Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Kolonie z rodzicami

| 14.08.2008, aktualizacja: 17.12.2013 | 1

Czy starszak może pojechać np. pod namiot? I to sam? Fundacja Bullerbyn udowadnia, że może. I wymyśliła specjalną Wioskę.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
Ciarki przebiegają ci po plecach na samą myśl o tym, że twój szkrab, to wychuchane maleństwo, ten nieporadny przedszkolak mógłby wyjechać na pierwszą swoją kolonię (oczywiście bez mamy, taty czy dziadka). Bo kto przytuli, gdy będzie mu smutno? Kto przykryje kocykiem, gdy temperatura spadnie w nocy? Kto pomoże mu się umyć czy ubrać? Czy ktoś zauważy, że ma gorączkę albo zatkany nos? No i na pewno będzie tęsknić. I płakać. Ech, tyle wątpliwości... By je rozwiać i przekonać cię, że również dla pięciolatka są kolonie, zapraszam do... Wioski Bullerbyn.

Blisko domu
Wioska Bullerbyn niczym nie przypomina kolonii czy obozu, mimo że wszystkie maluchy mieszkają w namiotach. Po pierwsze dlatego, że jest kameralnie – tylko 34 dzieci. Do tego najmłodsi jej mieszkańcy mają pięć lat, najstarsi zaś – 10, 11, 12 (mile widziane są rodzeństwa). Po drugie, Wioskę zbudowano na terenie gospodarstwa agroturystycznego położonego blisko miasta (na razie Warszawy, czyli 30 km od centrum, ale są plany, by utworzyć podobne Wioski na przedmieściach wielu polskich miast). Wszystko po to, by mama, tata, a nawet dziadkowie mogli przyjechać do smyka w każdej chwili. A z tego wynika jedno, że... udział rodziców w życiu Wioski jest nie tyle mile widziany, co wręcz pożądany! To proste, bez nich takim maluchom byłoby dużo trudniej. I właśnie to – obecność mamy i taty – jest kluczem do sukcesu.
– Nie zamykamy drzwi przed rodzicami, wręcz przeciwnie. Namawiamy ich do częstych odwiedzin, do udziału w dziecięcych zabawach, do wieczornego czytania książek... Te spotkania, ale także świadomość, że mama czy tata jest blisko, pomagają smykom przetrwać dwutygodniową rozłąkę z domem – mówi Sylwia Zacharjasz, wiceprezes Fundacji na rzecz Wspólnoty Dzieci i Dorosłych „Bullerbyn”.

Warsztaty
Wioska Bullerbyn nie jest wakacyjną przechowalnią. To okazja do wzmocnienia więzi między rodzicami i dziećmi, a także budowania porozumienia nie tylko między nimi, ale również wychowawcami, co się przyda, gdy maluchy pójdą do szkoły. Dlatego oprócz codziennych zajęć mamy i ojcowie biorą udział w sobotnio-niedzielnych warsztatach.

Czego rodzice mogą nauczyć się w Wiosce Bullerbyn?
Na przykład tego, jak aktywnie spędzać z maluchami czas, jak budować relacje, a także jak mówić, by dzieci słuchały, oraz jak słuchać, by nasze szkraby mówiły.

Co tu się dzieje?
Dzień pełen jest zabaw. Maluchy biorą udział w różnych zajęciach rozwojowych, np. w konstruowaniu totemów, projektowaniu herbów, wypiekaniu pierniczków, warsztatach talentów. W Wiosce Bullerbyn talentem jest wszystko, nawet to, w jaki sposób dziecko łamie patyk, bo każdy smyk jest w czymś dobry. Ani przez chwilę nie są pozostawione sobie samym.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar

warszawa
warszawa | 2013-08-05 18:57 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Bardzo złe warunki, epidemia wszy w namiotach Tipi, brak zainteresowania dziećmi, dzieci sują się znudzone po terenie, wypychanie na siłe do odmu a w miejsce dzieci które wyjadą przyjmowanie nowych. Jeszcze tak złych koloni nigdy moje dziecko nie przeżyło.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?