Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Mam dla kogo żyć!

| 17.07.2007, aktualizacja: 08.07.2014 | 0

Jeden z najsłynniejszych polskich aktorów, Rafał Królikowski, przyznaje, że tacierzyństwo wywróciło do góry nogami całe jego życie.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
Rafał jest tatą dziewięcioletniego Piotra oraz czteroletniego Michała.

Nawet gdy udzielał nam wywiadu, bawił się z chłopcami.

1. Co ci się najbardziej podoba w byciu tatą dwóch chłopców?
Samo bycie tatą! Że ktoś tak do mnie mówi. Że wiem, że ktoś kocha mnie tylko dlatego, że jestem jego tatą. Że kocha mnie za nic. Oczywiście także dlatego, że mam dla kogo żyć, kim się opiekować i komu poświęcać. Moje życie sprzed narodzin synów i po ich pojawieniu się to dwa różne życia dwóch różnych osób. Chłopcy zweryfikowali i odmienili wszystko.

2. Czy jest coś, co zdecydowanie chciałbyś zmienić w sobie jako tacie?
Nie wierzę w ideały, dlatego nie dążę do tego, żeby być ideałem. Uważam, że każdy ma swoje wady, trzeba nad nimi pracować i nie załamywać się z powodu popełniania drobnych błędów. Chciałbym mieć trochę więcej cierpliwości i czasu, ale w granicach normy, chyba jak większość ojców. Jednak, szczerze mówiąc, wydaje mi się, że odnajduję w ojcostwie harmonię.

3. Czego najbardziej się boisz jako tata?
Strach dotyczy prostej rzeczy: zastanawiam się i boję, zadaję sobie pytanie, czy to wszystko, czego uczę moich synów, cała ta baza, będzie wystarczająca, kiedy już dorosną. Czy nadałem i nadaję, czy pokazuję im prawidłowy kierunek. Chciałbym, żeby tak było, ale nie wiem tego.

4. Jaka jest najważniejsza rzecz, której chciałbyś nauczyć Piotra i Michała?
Umiejętności takiego nieograniczonego myślenia i korzystania z wyobraźni, żeby byli szczęśliwi. Umiejętności posługiwania się rozumem i otwartości.

5. Co cię najbardziej zaskoczyło po przyjściu na świat pierwszego synka?
Sam fakt pojawienia się na świecie nowego człowieka. Wcześniej tak tego nie czułem. Kiedy żona była w ciąży, bardzo dużo rozmawialiśmy, dotykałem i głaskałem ją po brzuchu. Przeczuwaliśmy, co się może stać i jak to będzie wyglądało. Ale ten moment, kiedy wziąłem swojego synka na ręce, przytuliłem go do ramienia i poczułem, że przytulam nową istotę, która pochodzi ode mnie, to było niewypowiedziane przeżycie. Zaskoczyło mnie, jak bardzo inne, jak dużo silniejsze od tego, czego się spodziewałem.

Rozmawiał Marcin Kowalski
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?