Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Wygraj zabawny poradnik dla rodziców. Konkurs „Ratunku! Dziecko!”

| aktualizacja: 11.09.2017 | 17

Weź udział w naszym konkursie „Ratunku! Dziecko!” - dodaj do naszego wątku konkursowego kilka zdań o tym, jak radzisz sobie w kryzysowych sytuacjach ze swoim maluchem. Do wygrania 1 z 15 książek - zabawnych poradników dla rodziców „Jestem wrakiem, to jest mój dziennik. Alternatywny poradnik dla wyprutych rodziców”.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)

Nagroda 15x zabawny poradnik dla rodziców

  • Książka „Jestem wrakiem, to jest mój dziennik. Alternatywny poradnik dla wyprutych rodziców” Shannon Cullen
Bycie wspaniałym rodzicem mieści się̨ gdzieś́ pomiędzy „nie rób tego” a „rób, jak chcesz”
Jesteś młodym rodzicem? Wiesz już, co znaczy ósma nieprzespana noc z rzędu, kolki i plamy z marchewki na świeżo wypranym ubraniu? A może właśnie czekasz, aż twoje maleństwo pojawi się na świecie? Znajdziesz tu mądre słowa, miejsce na notatki i quizy, które bez trudu rozwiążesz jedną ręką (drugą trzymasz dziecko przy karmieniu albo bujasz wózek). Zrobisz listę umiejętności, których nie masz, a dobrze, żeby zdobyło je twoje dziecko, zanotujesz kołysanki nucone maleństwu na dobranoc i wreszcie zaprojektujesz dizajnerską pieluchę.

Shannon Cullen, szefowa literatury dziecięcej w Pengiun Random House, wymyśliła „Jestem wrakiem”, kiedy opiekowała się swoimi maluchami. Codziennie zapisywała przynajmniej jedno zdanie podsumowujące miniony dzień. Po roku mogła odtworzyć nie tylko najważniejsze daty w życiu dziecka, ale również emocje, które jej towarzyszyły. „Jestem wrakiem” daje taką możliwość innym rodzicom, a jednocześnie pozwala się pośmiać i spojrzeć z dystansu na ten najpiękniejszy i najtrudniejszy czas – pierwszy rok z dzieckiem. Nieważne, czy zechcesz wydrzeć stronę i ją przeżuć, czy opisać pierwszy świadomy uśmiech swojego dziecka – ta szczera (czasem do bólu) książka stanie się twoim wiernym i wyrozumiałym towarzyszem. Shannon Cullen jest mamą dwójki dzieci, mieszka w Londynie. Zaczęła tworzyć dziennik, by zapamiętać najpiękniejsze i najtrudniejsze momenty rodzicielstwa. By rzadkie wolne chwile na urlopie macierzyńskim nie minęły jej na gapieniu się w ekran smartfona czy ścianę. Jej przepis na udane relacje z dziećmi to dużo poczucia humoru, małe zapotrzebowanie na sen oraz nieograniczona gotowość do uścisków. Kiedy nie zmienia pieluch, ani nie sprząta klocków, pracuje w wydawnictwie.

Przejdź do tej strony, by wziąć udział w konkursie!

separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (17)
avatar

mika19
mika19 | 2017-09-22 21:45 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

(motywacja +wiedza) x wysiłek +wytrwałość do kwadratu = SUKCES
Wygrały marzenia...

Odpowiedz

MamaZuzi
MamaZuzi | 2017-09-22 14:35 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Najgorsze jest to że my kobietki nauczone wrażliwości,czytania między wierszami doszukujemy się na sile problemu i dlatego tak bardzo nas boli grymas,gorszy dzień naszego dziecka.SA dni gdzie szczerze mam ochotę wszystko rzucić w **** i wyjść bo nie wiem jak pomóc córce anie o co jej chodzi .Jezu serio tragedia ;) obecnie jesteśmy na etapie 7 zęba,wszystko źle,fotelik,wózek ble...tylko ręce są cacy ;) postanowilismy że jakoś trzeba się ogarnąć zacząć chodzić w trójkę za zakupy,spacery itp ale w domu nie jest lepeij zwłaszcza ostatnio.Dałam jej wybór i nie wciskalam kolejnej zabawki a czekałam aby zobaczyć czym sama się zainteresuje .Rzecz jasna smoczuś number 1 ale później metrowka i sznurówka .Myślałam że padne jak widziałam kiedy bawi się miarka lub sznurkiem ale ewidentnie dało jej to ulgę w zabkowaniu a tu zaczyna się powoli kryzys także sposób już jest ;) gdy marudzi sobie tak o bo chce spać ale w sumie jeszcze poczekam to na pierwszy plan leci papier toaletowy,chusteczki czyli wszystko co można drzec rozladowujac napięcie. Kolejny sposób to pies brata.Nosz kurde bydle okropne,wielkie i myślałam że Zuza za żadne skarby nie zaakceptuje a ta się kładzie ze śmiechu gdy szczeka. Myślałam że tylko cuda Fisher Price dają radę;)dosłownie nie ma dziecka. Idealne są również "zabawki"typu lusterko zwykle małe srebrne bez szału a tak uwielbiany przez nią i ta radość gdy może je porzucać a i wtedy ja mogę usiąść choć na chwilę. Gdy już naprawdę obie wychodzimy z siebie bo jedna drugiej nie rozumie to mam patent na naklejki ,etykietki z butelek które można kleic gdzie się da a i silowac się można no i kolory ciekawe ;)czasami są takie dni gdzie i kiedy brak pomysłu i wtedy zamiast Mini Mini odpalam disco polo i tańczymy. Już mam dość tej muzyki haha ale skoro to ja uspokaja ;) z rzeczy "wyjsciowych"polecam klamerki. Kolorowe ,mniejsze,większe można wszędzie podpiąć porozrzucac i zbierać i najczęściej kładziemy je na tacke w sklepowych samochodzikch na zakupy i mamy spokój hehe ;) generalnie zabawki zabawkami ale jednak ona stawia na rzeczy dorosłe. Cóż tak to jest z dziećmi że wola to co niedostepne;)my dorośli też tak mamy...zakazane smakuje najlepiej.A i zapomniałam dodać że gdy już córka przyjmie pozycje leżąca typu odwal się to daje jej kosmetyki oczywiście zamknięte i nie wiedzieć czemu potrafi przy nich zasnąć;)Ostanie dni to jeden wielki kryzys a ja czuję się jak własny cień. Gdy patrzę w lustro to mam ochotę pałac bo jestem wydygana do granic możliwości .Dres to mój najlepszy przyjaciel;) grzebień jakoś mnie nie lubi a o szamponów to już dawno zapomniałam. Jedynym słowem a nawet dwoma...kocham to :*

Odpowiedz

MaDa13
MaDa13 | 2017-09-21 12:44 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Przyznam szczerze, że moje dziecko należy do tych grzeczniejszych dzieci, potrafi się sama ładnie bawić, razem z rodzicami, czy z ciociami. W przypadku sytuacji kryzysowych u mojej dziewięciomiesięcznej córki (typu marudzenie, znudzenie) najlepiej sprawdza się śpiewanie jej piosenek, cuda działa piosenka "Jadą, jadą misie" oraz "Idziemy do zoo". Bardzo dobrze sprawdza się też metoda odwrócenie uwagi, np. pokazanie jej czegoś za oknem, pokazanie lusterka, mizianie pieluszką po buzi.

Odpowiedz

agaro3
agaro3 | 2017-09-20 18:09 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

tłumaczyć nie krzyczeć , być opanowanym , małe dziecko nie wie jak reagować na stres , krzyczy ,wrzeszczy czasem dlatego to my musimy być opanowane

Odpowiedz

kupcus87
kupcus87 | 2017-09-18 18:05 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nie mam jeszcze dzidziusia, ale za 1,5 miesiąca będę się zastanawiała nad kryzysowymi sytuacjami jak już synek się urodzi - zbieram już porady od koleżanek, których pociechy są już na świecie i dokazują. Zapewne będę stosowała porady koleżanek, które na początku po urodzeniu sugerują, aby zapewnić dziecku warunki zbliżone do tych, jakie miało w brzuchu tj.
1) Owijanie malucha w kokonik, kocyk, rożek lub pieluchę – owijać tak, aby nie machał nogami i rączkami
2) Przytulanie - najlepiej brzuszkiem do naszego ciała –koleżanka twierdzi, że świetne na płacz
3) Szum – zalecany na problemy z zasypianiem - symuluje dźwięk, jaki dziecko słyszało będąc w łonie matki – szum krążącej krwi mamy – jest sporo aplikacji na telefon z nagraniami różnych szumów lub można kupić szumiące zabawki
4) Kołysanie – koleżanki sugerują szeroki zakres ruchów, ale dziecko ma być do nas przytulone cały czas
5) Smoczek
Jak dzidziuś będzie nieco starszy ponoć doskonałe są Kołysanki – Utulanki – już teraz w ciąży słucham ich czasem przed snem – są śliczne, a dziecko ponoć już w brzuszku słyszy dźwięki otoczenia. Można również samemu śpiewać kołysanki – nawet pomimo fałszowania bobas powinien być zadowolony, bo w końcu głos mamy uspokaja.
Kolejne polecane sposoby to ciepła kąpiel, masaż brzuszka (myślę nad zapisaniem się z dzidziusiem na kurs masażu Shantala), zabawa przy lustrze, książeczki kontrastowe czarno-białe, plastikowa butelka – ponoć bardzo fajna zabawka dla dziecka, które uczy się wszystko chwytać.

Odpowiedz

JB - mama Bernarda
JB - mama Bernarda | 2017-09-18 13:34 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Muszę, powiedzieć, że poza sytuacją kryzysową która wynikała ze stanu zdrowia naszego synka, nie daje On nam na co dzień w kość tak by mówić o typowych kryzysach. Kiedy jednak ma gorszy dzień, nie chce mi się kłaść na drzemki i jest markotny to zagryzam zęby - uśmiecham się, liczę do 10 i czekam na powrót taty z pracy ;) wtedy oddaje Młodego w ręce tatusia i sama organizuje sobie czas relaksu chociaż na 30 min. Często też pomaga dłuższy spacer. Oczywiście są momenty kiedy problemy własne, złe samopoczucie nie pozwalają utrzymać nerwów na wodzy... Wtedy staram się wtulić bardzo mocno w synka i uspokoić najpierw siebie.

Odpowiedz

Anula_86
Anula_86 | 2017-09-17 11:56 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nie znam jeszcze wielu sposobów na radzenie sobie z kryzysem. Wszystkie które znam: tulenie, śpiewanie a czasem pozwolenie na wykrzyczenie się itp znam tylko z obserwacji. Istota która mogłaby przyczynić się do kryzysu zawita w moim świecie za mniej więcej 2.5 miesiąca i chciałabym do tego czasu móc się odpowiednio przygotować aby nie panikować w sytuacjach które zdarzają się każdej mamie. Wiem że każde dziecko/każdy rodzic jest inny ale warto korzystać z pomysłów które mogą zapewnić nam chwilę błogiej ciszy.
Poza tym dzień po zakończeniu konkursu mam urodziny, więc tymbardziej byłby to idealny prezent ;)

Odpowiedz

annakoper10
annakoper10 | 2017-09-15 11:22 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Moim niezawodnym sposobem na niemowlaka to sadzanie przed dużym lustrem. Może wtedy porozmawiać ze swoim klonem, który robi to samo co ona. I kontempluje przed tym lustrem i rozmyśla i bada, a trwa to nawet pół godziny. :D

Odpowiedz

Iwona1986
Iwona1986 | 2017-09-14 18:19 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Kryzysowe sytuacje nawet najlepszej mamie się zdarzają, więc snu z powiek mi nie spędzają. Gdy moja pociecha marudzi lub płacze w chustę ją wkładam i do serca przytulam i tak razem chodzimy dopóki obie się nie uspokoimy. Gdy to nie pomaga w teatrzyk się bawimy i różne śmieszne miny stroimy. Czasem, gdy czuję, że nerwy mi puszczają włączam ulubioną muzykę bo relaksacyjne piosenki moje nerwy uspokajają.

Odpowiedz

arogowska5
arogowska5 | 2017-09-14 14:19 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mój mały ,,kryzys" trwa dopiero cztery miesiące ale z każdym kolejnym kilogramem i centymetrem powoli ale coraz bardziej mnie przerasta... Co robię? 1. Zagłuszam problem, a wspiera mnie w tym mikser, odkurzacz, suszarka - a i mąż zadowolony bo ugotowane, posprzątane, żona dobrze wygląda. 2. Robię pranie i sadzam mojego Ryczka przed pralką - uspakaja go wirujące pranie. 3.Motam, w chuście się uspakaja.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?