Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Czy późne macierzyństwo jest inne?

| 30.01.2007, aktualizacja: 30.08.2016 | 2

Późne macierzyństwo, choć coraz częstsze, nadal budzi kontrowersje. Ale czy starsze mamy są inne? Co spowodowało, że nasze bohaterki zdecydowały się na ciążę? Opowiadają Agnieszka, Anna i Iza.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
mama i syn śpią
fot. Fotolia
   
Anna ma 38 lat i roczną Amelkę: "Myślę, że macierzyństwo młodszej kobiety jest inne niż dojrzałej". Iza niedawno skończyła 40 lat. Ma ośmiomiesięczną Małgosię i dwoje starszych dzieci: "Młodym kobietom trudno się zdecydować na dziecko, bo świat pędzi coraz szybciej, a one chcą od życia coraz więcej". Agnieszka, mama rocznej Gabrysi, ma 37 lat: "Rodzicielstwo okazało się wielką przygodą".

Dlaczego zaszły w ciążę?

Anna zaszła w ciążę, mając 37 lat. Nie odkładała tej decyzji, robiąc karierę. Po prostu wcześniej nie spotkała odpowiedniego mężczyzny. – Powoli przyzwyczajałam się do myśli, że nigdy nie będę miała dzieci – mówi. – Nie było mi właściwie smutno. Sądziłam, że tak ułożyło mi się życie – uśmiecha się. – Ale gdy poznałam męża, doszliśmy do wniosku, że chcemy być razem. I mieć dziecko – dodaje.

Agnieszka przewija roczną Gabrysię. Mała gaworzy, a mama przemawia do niej czule, głęboko patrząc w oczy. – Jestem kobietą, która wcześniej nie lubiła dzieci. Nie rozczulałam się maleńkimi rączkami czy nóżkami – śmieje się do córeczki. – Nie czułam instynktu macierzyńskiego – mówi. Ale to, przyznaje, ma zakodowane w genach, bo kobiety z jej rodziny późno zostawały matkami. Babcia Agnieszki urodziła pierwsze dziecko jako trzydziestolatka, mama miała 28 lat. – A ja, mając 35 lat, poczułam, że chcę być mamą. Gabi urodziła się rok później, choć byliśmy z mężem 13 lat po ślubie – dodaje.

W domu Izy poranny rozgardiasz. Piętnastoletni Piotr i jedenastoletnia Ola zjedli śniadanie, tata zaraz odwiezie ich do szkoły. Iza dostaje od każdego buziaka i zostaje tylko z ośmiomiesięczną Małgosią. – Jestem młodą „starą” mamą – śmieje się. – Urodziłam Gosię w wieku 40 lat – mówi. – Nie planowaliśmy kolejnego dziecka, ale od razu je pokochaliśmy – zapewnia. Kiedy spóźniała się jej miesiączka, nie dziwiła się ani specjalnie nie zamartwiała. Nie robiła nawet testu ciążowego. – Gdy miałam około 35 lat, myśleliśmy o kolejnym dziecku. Ale nie staraliśmy się, powiedzieliśmy sobie: co będzie, to będzie – opowiada Iza.

Anna: strach ma wielkie oczy

– Po trzech miesiącach starań dwie kreski na teście! Byłam przeszczęśliwa – wspomina Anna. Ale po dwóch dniach euforii pojawiło się plamienie i strach, że radość była przedwczesna. Od początku ciąży, ze względu na wiek i służbowe wyjazdy, była na zwolnieniu. Co dwa tygodnie meldowała się na wizycie kontrolnej. Zdecydowała się też na badania prenatalne: test PAPP-A i badanie przezierności karkowej dziecka na USG. – Chciałam wiedzieć, czy maluch będzie zdrowy – wyjaśnia Anna.

USG wypadło dobrze, ale test kiepsko. Wyniki wskazywały, że dziecko może mieć zespół Downa lub inną chorobę genetyczną. –Przeraziłam się, płakałam. Na szczęście wspierał mnie mąż. Tłumaczył, że badanie można powtórzyć – opowiada. Szukając informacji w internecie, na forach, Anna dowiedziała się o pewnym specjaliście w Łodzi. – Pojechałam tam. Powtórzyliśmy badania. Okazało się, że wcześniej coś zostało źle wpisane i dlatego wyniki nie były prawidłowe – mówi. Od tej pory była spokojniejsza, choć nie miała pewności, że wszystko będzie OK. Ale nie zdecydowała się na amniopunkcję, bo bała się ryzyka poronienia. – Stwierdziliśmy z mężem, że bez względu na wszystko i tak urodzę to dziecko.

Agnieszka: wewnętrzna pewność

Agnieszka zaplanowała swoją ciążę. Wybrała ginekologa, przebadała się, wyleczyła z anemii i udało się. – Przez pierwsze trzy miesiące czułam się świetnie! Potem pojawiły się przedwczesne skurcze – opowiada. Przez pół roku leżała w domu. Ona też zdecydowała się na badania prenatalne, ale tylko na amniopunkcję. Powiedzieli sobie z mężem, że wyniki i tak niczego nie zmienią, bo mocno pragną dziecka. Ale chcą wiedzieć. Konsultowali się z genetykiem. Czekając na wyniki, niepokoili się, ale czuli też, że będzie dobrze. – Po czterech tygodniach okazało się, że wszystko jest w porządku i już do końca ciąży, choć źle się czułam, wyciszyłam się wewnętrznie – mówi Agnieszka.

Iza: gdy pilnuje syn

Trzecią ciążę Iza znosiła doskonale. Ale i ona bała się o zdrowie dziecka. – W pewnym momencie dotarło do mnie, że mam 39 lat, a nie 25 – wyznaje. Jednak nie zdecydowała się na badania prenatalne. Wiedziała, że nawet gdyby coś było nie tak, to przecież chce tego maleństwa. – Po co miałabym się denerwować? – uśmiecha się. – W tej decyzji utwierdził mnie ginekolog, który stwierdził, że skoro i tak chcę urodzić, to takie badania nie mają sensu.

Prawie do porodu chodziła do pracy. Zajmowała się domem, choć przyznaje, że wszyscy jej pomagali. Najstarszy Piotr był opiekuńczy, wypytywał, czy bierze kwas foliowy, dbał, by się nie denerwowała. Ola przytulała się do brzucha i czule do niego mówiła. – Według męża byłam spokojniejsza niż poprzednio. Miałam mniej humorów i zachcianek – mówi Iza. Prosiła, by opowiadano jej o szczęśliwych porodach u kobiet w jej wieku, bo martwiła się o rozwiązanie. Niepotrzebnie, choć trzeci poród był inny. Szybszy, no i razem z mężem. – Szkoda, że kiedyś tak nie było – dodaje. – To zupełnie inne przeżycie.


ZOBACZ TEŻ: Jak przygotować się do ciąży po 40 roku życia

separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (2)
avatar

dorka
dorka | 2007-07-17 15:24 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

W wieku 29 lat zpragnęłam mieć dziecko, przez cztery lata prób moje marzenie stało sie obsesją, do tego doszła poważna choroba i gdy myślałam że już nigdy nie zostanę mamą nagle zobaczyłam na teście dwie kreski. Strach i radość mieszały się we mnie, ale byłam dziwnie pewna że będzie ok. zrobiłam badanie potrójne, usg i w szpitalu przeleżałam 43dni- urodziłam śłiczą zdrową córcię. W przeciwieństwie do młodych mam nie mam poczucia że coś straciłam, że nie udało mi sie czegoś zrobić, moje maleńswto jest najważniejsze, wszystko jej podporządkowałam i nie żałuję. Teraz wiem że żyje, a moja mała gdy woła od progu mami wie że jest najważniejszą istotą na świecie...

Odpowiedz

Marta
Marta | 2007-02-04 12:05 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Córkę urodziłam jedenaście lat temu, gdy miałam dwadzieścia lat, a po rok temu, urodziłam małego Antosia. I sama widzę, że późniejsze macierzyństwo jest o wiele cierpliwsze i pełniejsze.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?