Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Lęki i szmery

Czy to możliwe, że moje dziecko będzie nieśmiałe? Lękliwe? Że będzie unikało sportu, jazdy na nartach, skoków na bungee czy koedukacyjnej sauny?

Czego boi się Państwa dziecko? Czy pamiętają Państwo, kiedy udało Wam się dojrzeć na jego twarzy pierwszy objaw uświadomionego strachu? Nie chodzi mi o lęk, jakiego dziecko doznaje podczas narodzin – gwałtownego przejścia z kokonu w otchłań przestrzeni. Ale o lęki codzienne. Obserwując, czego boi się Kuba, myślę o tym, jak mylimy się, sądząc, że mamy nieograniczony wpływ na charakter naszego dziecka. Reakcje lękowe, często zupełnie nieracjonalne, są najlepszym przykładem na to, że dziecko rodzi się z dużych gabarytów bagażem emocji i przeczuć. Coś z demona lęku siedzi w dziecku niezależnie od tego, czy mamusia dość długo karmi piersią, czy tatuś dość się udziela podczas fazy edypalnej, a babcia biegnie na pomoc, gdy tylko bobas poprosi o kolejne ciasteczko.
Kubuś zupełnie nie boi się obcych. Gdy przychodzą do nas goście, chętnie podrywa ich na swój wdzięk. Natomiast mój syn boi się much. Gdy w pokoju, w którym akurat siedzi, pojawi się mucha, Kubuś robi się czerwony na buzi i płacze. Nie pomaga mówienie, że to mucha boi się Kuby, że Kuba jest większy i silniejszy i że mucha nic mu złego nie zrobi. Nie wiemy, skąd ten lęk. Nie dotyczy on innych owadów. Wręcz przeciwnie. Gdy w naszej kuchni ku tym razem naszemu przerażeniu pojawiły się mrówki faraona, Kubuś chętnie siedział na podłodze, każdą kolejną witając przychylnym: „O, mlówka, mlówka!”.
Kubuś boi się też nowych wyzwań sportowych, np. gdy jesteśmy na nieznanym basenie. Wtedy sam do siebie oraz do wszystkich wokół powtarza w kółko, jak mantrę, zdanie w trzeciej osobie liczby pojedynczej: „Nie boi się, nie boi się”. Oczywiście oznacza to, że właśnie się boi i sam siebie zagrzewa do walki w ten sposób. Nie uczyliśmy go wstrętu do much. Na placu zabaw czy basenie nigdy nie doznał urazu.
Dzieci mają wiele takich cech, z czasem nabywają mnóstwo nowych, niezależnie od woli i chęci rodziców. Dużo mówi się na temat tego, jaki wpływ mają rodzice na rozwój dziecka, jak powinni nad tym rozwojem i więzią z dzieckiem pracować. Ale mało mówi się im o tym, jak radzić sobie z tym, na co wpływu nie mają. Pokory trudno się nauczyć.
Swych pierwszych lęków nie pamiętam. Ale pamiętam, że mając trzy lata, bałam się kształtów, jakie tworzyły się na ścianach i suficie od światła księżyca przełamującego lniane zasłony w kwiaty wiszące w moim pokoiku. Dawało to niepokojący kształt – gdy wiatr powiał figury, te falowały. Dziś uznałabym to za happening artystyczny. Wtedy płakałam. Po pewnym czasie przyznałam się ojcu, że boję się tych zasłon i zmienił je na gładkie. Co to było? Jak to interpretować? Cień bez zdefiniowanego źródła zawsze niepokoi.
Czy to możliwe, że moje dziecko będzie nieśmiałe? Lękliwe? Że będzie unikało sportu, jazdy na nartach, skoków na bungee, koedukacyjnej sauny? A może Kuba będzie bał się publicznych wystąpień? Może będzie bał się seksu albo miłości? Jak to możliwe, przecież ja go tego nie uczyłam. Przecież ani ja, ani mąż, ani nawet pradziadek tacy nie jesteśmy!


Tekst: Agata Passent/Syndykat Autorów
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?