Nie chce wyjść na spacer
A potem nie chce wrócić z podwórka do domu. I tak w kółko. Nie poprzestaje na zwykłym „nie”. Zapiera się, łapie za futrynę, płacze, itd. Efekt jest taki, że toczycie nieustanną walkę,
a każda czynność zajmuje wam mnóstwo czasu.
Dlaczego tak się zachowuje? Wszystko przez potrzebę niezależności. Dziecko chce decydować o sprawach, które go dotyczą i trudno mu dostosować się do ograniczeń. Poza tym maluchy nie lubią zmian.
Co możesz zrobić? Spróbuj odwrócić jego uwagę. Gdy nie chce wyjść na spacer, zapytaj: „Zabierzemy misia na plac zabaw?” – pewnie połknie haczyk. Staraj się stawiać sprawę w taki sposób, by duma buntownika nie ucierpiała. Zamiast: „Idziemy się kąpać”, mów: „ Wybierzemy zabawki do kąpieli”. Możesz też wykorzystać to, że dzieci lubią zabawne rytuały. Mój synek uwielbiał tupać w drodze do łazienki, więc dało się go zagonić do kąpieli, rzucając hasło: „No to co? Tupiemy?”. Pomóc mogą też zabawy w odgrywanie ról. Twoja córeczka nie ma ochoty na kąpiel, ale złota rybka, w którą się wcieli, będzie miała. Sprawdzają się też wygłupy. Gdy maluch nie pozwala założyć sobie czapki, załóż ją na własną głowę (zapewne będzie chciał ją „odbić”).
Szarpie się i wyrywa na ulicy
Chce wbiec na jezdnię, ucieka, wyrywa się, gdy trzymasz go za rękę, dostaje ataku furii, gdy chcesz wejść z nim na pocztę (a nie np. do apteki).
Dlaczego tak się zachowuje? Z tych samych przyczyn, o których była mowa wcześniej. Malec może rozrabiać również dlatego, że grzeczne chodzenie za rękę po prostu go nudzi. Zdarza się także, że wyrywa się, bo trudno mu za tobą nadążyć albo jest zmęczony, a co za tym idzie – rozdrażniony.
Co możesz zrobić? Zwolnij. Trzymaj malca mocno za rękę (będzie ci wygodniej, jeśli zamiast torebki zsuwającej się wiecznie z ramienia będziesz mieć plecaczek albo torbę przewieszaną na ukos przez ramię) i wytłumacz mu, dlaczego nie możesz go puścić. Jeśli płacze i krzyczy, zatrzymaj się i poczekaj, aż ochłonie (chyba że jesteście na środku ulicy, wtedy nie ma wyjścia – weź go na ręce i zanieś na chodnik). I jeszcze jedno: pozwól maluszkowi wyszaleć się w bezpiecznym miejscu, np. w parku czy na ogrodzonym placu zabaw.
Złości się, gdy mu coś nie wychodzi
Kopie z furią klocki, które nie chcą stać grzecznie jeden na drugim, obraża się na układankę, która nie chce się ułożyć.
Dlaczego tak się zachowuje? Dzieci mają niski próg tolerancji na frustrację, ciężko im znieść porażkę. Są mało wytrwałe. Denerwują się, bo nie rozumieją jeszcze, że nie zawsze wystarczy chcieć, by się coś udało.
Co możesz zrobić? Jeśli to możliwe, przytul malucha i pokaż mu, jak może poradzić sobie z problemem („Zobaczmy, czy uda się zbudować wieżę, jak postawimy klocek w ten sposób”). Nie narzucaj mu jednak pomocy, jeśli nie chce z niej skorzystać. Pozwól mu najpierw ochłonąć. Ucz malucha jak można reagować, gdy się coś nie udaje (zamiast się złościć, gdy rozsypuje się wieża, można na przykład mówić: „Upsssssss!”, „Bęc”, „Bum!”). Daj maluchowi dobry przykład: jeśli często się wściekasz, nie pomogą tłumaczenia.
Wrzeszczy, gdy próbujesz posadzić go w foteliku
Krzyczy tak głośno, jakbyś sadzała go na rozżarzonych węglach. W dodatku wije się jak piskorz, zsuwa, ucieka – słowem: robi wszystko, byś nie była w stanie zapiąć pasów bezpieczeństwa. Gdy już ci się uda to zrobić, rozdzierająco płacze i próbuje cię zmusić, byś wzięła go na kolana.
Dlaczego tak się zachowuje? Maluchy nie lubią być unieruchomione nawet przez minutę. Wolałyby brykać po samochodzie niczym wiewiórki. Jednak w tym wypadku nie ma mowy o ustępstwach.
Co możesz zrobić? Musisz być stanowcza. Gdy czujesz, że nie zniesiesz płaczu, wyobraź sobie, co mogłoby się stać, gdybyś uległa smykowi: przy byle gwałtownym hamowaniu wyleciałby z tylnego siedzenia jak z procy! Nigdy nie zgadzaj się na to, by jechał bez fotelika, nawet podczas wjeżdżania do garażu. Bo podczas następnego zapinania pasów będzie protestował jeszcze goręcej. Nigdy nie wypinaj malucha w czasie jazdy. Jeśli musisz to zrobić, zatrzymaj się. Staraj się osłodzić męki dziecka, pokazując mu coś ciekawego za oknem, śpiewając. Gdy mój synek był mały, uwielbiał udawać straż pożarną (wył tak głośno, że uszy cierpły, ale przynajmniej siedział spokojnie). Pomagała także dodatkowa „kierownica”.
Żelazne zasady
Nie ma uniwersalnych sposobów na uspokojenie histeryzującego malca. Każde dziecko jest inne, więc to, co działa w wypadku jednego, może jeszcze bardziej rozzłościć inne. Warto jednak pamiętać, że:
1. Maluchowi nie wolno pozwalać na wszystko, ale też nie ma sensu wszystkiego mu zabraniać.
2. Twoja złość w niczym nie pomoże. Gdy masz ochotę stłuc malca na kwaśne jabłko, weź głęboki oddech i postaraj się go zrozumieć. Jemu też jest źle!
3. Do dziecka trzeba mówić jasno i zwięźle. Proste komunikaty typu: „Nie wolno bić, kopać, krzyczeć” działają skuteczniej niż długie wywody.
4. Lepiej zapobiegać. Staraj się nie dopuszczać do wybuchów złości. Gdy widzisz, że coś się święci, odwróć uwagę malca albo go rozśmiesz. Unikaj kłopotów. Wybieranie się na zakupy w chwili, gdy masz mało czasu, a dziecko jest zmęczone lub rozdrażnione,
to najprostszy przepis na awanturę.
5. Pamiętaj, że najlepsze są pochwała i nagroda. Jeśli na przykład po udanej wizycie w supermarkecie pójdziecie jeszcze obejrzeć wystawę w sklepie zoologicznym albo zrobisz malcowi inną miłą niespodziankę, zrozumie, czego od niego oczekujesz.
Konsultacja: Beata Płażewska, psycholog dziecięcy, Uniwersytet Wrocławski.
Czytaj i dyskutuj na forum >>
joynina: Mam problem i mam nadzieje,że ktoś mi pomoże lub troche uspokoi. Martwie się swoim 12 miesięcznym synkiem. >>
Sonda
|
Zobacz wszystkie serwisy


















