Babyonline.pl
 
 
Gry
Rozwiń menu

WYNIKI Wygraj 1 z 3 zestawów drewnianych zabawek od Lidla. Konkurs „Zabawki dzieciństwa”

| aktualizacja: 04.12.2017 | 93

Weź udział w naszym konkursie „Zabawki dzieciństwa” – dodaj do naszego wątku konkursowego na forum kilka zdań o swojej ukochanej zabawce z dzieciństwa, która służy kolejnemu pokoleniu. Do wygrania 3 zestawy drewnianych, pięknych zabawek od Lidla.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(4)

Coraz większymi krokami zbliża się grudzień, a wraz z nim – Mikołajki. Ten miesiąc jest najbardziej prezentowym czasem w roku z racji nie tylko wspomnianych Mikołajek, ale i świąt Bożego Narodzenia, gdy śwęty Mikołaj zostawia dzieciom prezenty pod choinką. A jak myślimy o prezentach dla dzieci, to odrazu przychodzą na myśl zabawki! Dzieci zazwyczaj posiadają jakąś swją ulubioną albo marzą o czymś, co chcieliby dostać od Mikołaja. Ty jako małe dziecko pewnie również miałaś swoją ulubioną zabawkę. A może masz ją do dziś i służy w zabawie twoim dzieciom? Napiszcie nam kilka zdań o waszych ulubionych zabawkach z dzieciństwa i wygrajcie świetne nagrody!

Co zrobić, by wziąć udział w konkursie?

Napiszcie na naszym forum (w wątku konkursowym) kilka zdań o waszych ukochanych zabawkach z dzieciństwa i ich losach w późniejszym czasie. Może ktoś z was posiada swoje ulubione zabawki do teraz i dał je swoim dzieciom? Nawet jeśli nie, to miłe wspomnienie spisane w kilku zdaniach nam wystarczy :) 
Do wygrania 3 zestawy pięknych drewnianych zabawek od sieci sklepów LIDL – zobacz nagrody w konkursie.

By wziąć udział w konkursie, przejdź do tej strony!

Udało nam się wyłonić zwycięzców:
  • 1. miejsce - edka767
  • 2. miejsce - tataleona
  • 3. miejsce - malgorzatka2211
Serdecznie gratulujemy zwycięzcom!

separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (93)
avatar

czerwonowlosa94
czerwonowlosa94 | 2017-12-02 17:31 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Moją ulubioną zabawką z dzieciństwa była pluszowa żaba o imieniu Kermit. Dostałam ją od taty gdy miałam 4 lata. Zabierałam ją wszędzie, nawet gdy brałam kąpiel to brałam ją ze sobą :) Niestety po paru latach żaba była już w takim stanie że mama ją wyrzuciła. Do tej pory pamiętam jak wyglądała i mam zamiar zamówić podobną mojemu synkowi na trzecie urodziny :)

Odpowiedz

kira120
kira120 | 2017-12-02 13:27 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Kiedy miałam ok. 6-7 lat razem z kuzynką dostałyśmy pluszowe słonie. Mój słonik był zielony z różowymi uszkami, a jej różowy z zielonym uszkami. Magda - moja kuzynka - nazwała swojego słonia Neli, a ja jako mało kreatywne dziecko, nie mogąc wymyslić innego imienia, nazwała swojego słonia dokładnie tak samo, jak ona. Do tej pory pamiętam jak miała mi to za złe, ale ja się wcale tym nie przejmowałam. I tym sposobem moja Neli jest nadal ze mną, a właściwie już na półeczce w pokoju mojego synka, który od czasu do czasu śpi z nią w nocy, nie wiedząc jak ważna jest ta zabawka dla mnie. Taki zwykły zielony słonik, a taka wielka miłość i sentyment do niego :)

Odpowiedz

mjaskulska91
mjaskulska91 | 2017-12-02 01:02 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Pamiętam jak byłam dzieckiem i jeździliśmy do mojej wówczas 70letniej cioci w odwiedziny, dużą, brązową szafę. Stała w pokoju, w którym leżała na łóżku ciocia z powodu problemów z nogą. Wszyscy goście zawsze spędzali czas z ciocią w tym właśnie pokoju. W szafie pod wieszakami z ubraniami był karton z zabawkami. Należały one do córki cioci, następnie do jej wnuków, a potem gdy chłopacy dorośli stały się umilaczem czasu wszystkich innych dzieci z rodziny, które przyjechały odwiedzić ciocię. W pudełku z zabawkami były małe zielone plastikowe żołnierzyki, jednak moją ulubioną zabawką były drewniane klocki w kształcie kwadratów, które przy poprawnym ułożeniu tworzyły obrazki. Co śmieszne klocki przetrwały kilka pokoleń, wiele dzieciaków bawiło się nimi jednak były w bardzo dobrym stanie, bo każdy wiedział, że jak przyjedzie inne dziecko też będzie mogło otworzyć szafę, w której znajdzie zabawki

Odpowiedz

Margo P.
Margo P. | 2017-12-01 23:34 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Taką naszą "spuscizną" rodzinną jest plastikowa lalka-bobas większa od noworodka. Miała go moja mama,potem ja,a teraz bawi sie nią mój trzyletni synek. Moja Beatka nie umie plakac,mówić,nie ma nawet zamykanych oczek,za to usta i paznokcie ma pomalowane w latach 80. czerwonym lakierem do paznokci i nadal tego lakieru sporo jest. Czasem odpada jej dłoń,ale poza tym rewelacyjnie wygląda,do niedawna nosiła ciuszki po mnie z czasów niemowlęcych, teraz zmienilam jej na te po synku. Za to ma oryginalnego Pampersa z zagranicy z lat 80,co prawda tasmy sie juz nie kleją,ale pieluszka tak inna od tych dzisiejszych,foliowa wręcz robi wrażenie. Beatka służyła mojemu synkowi do przygotowania się do narodzin braciszka,teraz wozi ją czasem w wózku,karmi, czasem też niestety rzuca o podłogę czy prowadzi na psiej smyczy po dywanie,choc staram się zachować lalkę w dobrym stanie ze względow sentymentalnych,niemniej jednak Beatka jest nadal w użyciu czynnym, jak mowi moja znajoma relikt komunizmu sluzy gender w moim domu. Beatke mam nadzieję podarowac jeszcze kiedys wnukom,o ile drugie dziecko które jeszcze zadowala się grzechotkami, w przyszłości obejdzie się z niajego łagodnie. Będę o to dbać,bo Beatka to przecież moje pierwsze "dziecko".

Odpowiedz

malutka95
malutka95 | 2017-12-01 23:01 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

W dzieciństwie miałam kilka ulubionych zabawek. Były to lalki, które oczywiście mam do dzisiaj. Jedna z nich to bobas 60cm (z opowiadań mamy wiem, że w nocy stała w kolejce, żeby kupić tę lalkę). Następna z nich to lalka Barbie, którą mama z ciocią kupiły w tak zwanym Pewexie. Mieć wtedy prawdziwą Barbie to było coś!. A trzecia, która jest również ze mną do dziś, to lalka Chabel. Wygrałam ją w konkursie za zbieranie naklejek z gum Chabel. Teraz lalkami bawią się moje dwie córeczki, a za kilka miesięcy dołączy do zabawy trzecia córeczka (na razie jest jeszcze za malutka). Miło patrzeć jak bawią się moimi lalkami. Znają historie każdej z nich. Wieżę, że przetrwają one dla ich dzieci, które również usłyszą opowieść o tym skąd się wzięły, jak się nazywają. Do dziś również moja mama ma swoją pierwszą lalkę, którą moje córki bawią się u babci. Są to Bardzo fajne pamiątki i wspomnienia.

Odpowiedz

Ana
Ana | 2017-12-01 18:57 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jak miałam 4latka byłam u kuzynki która miała zabawkę w postaci świnki ,ponieważ kuzynka miała dużo zabawekbwszystkie "siedzialy" na długim segmencie ,kiedy weszłam do pokoju ta świnka wydała mi się bardzo smutna. Zrobiło mi się jej szkoda i od tej pory za każdym razem jak do niej przechodziłam bawiłam się z nią aż potem ja dostalam. Wszyscy się dziwili dlaczego akurat ta zabawka bo była najstarszą miała styrany żółty kubraczek i była to zabawka mojej cioci z dziecinstwa. Teraz nie wiele z niej zostało ale była ona moja najukochańszą zabawką.

Odpowiedz

Hoszwik
Hoszwik | 2017-12-01 15:46 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mój tata był nauczycielem miałam może 3 lata kiedy Pewnego dnia tata Przyniósł mi z pracy ręcznie zrobioną przez uczniów wełnianą laleczkę była ona mała i niepozorna Jednakże była to moja najukochańsza zabawka niestety nie przetrwała próby czasu także moja córeczka nie ma możliwości się bawić ale w mojej pamięci zawsze będzie moją ukochaną lalą.

Odpowiedz

natalla33
natalla33 | 2017-12-01 10:15 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Moja ulubiona zabawka z dzieciństwa byly dwie pufki jedna pelna skarpetek druga pusta potrafilam podobno siedzieć pól dnia i przekladac skarpetki z jednej pufki do drugiej. Taka to ja bylam tania w utrzymaniu hihi ;-)

Odpowiedz

bozenka868@op.pl
bozenka868@op.pl | 2017-11-30 23:59 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nie miałam dużo zabawek... tzn jakieś lalki i misie były, ale słabo je pamiętam...to nie były moje ulubione zabawki...
Najbardziej pamiętam tylko szary karton z zepsutymi częściami domowymi, który znajdował się pod kredensem w naszej garsonierze...
Bawiłam się starym kranem, gałką która odpadła od szufladki, złamaną łyżka, kablem z wtyczką od żelazka, miseczka plastikową, był tam też duży magnes, buteleczka po perfumach "Pani Walewska", stary dezodorant "Impuls", i wiele wiele innych!
Lata 80-te...to były czasy...
Nie miałam prawie nic, a jednak miałam bardzo dużo...
Wspomnienia zabawy przy tym pudelku są jak żywe!
To były moje ulubione zabawki z dzieciństwa!
Rozwijały wyobraźnię niczym najdroższe zabawki jakie możemy dziś znaleźć w sklepach.
Wierzę że wspomnienie takich zabawek ma więcej z nas :)

Odpowiedz

panikarolina
panikarolina | 2017-11-30 23:37 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Pojawiłem się w jej życiu tuż po przekroczeniu przez nią progu przedszkola. Stworzony przez jej ukochanego dziadziusia z dbałością o każdy najmniejszy szczegół. Podarowany z serca, z czasów kiedy sklepy nie uginały się pod ciężarem kolorowych zabawek. Od samego początku mogła na mnie polegać, a ja odkrywałem przed nią kolejne wcielenia: blatu roboczego, przy którym powstawały dziecięce dzieła sztuki, kącika scrabblistów i miejsca spotkań z pluszowymi przyjaciółmi. Z przyjemnością poznawałem jej zwyczaje i powoli przywykałem do rytmu jej życia. Uwielbiałem te nasze spotkania. Były pełne magii dzieciństwa, które tak szybko minęło. Kolejne lata spędziłem obok niej, jednak było jakoś spokojniej. Przez chwilę miałem wrażenie, że najlepsze lata mam już za sobą, że stałem się zapomniany.... I kiedy już myślałem, że moje życie już zawsze będzie takie poukładane i spokojne - stało się coś niezwykłego. Wróciłem, a wraz ze mną nowa rzeczywistość zapukała do drzwi razem z płaczącym niemowlakiem. Nogi dosłownie się pode mną ugięły – zawalony stertą prania, stosem poradników i wieżą z kubków po niedopitej herbacie ziołowej i kawie, ledwo sam siebie poznawałem. A to był dopiero początek! Często nade mną przysypiano, podczas czytania po raz setny bajki o trzech świnkach. I kiedy byłem pewien, że już nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć, z dnia na dzień znalazłem się w samym centrum kulinarnego poligonu doświadczalnego.

Na moje słoje! Byłem lepki od kaszek i przecierów, czyjeś małe rączki z zapamiętaniem wcierały we mnie warzywa w potrawce z królika, oprószały kawałkami chrupek kukurydzianych i zalewały mlekiem. W ciągu następnych miesięcy czułem się jak paleta w rękach szalonego malarza: pac! zieleń brokułu, pac! fiolet jagód, pac pac! czerwień pomidora. Słyszałem, jak mówiono przy tym, że bobas lubi wybór, mnie to się jednak bardziej kojarzyło z blatem ledwie widocznym.

W swojej drewnianej naiwności myślałem, że naukę łączenia barw mam już za sobą, ale okazało się, że czekały mnie kolejne niespodzianki. Nie minęło dużo czasu, a po rodzaju skrzypienia nauczyłem się odróżniać kolory kredek, dla których żadna kartka nie była zbyt duża, a moje blade sosnowe oblicze ożywiły zamaszyste pociągnięcia umaczanego w farbie pędzla. Kiedy w ruch poszły nożyczki, szybko pokryłem się skomplikowaną siecią zmarszczek. Zacząłem nabierać charakteru.

A ile się przy tym nasłuchałem…! I o Grzesiu, co szedł przez wieś, i o Gabrysiu, co sitem wodę czerpał, i o murzynku Bambo, co uczy się pilnie przez całe ranki. Odwiedziłem stragan w dzień targowy, stałem na stacji obok lokomotywy, byłem na wyspach Bergamutach i nauczyłem się, jak rozmawiać trzeba z psem. Czasami myślę sobie, że gdybym nie trafił do domu, w którym równie ważne jak to, co ląduje na talerzu, jest to, co wpada do ucha, prawdopodobnie nie poznałbym ani Tuwima, ani Brzechwy i nigdy nie odkryłbym, że owsianka najlepiej smakuje z poezją!

Z roku na rok jest mi u nich coraz lepiej. Znowu spędzamy ze sobą więcej czasu. Z prawdziwą przyjemnością obserwuję, jak cierpliwie prowadzą niewprawną jeszcze dziecięcą rączkę podczas pisania słów „mama”, „tata”, „dom”, pokazują, gdzie dołożyć kolejny element układanki i wyjaśniają reguły pierwszych planszówek. I chociaż czasami mam wrażenie, że od jeszcze jednego turlu turlu kostki do gry za chwilę pęknie mi głowa, zawsze okazuje się, że radosny śmiech towarzyszący rozgrywkom ma na mnie zbawienny wpływ. Gdzie tam olejowanie czy woskowanie! Nic nie konserwuje lepiej niż czysta miłość.

Taka jest moja historia. Teraz czas, abyś ty opowiedziała mi swoją droga, drewniana zabawko :).

Z poważaniem,
Stary zabawkowy stolik

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?