp.Starciłem przyjemność w zbieraniu grzybów,bo robactwo właziło mi za kołnierz,we włosy,na kurtkę i pod.Wyjechałem kawałek od lasu,zatrzymałem samochód i pojedynczo musiałem je ściągać z ubrania i głowy.Trudne do oderwania.Było to w okolicach Międzyborza-Kobylej Góry.Nigdy w tych okolicach z czymś takim się nie spotkałem.

Odpowiedz

Ryl
Ryl | 2017-10-05 16:37 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Pierwszy raz się z tym spotkałem chyba mnie lubią jednego wyciągałem z pempka był wbity jak kleszcz i miał skrzydełka : przerażające ... moje psy je mają też chodzę z nimi do lasu i kąsają je .. to kleszcze mniej atakowały niż to cholerstwo...

Odpowiedz

agataa
agataa | 2017-10-04 17:54 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

syna zaatakowały było ich z 10 obsiadły jego buzię i chciały się dostać do oczu coś okropnego!!!!!!

Odpowiedz

Kolorowaa
Kolorowaa | 2017-09-17 23:02 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nas zaatakowały jak byłam mała i poszliśmy z rodziną na grzyby. Była deszczowa pogoda. Przed wejściem do lasu zostaliśmy popsikani preparatem na komary i kleszcze. Zawsze myślałam że to do tego leciały. Od tamtej wycieczki mam uraz i nie byłam już nigdy na grzybach. Miałam je wszędzie. We włosach, ubraniach. Dopiero jak wróciłam do domu i dokładnie się wykąpałam to potopily się te wszystkie gnidy. Przynajmniej teraz wiem jak się nazywa. 😉

Odpowiedz

prosty chlop
prosty chlop | 2017-07-23 06:19 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Radosc z pobytu w lesie zanikła. Wytrzymalem 10 minut ataku i ucieklem. Pierwszy raz sie z takimi potworami spotkalem. Potem 13 osobnikow wydlubalem z wlosow, szyi i piersi. 14-ego znalazlem martwego pod nogawka spodni. Ten na piersi juz sie wgryzal. W lesie otrzepywalem sie. Wiec zaatakowal mnie jakis roj. Rownolegle atakowaly mnie komary. Te znalem. Ale te potwory o wygladzie kleszcza i szybkosci sprintera... Jak dla mnie, to mozna lasy zasypac proszkiem DDT. Nie mam litosci dla wszelkiej gadziny i wszystkich potworow atakujacych czlowieka.

Odpowiedz

AD
AD | 2017-07-10 13:14 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Niestety na mojej działce pojawiły się w pobliżu iglaków i żywopłotu, nawet na samej trawie. Jeszcze 5 lat temu nie wiedziałem o ich istnieniu, Wczoraj przeszedłem 30 metrów po trawie i miałem ich kilka na sobie.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?