Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Co robić, gdy dziecko nie chce jeść?

| 01.02.2008, aktualizacja: 28.10.2016 | 1
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
fot. Edipresse
Dziecko, które nie chce jeść, zawsze budzi niepokój rodziców. Ale przyczyny gorszego apetytu nie zawsze i nie u wszystkich dzieci są takie same. Zdradzimy ci sprawdzone sposoby na małego niejadka. I przekonamy, że czasem nie ma sensu walczyć o każdy kęs - bo niektóre problemy po prostu same kiedyś mijają.
Powiedzmy sobie szczerze – mamy nigdy nie są zadowolone z apetytów swoich dzieci. Repertuar jedzeniowych problemów jest naprawdę duży: niektóre maluszki nie chcą nawet tknąć warzyw, inne jedzą tylko słodkie potrawy, jeszcze inne robią wrażenie, jakby w ogóle mogły obejść się bez jedzenia. Podpowiemy ci, jak uniknąć walki z kaprysami malucha nad talerzem i sprawić, by posiłki stały się dla wszystkich przyjemnością.

Prawie nic nie je

Posiłki to dla ciebie prawdziwa męka, bo trwają godzinami. Maluch wypluwa kaszkę, ucieka przed kanapką, zaciska usta na widok miski z zupką. Musisz dokonywać cudów, aby zechciał przełknąć choć parę łyżeczek. Najbardziej martwi cię, by przez takie niedojadanie nie rozwijał się gorzej od rówieśników i nie zaczął częściej chorować.
Dlaczego tak się dzieje? Być może maluch nie miał tak naprawdę szansy zgłodnieć? Jeśli nie zjadł porządnie śniadania, ale potem co chwilę dostawał coś małego do przegryzienia (chrupki, bananka, deserek), to o zjedzeniu całego obiadu też raczej nie będzie mowy. A może przyzwyczaił się do zabawiania w czasie posiłku? To częsty błąd mam i troskliwych babć, bo dziecko szybko się uczy, że posiłkowi towarzyszą jakieś atrakcje, ale też bardzo szybko się nimi nudzi. Potem je tylko wówczas, gdy rodzice naprawdę je czymś zadziwią lub posadzą przed telewizorem. Pamiętaj również, że brak apetytu bywa często reakcją na zbyt nerwową atmosferę w czasie jedzenia.
Co możesz zrobić? Nie zmuszaj dziecka, by zjadło więcej niż chce, nie pozwól też, aby posiłek kojarzył się ze stresem. Proponuj maluszkowi pięć małych posiłków dziennie, zawsze o tej samej porze, a pomiędzy nimi nie dawaj nic do podjadania (ogranicz też ilość soków przecierowych – są bardzo pożywne i kaloryczne). Zamiast zabawiać go przy jedzeniu, lepiej wyrobić nawyk wspólnego siadania do stołu – towarzystwo innych jedzących osób dobrze wpływa na apetyt niejadka. Warto też pozwolić maluchowi na samodzielność. Jeśli będzie mógł do woli sam grzebać łyżeczką w miseczce, zrozumie, że jedzenie może być przyjemnością, a nie katorgą.

Zobacz też: Małe dzieci, a takie wybredne przy jedzeniu. Jak z tym skończyć?

Nawet nie tknie warzyw

Gdy był niemowlęciem, pochłaniał papkę z brokułów czy marchewki z apetytem. Niechęć do warzyw zaczyna się zwykle w drugim roku życia. Maluch na widok gotowanych jarzyn odwraca ze wstrętem główkę, a na kanapce przeszkadza mu nawet listek sałaty.
Dlaczego tak się dzieje? Powodem często są złe nawyki. Skąd się biorą? Maluszek, który nauczył się już chodzić, zwykle jest tak zajęty poznawaniem otaczającego świata, że nie ma cierpliwości na spokojne zjedzenie posiłku. Wtedy zatroskana mama lub babcia podtyka mu różne smakołyki, żeby chętniej jadł. Dziecko przyzwyczaja się w ten sposób do słodkiego smaku i coraz mniej chętnie je warzywa.
Co możesz zrobić? Działaj sposobem. Przyrządzaj dania, które zawierają warzywa w zakamuflowanej formie. Dziecko może nie znosić surówki, ale chętnie zje omlet z aromatycznym szpinakowym farszem lub kanapkę z pastą z bakłażana i oliwek. Staraj się serwować warzywa w ciekawy sposób. Poszukaj przepisów na placuszki z cukinii lub ciasteczka marchewkowe. Zrezygnuj z rozgotowanych jarzynowych papek. Lekko chrupiące różyczki kalafiora czy brokułu z jogurtem lub serowym dipem na pewno będą bardziej smakować maluchowi. Są także zdrowsze, bo nie straciły tak wielu witamin w czasie gotowania. Nie zapominaj też, że przykład idzie z góry. Jeśli warzywa stale goszczą na rodzinnym stole, smyk prawdopodobnie chętniej po nie sięgnie. Szczególnie jeśli będzie mógł zajadać je z mamą i tatą przy wspólnym stole.

Chce ciągle te same dania

Około drugiego roku życia dzieci potrafią trzy razy dziennie jeść tę samą zupkę lub dzień zaczynać zawsze od twarożku. Zdarza się, że po jakimś czasie malec przenosi swoje upodobanie na inną potrawę i znowu upiera się przy niej przez dłuższy czas.
Dlaczego tak się dzieje? To dorośli o wiele bardziej niż dzieci lubią różnorodność – rozkoszują się bogactwem smaków i konsystencji potraw. Maluchy zaś wolą powtarzalność, bo dzięki niej czują się pewniej w świecie, w którym ciągle przecież odkrywają coś nowego.
Co możesz zrobić? Proponuj dania o podobnej konsystencji i smaku do ukochanej przez smyka potrawy. Ale nic na siłę. Zazwyczaj takie dziwactwa nie są groźne i z czasem przechodzą. Gdy od dłuższego czasu malec chce jeść wyłącznie określone potrawy, poradź się lekarza. Być może dziecko przez jakiś czas będzie musiało łykać witaminy.

Zobacz też: Jak przemycić warzywa i mięso do diety dziecka?
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar

casiopea
casiopea | 2011-07-16 15:15 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Wiesz, z niejadztwa oraz z różnych problemów z przewodem pokarmowym wyleczyłam dwoje moich dzieci: 9-miesięczniaka i 14-latka. Kiedy przypominam sobie te wszystkie wydarzenia związane z jedzeniem i wszystkie czynności wokół talerza, wiesz to była dla mnie gehenna, płacz…myślałam już że wpadnę w nerwicę. Wtedy zamówiłam mieszankę ziół u bioenergoterapeutki, zielarki, zioła stare jak świat, popularne, pospolite, tajemnica tkwi w recepturze i sposobie podawania, czyli posypywania maleńką szczypeczką, a nie np. parzenia, gotowania, paprania, jak to się powszechnie stosuje.
Zioła są przeznaczone dla niejadków - pobudzają apetyt oraz do wyleczenia przewodu pokarmowego, który z różnych powodów szwankuje. Przeznaczone są dla dzieci i dorosłych, tylko dawka jest różna - zależna od wieku. Tajemnica tkwi w recepturze oraz w sposobie podania - do każdego posiłku szczypeczka - tyle co główka od szpilki na początek, nawet jeśli tym posiłkiem jest sucha bułka czy batonik. U młodszaka już po tygodniu zauważyłam chęć do jedzenia, starszak był strasznie sceptyczny - ukrywałam ziółka na kromce suchego chleba, który smarowałam masłem - jadał głównie chleb z masłem, u niego chęć do jedzenia pojawiła się już po trzech dniach. Dziś jak sobie przypomnę to piekło związane z odżywianiem moich dzieci to dostaję gęsiej skórki, ale dzieci nie są już niejadkami, wręcz przeciwnie - jedzą wszystko, a zioła stosowałam u obojga zaledwie miesiąc - później nie były już potrzebne. Zioła kosztują 35 zł, jeżeli nie jesteś z Wrocławia mogę je zamówić i wysłać Ci pocztą. Od razu powiem, że nie mam w tym żadnego interesu, po prostu jestem tak szczęśliwa, że ten koszmar z jedzeniem mam już za sobą, że postanowiłam opublikować moją radość w Internecie - wszędzie gdzie tylko będę mogła, i podzielić się z innymi rodzicami niejadków moimi doświadczeniami i sposobem, w jaki poradziłam sobie z moimi własnymi niejadkami i także z samą sobą - miałam kiedyś w życiu taki trudny okres - dużo pracy, dużo stresów, dużo kawy i nerwów, strasznie źle się czułam i miałam okropny wstręt do jedzenia, schudłam tak strasznie, że ze wstydu nie rozbierałam się na plaży, wyglądałam jak kościotrup, ale to było tylko w jedno lato, następnego wyglądałam już normalnie, zastosowałam te ziółka i wszystko wróciło do normy.
Powyższe informacje pragnę opublikować na wszystkich forach, bardzo proszę nie usuwać tego posta, nie spamuję, a to, co robię, robię wyłącznie z potrzeby serca, pragnienia pomocy ludziom, głównie matkom, które są w rozpaczy, tak jak ja kiedyś byłam oraz w podziękowaniu za pomoc, której udzielono mnie oraz dwójce moich dzieci, chociaż żadne słowa nie są w stanie tej wdzięczności wyrazić.
Pozdrawiam serdecznie
casiopea

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?