Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Dziecko odmładza – felieton czytelniczki

| 17.03.2014, aktualizacja: 24.10.2014 | 1

Znajomy odwiedził mnie, gdy akurat wróciłam z imprezy integracyjnej w pracy. Mała czarna, pełen makijaż, obcas, szmery-bajery. Do tej pory widywał mnie w wersji udomowionej, z dziesięciomiesięcznym Piotrkiem uczepionym korpusu niczym wampiryczny koala.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(5)
Mama pisze felieton
fot. Panthermedia
Znajomy odwiedził mnie, gdy akurat wróciłam z imprezy integracyjnej w pracy. Mała czarna, pełen makijaż, obcas, szmery-bajery. Do tej pory widywał mnie w wersji udomowionej, z dziesięciomiesięcznym Piotrkiem uczepionym korpusu niczym wampiryczny koala.

Kolega skomentował, co zastał: "Świetnie wyglądasz! Chyba już doszłaś do siebie!". Masz, babo, placek! Sprawdziło się powiedzonko mojej mamy, że dzięki makijażowi człowiek staje się kobietą. To kim lub czym jestem na co dzień? Chodzącą niedoskonałością z tłustymi włosami, przerośniętymi pazurami, wiecznie pełnym pęcherzem i byle czym wrzuconym do żołądka. Suche placki na dłoniach powstałe od ciągłego mycia rąk, butelek, talerzyków szczypią i swędzą, ale nie ma czasu na krem (na sen, na seks). Po urodzeniu Piotrka na nogach mam eksplozję nowych pajączków, ciało obrosło w pieprze, a włosy, które wypadły, obrodziły nie tam, gdzie trzeba. Dodam, że moim brzuchem czasem bawi się dziecko – tym sposobem zaoszczędzam na ciastolinie. I taka właśnie – z włosami niczym wokalista The Cure, w zaplamionym ubraniu, z podkówkami pod oczami – witam z radością każdego, kto zechce mnie odwiedzić. Przybywajcie! Z cycków A zrobiło mi się 0, ale przybywajcie! Wypijemy kawkę, drugą czy piątą. Są goście – jest impreza, a póki co mój Piotrek i tak nie potrzebuje mnie pięknej, tylko uśmiechniętej.

Czy wspominałam już, że opadła mi prawa powieka? Mam teraz prawostronnie złowrogie spojrzenie, a jak to oko przymrużę, to nawet rzęs nie widać. Aaa, stopa przestała mi się mieścić do niektórych butów i bary mam jakieś szersze od noszenia, podnoszenia, przenoszenia, lulania, ziuziania i bujania, i co tam się jeszcze z bobasem wyczynia. Skończyły się czasy dwugodzinnych kąpieli w soku z cytryny i ręcznie robionych peelingów z orzechów. Jak tu choćby ciastka upiec, gdy miniaturowy ludzik czepia się nóg i robi skiku-skik? Wszyscy pracują poza domem, a ja kisnę w domu. Owszem, po pierwsze: syn. Ale bywa, że się nudzę, bo Piotrkowa potrzeba mojej obecności często ogranicza się do "po prostu bądź... ale nie rób nic, bo zabiorę". Zabierze lusterko, pilniczek, kartki w książce pogniecie, z laptopa zdrapie literki, mikser i odkurzacz go przerażają, ruszyć się nie mogę, bo od razu: "Mmmm!" i klap-klap po podłodze.

Nie jestem więc piękna, goszczę gości w podomce, żyję nadzieją na sen, ale jeeestem...

Felieton nagrodzony w miesięczniku „Twoje Dziecko” nr 3/2014
Zobacz zasady Konkursu na Felieton  w miesięczniku „Twoje Dziecko”
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?