Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Laureaci konkursu "Bajki dla brzuszka"

17.09.2008, aktualizacja: 24.09.2008 | 2
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
fot. Edipresse
Przedstawiamy 3 najpiękniejsze bajeczki, nagrodzone przez Jury, napisane przez przyszłych rodziców dla swoich maleństw, które "zamieszkują" jeszcze w brzuszku mamusi.
Fakt, że czytanie dziecku bajek od najmłodszych lat, uczy i rozwija jego wyobraźnię, jest bezsporny. Ale czy warto również poświęcać czas na bajeczki dla dziecka, które znajduje się jeszcze w brzuszku mamusi? Otóż, jak się okazuje, tak! Dziecko czuje, kiedy rodzice mówią tylko do niego lub kiedy mu śpiewają. Wprost uwielbia słuchać, zwłaszcza gdy mówią ciepło i łagodnie. Staje się wtedy bardziej aktywne ruchowo, czym daje o sobie znać za pomocą kopniaczków. Opowiadanie bajek wymyślonych specjalnie dla maleństwa sprawia, że przyszli rodzice czują się bardziej emocjonalnie związani z dzieckiem. W ten sposób dają mu coś wyjątkowego, coś co płynie prosto z serca.

Podsumowując nasz konkurs "Bajki dla brzuszka", w którym przyszli rodzice mieli za zadanie napisać najpiękniejsze bajeczki własnego autorstwa, które opowiadają swojemu dziecku w brzuszku, chcielibyśmy zaprezentować bajeczki 3 laureatów. Konkurs cieszył się ogromnym zainteresowaniem, co ogromnie nas cieszy, że tylu przyszłych rodziców poświęca czas na wymyślanie i opowiadanie swojemu nienarodzonemu dziecku bajeczek do brzuszka. Dość wysoko poprzeczkę ustawili również sami rodzice, zamieszczając na wątku konkursowym bardzo mądre i z pięknym morałem bajeczki-rymowanki. Redakcyjne Jury nagrodziło bajki niosące w sobie takie wartości, na które szczególnie rodzice powinni uwrażliwić swoje dzieci, by wyrosły na dobrych i mądrych ludzi.
Autorzy nagrodzonych bajek otrzymali 41-elementową wyprawkę dla dziecka, elektroniczną nianię oraz produkty firmy Merck sp. z o.o. - Feminatal 800 Metafolin® i Feminatal 400 Metafolin® + DHA (sponsora konkursu). Poniżej prezentujemy bajeczki wybrane w kolejnych edycjach konkursu.


Laureatka I edycji - baska_2

Chcecie bajki? Oto bajka...


Na skraju lasu stał mały domek, a mieszkał w nim dzielny leśniczy Bronek.
Każdego dnia z rana o tej samej porze pilnował porządku spacerując po borze.
Wszystkie zwierzątka dokładnie go znały, biegały wokół niego, skakały, kicały,
A on z uśmiechem na twarzy szerokim przechadzał się lasem nad modrym potokiem.

Tak mijał mu każdy poranek bez mała, zwierzyna bezpieczna po lesie biegała,
A Bronek szczęśliwy, że spełnia zadanie spoglądał radośnie na misie i łanie,
Na jeże, borsuki, jelenie, zające, na wilki, motylki i ptaków tysiące.
A kiedy już sprawdził, że wszystko się zgadza i nikt nieproszony po lesie nie chadza,
Powracał do swego maleńkiego domku, aby w nim również pilnować porządku.

Wieczorem gdy Bronek kończył służbę swoją spokojny, że zwierzątka niczego się nie boją,
Gdy wypełnił już wszystkie swoje obowiązki, zajrzał w każdą norkę, posprzątał gałązki,
Mógł wreszcie odpocząć, odetchnąć powoli i w świetnym nastroju pobiec do swej Oli.

Ola miała domek na środku polany zawsze taki schludny i w słonku skąpany.
Potrafiła ze skarbów, które dają lasy przyrządzać w mgnieniu oka istne rarytasy.
Sos grzybowy w śmietanie, placek z jagodami, maliny słodko kwaśne, knedle z borówkami,
Przepyszne kompoty, wykwintne wypieki, a dla potrzebujących najprawdziwsze leki.

Gdy jakiś zajączek albo młody jeleń wpadał w stare sidła, lub w kolczastą zieleń,
Potrafiła przyrządzić cudowne mikstury z liści, szyszek czy kwiatów, owoców natury.
I kiedy tylko zdarzała się potrzeba taka ratowała z opresji misia, czy szaraka.

Leśnik Bronek i Ola bardzo długo się znali, co wieczór wspólnie kolację jadali,
Spacerowali, rozmawiając szczerze, biegali po mchach leśnych na każdym spacerze.
Bronek zbierał dla Oli jagody, jeżyny, podglądali niezwykłe zwyczaje zwierzyny.

Ola podziwiała dzielnego leśnika, który ze swą strzelbą po lesie pomyka,
Gotów w każdej chwili, kiedy będzie trzeba, podopiecznym swoim przychylić choćby nieba.
Strzegł ich bezpieczeństwa, pilnował spokoju, w pocie czoła i trudzie codziennego znoju.
W lesie dzięki niemu nie było rozbójników, największych wrogów zwierząt, strasznych kłusowników.
Każde zwierzę bezpieczne czuło się w swym domku, dlatego Ola tak ciepło myślała o Bronku.

Bronek z kolei patrzył na Olę z czułością, kiedy opiekowała się z wielką miłością,
Młodymi zajączkami, ranną piękną łanią, w takich chwilach nie mógł napatrzeć się na nią
Opatrując zadrapania, rany, skaleczenia, z wielkim sercem podchodziła do każdego stworzenia.

Bronek myślał, że zawsze już tak będzie miło lecz pewnego dnia wszystko się skończyło.
Kiedy po swojej służbie wieczoru pewnego, pobiegł znów do Oli, ujrzał coś dziwnego:
Na środku polany obok chatki Oli, stał ogromny powóz i dwanaście koni.

W środku zamiast pachnącej przecudnie kolacji, czekało go wiele odmiennych atrakcji.
Ola bowiem nad jakąś damą klęczała, do jej czoła okłady jakieś przykładała.
Parzyła również inne dziwne zioła, których zapach się mocno roztaczał dokoła.
Oprócz Oli i damy bez ducha leżącej, stał w pokoju młodzieniec w zbroi książęcej,
Który z niepokojem na swej pięknej twarzy, śledził każdy ruch Oli, aż wzrok jego parzył.

W pewnej chwili kobieta leżąca bez ducha, uśmiechnęła się nagle od ucha do ucha,
Otworzyła swe oczy spokojnie usiadła. – Matko – zakrzyknął Książę – śmierć cię nie ukradła.
– Dziewczyno, ocaliłaś moją matkę drogą, jakże ci się odwdzięczę mów prędko niebogo.
Ola stała bez słowa, z ogromnym rumieńcem, nie mogąc oczu swoich nacieszyć młodzieńcem.
Wtem on ukląkł przed nią niespodzianie i takie wypowiedział dziewczynie wyznanie:

– Kiedy leśnym duktem jechałem z mą matką myślałam, że jedziemy na przejażdżkę gładką,
Lecz ten okropny miał miejsce wypadek, gdyby nie ty po matce zostałby mi tylko spadek.
Gdy na korzeniu jej powóz podskoczył, uderzyła się w głowę, mgłą jej zaszły oczy.
Jakież szczęście, że twoją ujrzałem tu chatkę i los sprawił, że uratowałaś moją drogą matkę.

Zatem skoro takie nasze przeznaczenie, to ten wypadek musi mieć jakieś znaczenie,
Widocznie musieliśmy zbłądzić w knieję leśną, by powrócić na zamek z najweselszą pieśnią.
Jedź z nami moja Pani, nie zwlekaj ni chwili, zobaczysz jak szczęśliwe będziemy razem żyli.

Leśnik Bronek będący świadkiem tej oferty, zdębiał najpierw a potem wbił w ziemię wzrok tępy.
Ola stała pośrodku swej izby zdziwiona, lśniące pukle jej włosów skrywały ramiona,
Wreszcie wypowiedziała jedno straszne słowo, które w głowie Bronka rozbrzmiało na nowo.
W jednej chwili przeszyło mu jak mieczem serce, które z każdą chwilą bolało jakby więcej.

Ola powiedziała patrząc w księcia oczy: – Zgoda, niech się nasze wspólne życie toczy.
Pojadę mój Książę do twojego zamku, mam dość tego życia, przetworów i garnków.
Chcę czegoś spróbować innego, świeżego, odnaleźć sens życia, zupełnie innego.

Książę z radości zakrzyknął wesoło, potem rozejrzał się szybciutko wkoło,
Bronka nie dostrzegł, bo leśnik z rozpaczy, ukrył się w cieniu jednego z pawlaczy.
– Widzę, że nie masz żadnego majątku, ale się nie martw, wszystko jest w porządku.
Ja dam Ci wszystko czego będziesz chciała, złota, brylantów, szmaragdów bez mała.

– Mamo – tu zwrócił się do damy owej, przyjrzyj się bacznie swej przyszłej synowej.
– Dziecko, przyjmiemy cię z wielką radością i otoczymy najszczerszą miłością.
Potem już wszystko szybko się toczyło, Książe wziął na ręce swą wybrankę miłą
Razem ze swoją matką zamknął ją w karecie i odjechał gdzieś niknąc w ciemnym, gęstym lesie.

Bronek pozostał sam na polany skraju, kilka wiernych zwierzątek wyszło cicho z gaju,
I stanęło lojalnie przy swym przyjacielu, wszyscy wpatrywali się za nią bez celu.
Bo kareta zniknęła już dawno z widoku i łza się kręciła nie tylko w Bronka oku.
Mokrą mordkę od łez miał niedźwiadek mały, jeleń, zając i wilczek, ten srebrzysto-biały,
Nawet jeżyk i cała jeżowa rodzina, zaczęła Olę szczerze ze łzami wspominać.

Wreszcie młody niedźwiadek, zapytał cichutko, pytanie to rozbrzmiało z wielkiego smutku nutką:
– Dlaczego nie zatrzymałeś naszej drogiej Oli, przecież mogłeś jej odejść z lasu nie pozwolić?
– Drogi misiu – powiedział Bronek smutnym głosem. – Nie możemy zarządzać cudzym życia losem,
Trzeba innym pozwalać by mieli marzenia i nie stawać na drodze do marzeń spełnienia.
– Ale Bronku myślałem, że ty kochasz Olę... – Kocham, dlatego odejść jej pozwolę.

Bronek wrócił do domu i od tego czasu już z mniejszą radością wychodził do lasu.
Wykonywał codzienne swoje obowiązki, sprawdzał dziuple i norki, zamiatał gałązki,
Ale kiedy nad lasem wieczór się roztaczał, siadał na swoim ganku i w ciszy rozpaczał.

A Ola tymczasem na książęcym dworze z każdą chwilą czuła że już dłużej nie może,
Nie może wytrzymać w tym murach zamknięcia, poza tym prawie wcale nie widziała księcia.
Bo Książę wyjeżdżał na częste wojaże a wokół Oli tylko jakieś obce twarze,
Wciąż jej zakazywały opuszczać królestwo ze względu na jej własne niby bezpieczeństwo.

Piękne suknie z jedwabiów, muślinów i tiuli były niewygodne, koronki wręcz kłuły,
Piękne, ale za ciasne buty na obcasach, nie sprawdziłyby się w bieganiu po lasach.
Włosy Ola musiała mieć zawsze upięte, przemierzała więc zamek, zwiedzając schody kręte,
Niezliczone komnaty, setki korytarzy, że zrozumiała o czym tak naprawdę marzy.

Zapragnęła powrócić do swojego domku i nie mogła ukrywać, że myśli o Bronku.
Zatęskniła za swoją małą skromną chatką, za ogródkiem, polaną, za zwierząt gromadką.
Pomyślała, że pewnie potrzebna jest w borze, że w zamku dłużej już mieszkać nie może.

Kiedy Książę powrócił ze swojej wyprawy i załatwił już wszystkie bardzo ważne sprawy,
Ukłoniła się nisko, i stwierdziła szczerze: – Książę mój, ja w szczęście tu nasze nie wierzę.
– Odwołajmy nasz ślub i nie róbmy tego, muszę wracać do domu.. bo kocham innego.
Książę smutno popatrzył na swoją wybrankę, nie sprzeciwiał się, bo sam miał ją za koleżankę.

Próbował sobie wmówić, że na wielkiej wdzięczności zdoła zbudować coś na kształt miłości.
Ale miłość ma całkiem inne wymagania, bo nie kocha się za coś, to zagadka kochania.
Ola porzuciła więc książęce szatki, niewygodne muśliny, tiule, inne szmatki,
Założyła swą starą kraciastą sukienkę i pobiegła do domu, śpiewając piosenkę.

Gdy dotarła do lasu poczuła, że żyje. Tu świergocą ptaszki, tu wilczek zawyje,
Pachną szyszki i mech się ugina pod stopą, poczuła się znowu szczęśliwą istotą.
Wtem nasz znajomy leśnik wyłonił się z kniei, obydwoje ze szczęście najpierw oniemieli,
Potem z wielką radością padli w swe objęcia, Bronek nie mógł uwierzyć, że pokonał księcia.

– Już myślałem, że nigdy Ciebie nie zobaczę, że ze smutku ocean cały łez wypłaczę.
– Wybacz Bronku, czasami popełniamy błędy. Teraz wiem, że moje szczęście biegnie właśnie tędy,
Przez te zielone chaszcze, zarośla, paprocie, dróżki, dukty, polany, nie koronę w złocie.
Moje szczęście to lasy, i Ty mój jedyny. Już nigdy nie opuszczę zielonej krainy.

Odtąd Ola i Bronek pewni swej przyszłości, spacerując po lesie nie kryli radości.
I każdego dnia wspólnie budując swe życie, czuli się przeszczęśliwie a wręcz wyśmienicie.
Bronek z nowym zapałem i wielką radością pełnił znów swoją służbę z olbrzymią miłością.
Ola znowu potrzebna, czuła się doceniona i widziała, że może liczyć na Bronka ramiona.

Każdego wieczora, już po ciężkiej pracy, siadali na werandzie z kolacją na tacy.
Patrząc na zachodzące nad lasami słońce, snuli długie o życiu rozmowy gorące,
Nie rozstali się nigdy i od tamtego czasu, piękna i mądra miłość nie opuszcza lasu.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (2)
avatar

ania
ania | 2016-01-06 18:18 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Wszystkie bajki sa fajne ale 2 bajeczka jest najlepsza. Zaczynamy czytac naszemu malenstwu.

Odpowiedz

MagdaGrzesJaś
MagdaGrzesJaś | 2015-12-27 22:29 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Najlepsze bajki jakie czytalam . Czytamy dziennie wieczorem mojemu Jasiowi ktory jest w brzuszku !

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?