Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Konserwanty, barwniki: co kryje się w jedzeniu

| aktualizacja: 29.11.2013 | 0
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
dziecko, picie, puszka, konserwanty, chłopiec
To, co jedzą nasze dzieci (i my też!), jest nafaszerowane chemią. Sztucznych dodatków nie trzeba się bać, ale warto wiedzieć, jak z nich korzystać z głową.
Jakie jabłka wybierasz dla dziecka? Dorodne, z nieskazitelną skórką czy mniej idealne, czasem nawet z w idocznym śladem po robaczku? Raczej te pierwsze? I nie zastanawiasz się, że piękny wygląd często zawdzięczają chemicznym środkom ochrony roślin. Niestety, różowy kolor szynki, morelowy smak serka, kruchość ciasteczek, miękkość pakowanego w folię chleba – to często zasługa konserwantów, polepszaczy i barwników dodanych do produktu.

Poprawiana żywność
Jedzenie, które kupujemy, musi być zabezpieczane przed zepsuciem. Kiedyś do konserwowania używano soli i cukru. Dziś oprócz nich stosuje się też inne substancje naturalne (E 300 to po prostu kwas askorbinowy, czyli witamina C, a E 330 – kwas cytrynowy) i sztuczne. Wszystkie są badane. Żadna nie szkodzi (inaczej taka żywność w ogóle nie znalazłaby się w sklepie). Ale pod warunkiem, że „zjada się” jej niewiele.
U wrażliwego malca nawet niewielka ilość takich substancji może wywołać bóle brzuszka, głowy, wysypkę lub atak astmy (w przypadku alergika). Jednak zazwyczaj problem polega właśnie na ilości. Obecnie do żywności dodaje się ponad 300 substancji dodatkowych. Jak wynika z badań OBOP, przeprowadzonych na cele kampanii „Uwolnij się od toksyn”, dzieci zjadają dziennie nawet 2–4 łyżeczki składników dodatkowych. Rocznie to ponad 7 kg chemii!
Który z przedszkolaków nie lubi batoników, cukierków, czekolady, żelków, ememków, wafelków, nie mówiąc już o chipsach, fancie i coli? A przecież mają one mnóstwo syntetycznych dodatków. Zresztą takie substancje są nie tylko w słodyczach (patrz ramka). Dzieci – w stosunku do swojej wagi – zjadają nawet więcej tego typu substancji niż dorośli! Skutki? Niestety, są.

Alergia i infekcje
– Mamy obecnie do czynienia z prawdziwą epidemią alergii. Jednym z powodów są dodatki do żywności – nie ma wątpliwości dr Krystyna Janas-Jastrzębska, która pracuje w Poradni Immunologicznej Instytutu Matki i Dziecka. – Nie sposób jej wykryć, bo nie jest to uczulenie na mleko, gluten czy jajka, tylko na dodatki ukryte w jedzeniu. Efekt: reakcje alergiczne, pseudoalergiczne oraz nawracające infekcje, które trudno wyleczyć.

Dwója z zachowania
Jeśli twoje dziecko nie potrafi się na dłużej skupić, jest nadpobudliwe, zwróć szczególną uwagę na to, co je. Konserwanty, barwniki, spulchniacze kumulują się w organizmie i mogą powodować nadpobudliwość! Świadczą o tym badania przeprowadzone niedawno na Uniwersytecie Southampton w Wielkiej Brytanii. Naukowcy wybrali dzieci w wieku 3 oraz 8–9 lat. Podzielili je na grupy. Te z pierwszej dostawały napój zawierający 20–30 mg barwników i 45 mg benzoesanu sodu (tyle mniej więcej znajduje się w 10 dag kolorowych cukierków). Dzieci z drugiej grupy piły naturalny sok. Różnicę było widać już po sześciu tygodniach: maluchy z pierwszej grupy stały się bardziej pobudliwe! Oczywiście unikanie konserwantów nie spowoduje, że dziecko z ADHD przestanie mieć problemy – twierdzą naukowcy. Ale mogą one być mniejsze.

Złoty środek
Nic się nie stanie, jeśli przedszkolak czasem dostanie słodycze lub inne produkty ze sztucznymi dodatkami. Ważne, by nie jadł ich za dużo. Najlepsza jest żywność jak najmniej przetworzona, naturalna, bez chemii. Trzeba przyzwyczaić się do czytania etykiet. Jeżeli podajemy jogurt, to bez dodatku skrobi, gumy guar, sztucznych aromatów. Jeśli mięso, to pieczone w domu, a nie różową wędlinkę z glutaminianem sodu. A do picia – sok lub kompot zamiast napoju o smaku „jak jabłko”.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?