Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Idealna mama – felieton czytelniczki

| 24.07.2014, aktualizacja: 24.10.2014 | 0

Nie martw się, chyba nie ma mamy, której dziecko nie spadłoby kiedyś z łóżka – przeczytałam na forum i zastygłam. Przeczytałam jeszcze raz. A więc jestem matką idealną! Bo moje dziecko nigdy nie spadło z łóżka…

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
Mama pisze felieton
fot. Fotolia
Nie martw się, chyba nie ma mamy, której dziecko nie spadłoby kiedyś z łóżka – przeczytałam na forum i zastygłam. Przeczytałam jeszcze raz. A więc jestem matką idealną! Bo moje dziecko nigdy nie spadło z łóżka…

Przypomniałam sobie zaraz zdanie z jakiegoś poradnika: „Chyba nie ma mamy, której nie zdarzyłoby się podczas obcinania dziecku paznokci uciąć kawałka skóry”. Zgroza. Ale mi się to nie zdarzyło. Jeszcze. No tak, zaraz jednak dochodzę do wniosku, że wcale nie jestem taką idealną mamą. Przy myciu główki wlałam córce szampon do oczu. Obyło się na szczęście bez łez. Przy czesaniu coraz dłuższych włosków pociągnęłam zbyt mocno – tym razem Lilia zapłakała. Skarciłam siebie w myślach, ale następnego dnia zrobiłam to samo (naprawdę niechcący)! Innym razem zachwycona patrzyłam, jak Lilia otwiera sama szufladę. Zaraz jednak usłyszałam głośny wrzask – przycięła sobie paluszki! No co ze mnie za matka, przecież powinnam była to przewidzieć!

Od kilku tygodni zerkam na wszystkie stoły – usuwam kubki z gorącą herbatą, papierki, monety, bibeloty, małe niejadalne przedmioty… A moja córeczka patrzy na mnie i się ślini. Jejku, ona ma coś w buzi! Szybka akcja, mój palec, córka się wyrywa, ale sytuacja wymaga poświęcenia. Jest! To spinka! Sukces? Co za sukces, przecież mogła się udławić! No co ze mnie za matka?! Gdy była młodsza, zdarzyło mi się nie przewinąć jej w środku nocy, a rano musiałam walczyć z odparzeniami. Na spacer w zimie ubrałam ją za ciepło. A miałam do tego nie dopuścić! Nie sprawdziłam temperatury kaszki (akurat była trochę za gorąca), włożyłam jej za ciasne ubranko (dlatego cały dzień była nie w humorze), a na spacer nie wzięłam smoczka (Lilia była obrażona na cały świat). Ba, zdarzyło mi się upuścić niechcący książeczkę na jej głowę. Na szczęście to była lekka książeczka.

Za to tata raz nie zauważył córeczki, gdy ta poraczkowała do kuchni, i przydeptał jej paluszki. To był dopiero wrzask! Nie tylko Lilii, ale i mój. Ja jej nigdy nie przydeptałam paluszków! Czy na pewno jestem lepsza? W pewnym poradniku przeczytałam: „Jeżeli tylko kochasz swoje dziecko i wszystko robisz z miłością do niego, ono wybaczy ci drobne błędy”. I tego się trzymam. Jak najmocniej.

Felieton nagrodzony w Twoim Dziecku nr 7/2014
Zobacz zasady Konkursu na Felieton  w miesięczniku „Twoje Dziecko”
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?