Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

"Mamo mojej córki, dziękuję Ci!"

| 26.05.2016, aktualizacja: 27.05.2016 | 2

Dzień Matki –  wzruszający list mamy adoptowanej dziewczynki do mamy biologicznej.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
Agata Komorowska ze swoją córeczką, 5-letnią Adą
fot. archiwum domowe
Droga Matko mojej córki!
Nie znam Cię, ale każdego dnia poznając moją córkę, poznaję Ciebie. A że Ty nie możesz cieszyć się nią na co dzień, to Ci o niej opowiem.  Jest piękna, pewnie po Tobie, mądra, i bardzo odważna, to też po Tobie
– pisze Agata Komorowska, blogerka, mama 5-letniej Ady (to właśnie do jej biologicznej mamy adresowała swój list), 8 -letniego Krystiana i  14-letniego Aleksa. List opublikowała w Dzień Matki na swoim blogu (www.agatakomorowska.pl). 

Przeczytaj także: Pokochać, nie pokonać - wywiad z blogerką, Agatą Komorowską,  mamą dziecka z zespołem Downa

"Myślę o Tobie"

Dlaczego zabiegana mama trójki dzieci, w tym wymagającego szczególnej opieki chłopczyka  z zespołem Downa, napisała do kobiety, której nigdy nie poznała i pewnie nie pozna?  Z wielu powodów.
Bo patrząc na swoją śliczną córeczkę często o niej myśli.
Bo jej współczuje.
Bo ją szanuje i podziwia jej odwagę.
Bo chciałaby, by adresatka przeczytała ten list i była choć trochę spokojniejsza.
By przeczytali go  inni, zwłaszcza ci, którym z taką łatwością przychodzi potępianie cudzych, także tych niewyobrażalnie trudnych decyzji - takich jak oddanie własnego dziecka do adopcji.
 

"Wyobrażam sobie spojrzenia pielęgniarek, lekarzy i współlokatorek na oddziale położniczym"

W  liście Agaty nie ma pretensji ani pytań w rodzaju "jak mogłaś zostawić swoje dziecko?" Nie ma oceniania. Jest zrozumienie i zwyczajne, ludzkie współczucie. 

Wyobrażam sobie jak poszłaś do szpitala urodzić dziecko i musiałaś zebrać w sobie wszystkie siły, całą odwagę, by powiedzieć, że się go zrzekasz, że oddajesz, nie możesz się nim opiekować…  Wyobrażam sobie spojrzenia pielęgniarek, lekarzy i współlokatorek na oddziale położniczym. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić co czułaś, gdy widziałaś inne kobiety karmiące i tulące swoje maleństwa… Nie umiem sobie wyobrazić ile musiałaś słyszeć szeptów za plecami, gdy wróciłaś ze szpitala bez brzucha, ale i bez dziecka. 

"Wiem, że byłaś wielokrotnie potępiana za swoją decyzję"

Agata podziwia odwagę mamy swojej córki. Tak: odwagę.

Wiem, że byłaś wielokrotnie potępiana za swoją decyzję, szkalowana, patrzono na Ciebie z pogardą. Niesłusznie. Niesprawiedliwie. Bo jak wielkiej odwagi, jak wielkiej miłości wymaga świadome oddanie dziecka, które nosiłaś pod sercem przez 9 miesięcy. Znacznie większej niż opiekowanie się nim, karmienie i wstawanie po nocach. Ty tego nie robiłaś, ale pewnie nie ma dnia żebyś nie zastanawiała się nad tym gdzie Twoja córka jest, co robi, czy ktoś ją pokochał tak bardzo jak Ty – pisze.

Ktoś może powiedzieć: "Odwaga? Jaka odwaga? Przecież ta kobieta oddała  własne dziecko!" Agata nie wątpi w nią ani przez sekundę. Mamę swojej córeczki i inne kobiety, które postąpiły tak jak ona, nazywa bohaterkami z porodówki. Podjęły trudną decyzję, za którą nikt nigdy ich nie pochwali, ba!, mało kto będzie próbował je choćby zrozumieć. A przecież nie zrzekły się dziecka ot tak, z powodu kaprysu. Przemyślały to. Zrobiły to dla jego dobra, wiedząc, że nie są w stanie zapewnić mu godnego życia i godząc się z tym, że będą przez to cierpiały.

Wyobraźcie sobie co przeżywa taka kobieta, jak ta decyzja w niej narasta, jaki koszmarny, duszący lęk odczuwa gdy czuje pierwsze skurcze i wie, że to już. Boi się nie tylko porodu, ale i własnej decyzji, oceny, spojrzeń, krytyki – pisze Agata. –  Takie kobiety muszą być odważne zarówno w czasie gdy ich decyzja dojrzewa, jak i przez długi czas po jej podjęciu, gdy żyją z jej konsekwencjami do końca życia. To są prawdziwe bohaterki, które nie liczą na chwałę, nie zbierają poklasku, nie czytają o sobie w gazetach. To są kobiety, które każdego dnia gdy się budzą, na nowo zbierają odwagę, by zrobić kolejny krok.
A przecież mogły uniknąć potępienia: O ile łatwiej byłoby nic nie powiedzieć, zabrać do domu i liczyć na to, że jakoś to będzie, a potem winić dziecko za własne nieszczęście – pisze Agata.
 

"Dziękuję Ci!"

Autorka listu chciałaby, by mama Ady wiedziała, że jej dziecko jest otoczone miłością. Że ona, Agata,  zrobi wszystko, by dziewczynka była szczęśliwa i zdrowa. I że  jest jej bardzo wdzięczna. 

Obiecuję Ci – pisze Agata – że opowiem jej o Tobie, Twojej odwadze, Twojej miłości, a ona będzie z Ciebie dumna i będzie Cię kochała tak jak na to zasługujesz.

Przeczytaj także: Co naprawdę chciałybyśmy dostać na Dzień Matki
 
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (2)
avatar

kika
kika | 2016-05-27 08:30 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Pięknie napisany list i widać z jaką miłością nastawiona jest PANI do dzieci i do drugiej matki za szczęście jakie przez to pani otrzymała łzy się cisną .

Odpowiedz

Renata
Renata | 2016-05-26 18:13 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Piękny i mądry list

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?