Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Koniec z poczuciem winy po cesarskim cięciu! 

| aktualizacja: 02.03.2016 | 4

Dałabyś się pokroić za życie i zdrowie swojego dziecka? Cóż, cesarskie mamy właśnie to zrobiły w trakcie swojego porodu. Więc czemu potem czują wyrzuty sumienia?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
cesarskie cięcie
fot. Fotolia
Byłam ostatnio u mojej fryzjerki i rozmowa zeszła na dzieci. A jak na dzieci, to oczywiście też na poród. A jak na poród – to na cesarskie cięcie, bo jak się okazało, moja fryzjerka właśnie w ten sposób urodziła swoje dziecko. Wskazaniem do cesarki był jej strach przed porodem naturalnym – strach, z którym nie umiała sobie poradzić (więcej o tokofobii, czyli strachu przed porodem przeczytasz na stronie Fundakcji Rodzić po Ludzku, czyli tutaj).

Siedziałam na tym fotelu i przez 15 minut słuchałam, jak się usprawiedliwia przede mną – albo przed samą sobą:
  • że wie, że cesarka to gorzej dla dziecka, ale że nie miała innego wyjścia;
  • że zdaje sobie sprawę z dobrodziejstw porodu naturalnego;
  • że to naprawdę nie była cesarka na życzenie; 
  • że naprawdę nie jest egoistką... 
Jakbym słyszała samą siebie kilka lat temu. Po pierwszym porodzie, który zakończył się nieoczekiwanym cesarskim cięciem, przez kolejne kilka lat – a właściwie do następnego porodu (naturalnego) – miałam poczucie winy za moją cesarkę. Chociaż nie miałam żadnego wpływu na decyzję lekarzy (wskazaniem było ułożenie twarzyczkowe mojej córki), to i tak się czułam jak matka gorszego sortu.

Za każdym razem, gdy ktoś mnie pytał o mój poród, to zanim coś powiedziałam, układałam sobie w głowie odpowiedź – tak, żeby te dwa słowa: "cesarskie cięcie" powiedzieć lekko i mimochodem. Bo miałam nadzieję, że wtedy nikt ich nie usłyszy i że nie będzie drążył, i że nie będę musiała opowiadać,​czemu jednak nie rodziłam naturalnie i czy to bardzo dziwne uczucie: dostać znieczulenie w kręgosłup, a jeszcze dziwniejsze – mieć parawanik na brzuchu i widzieć, jak za tym parawanikiem lekarze wyjmują ci dziecko z brzucha. 



Otóż moi drodzy, tak, to są bardzo dziwne uczucia. Ale jeszcze dziwniejsze jest to poczucie winy i porażki, które towarzyszy wielu mamom po cesarskim cięciu.

Skąd się ono bierze? – nie mam pojęcia, wiem za to, że nie powinniśmy mu się poddawać. Zamiast rozmyślać, co mogłyśmy zrobić inaczej, jak mogłyśmy uniknąć cesarki, zamiast roztrząsać, gdzie kończy się strach przed porodem, a zaczyna egoizm – lepiej będzie, jeśli uwierzymy w to, że każda z nas zrobiła to, co w tym momencie było najlepsze dla niej samej i dla jej dziecka.

Ja się tego nauczyłam dopiero po drugim porodzie, jednak trzymam kciuki za inne mamy, by udało im się przepracować te uczucia szybciej i łatwiej.

Pamiętajcie, cesarskie cięcie to też jest poród. Wcale nie lżejszy, wcale nie łatwiejszy – i wcale nie gorszy niż poród siłami natury. 



 
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (4)
avatar

weszka 86
weszka 86 | 2016-07-18 10:08 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

5 lat temu była cesarka, planowana ze względu na moją jaskrę wczesnomłodzieńczą. Dzień przed terminem cesarki zgłosiłam się do szpitala. Było KTG.... i co 20 min. później dziecko już było ze mną bo znikło tętno. Okazało się że mały okręcony był wokół szyi pępowiną dwa razy. I to stwierdzenie lekarza ,, i tak by pani naturalnie nie urodziła" wyrzutów sumienia nie miałam. Dziecko zdrowe....teraz druga ciąża i też będzie CC wcale się z tym nie kryję bo niby co mam oślepnąc dla zasady porodu naturalnego. Niby tacy oświecenie jesteśmy a tak naprawdę nic w myślenu ludzi w Polsce się nie zmienia. Matka polka a spróbuj się poskarżyć ze nie dajesz rady, jesteś zmęczona ....itp to słyszysz teks ,,nie ty pierwsza nie ostatnia" takie wsparcie daje kobieta kobiecie. Przykre.

Odpowiedz

Nina
Nina | 2016-07-03 10:05 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Czy epuelepsji są stostosowane cesrarki

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Anka
Anka | Nina | 2017-06-04 21:24 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ze mną na sali byla kobieya ktora nawet w ciąży miała ataki epilepsji i miała CC (o ktore bardzi walczyła że chce) ale moja tesciowa przy epilepsji urodziła 5 dzieci SN :)

Odpowiedz

Anka
Anka | Anka | 2017-06-04 21:38 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja 5,5 roku temu miałam pierwsze CC. Niestety po trzymaniu mnie 30h bez wód poród nie postępował (nawet po oxy nic się nie zmieniło) po zatrzymaniu sie na 4/5cm (skurczy nie czułam) zadectdowano o CC. Wspominam je srednio bo nawet nie dano mi sie przywitac z synem (widzialam go w przelocie), a wzglednej mobilnosci dochodzilam 3 tyg. Po czasie mialam wyrzuty sumienia że moze bie zrobiłam wszystkiego by urodzić SN. Równo 5 lat po tym porodzie był drugi. Ten miał być inny. Bylam zawzieta i kobiecznie chcialam SN (ale nie za wszelką cenę) co zostalo bardzo pozytywnie przyjęte przez personel i naprawdę mi kibicowano :) po całej nocy skurczy nic nawet nie bie drgnęło :( po rozmowie z Panią doktor podjęliśmy decyzję o CC. Miałam możliwość moglam jeszcze czekać i czasem żałuję że nie czekałam, tylko na co? Zawsze gdy tu nachodzą mnie wyrzuty przypominam sobie o tym co okazało się chwilę później - miałam strasznie krótką pepowinę i nie bylo nawet szansy bym urodziła, albo bym urodziła z takim happyendem... tym razem moglam sie przywitać z córeczką przylożono mi ją do policzka a ja moglam chłonąć tą cudowną chwilę <3
Obie cesarki przeplakalam ale wiem że było warto :) wudocznie nie jest daby mi poród naturalny

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?