Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Martyna Wojciechowska nie chce być tylko kucharką i odźwiernym dla swojej córki

| 29.05.2017, aktualizacja: 30.05.2017 | 0

Jaką mamą jest Martyna Wojciechowska? Czy macierzyństwo ją zmieniło? Czy podróże nie przeszkadzają w wychowaniu dziecka? Zobacz, jakie wartości przekazuje córce znana z działalności społecznej również na rzecz kobiet dziennikarka i podróżniczka.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)

Z Martyną Wojciechowską, dziennikarką, podróżniczką, pisarką, ambasadorką programu „Po stronie natury” i mamą 9-letniej Marysi, rozmawiamy o tym, jak wychowuje swoją córkę.

Pani życiowe motto brzmi: „niemożliwe nie istnieje”, czy macierzyństwo go nie zmieniło?

Martyna Wojciechowska: Macierzyństwo wręcz utwierdza mnie w przekonaniu, że niemożliwe nie istnieje. Niemożliwe do wyobrażenia było dla mnie to, że mój poranek przed wyjściem do pracy może wyglądać tak, jak wygląda. Mówię to ze śmiechem, ale macierzyństwo rzeczywiście weryfikuje wiele poglądów i nie jestem w tym wypadku wyjątkiem. Mimo to dalej uważam, że niemożliwe nie istnieje. A nawet tym bardziej mówię głośno i przekonuję moją córkę, że chcieć to móc, że osiągnięcie czegoś to kwestia zaangażowania, energii, pracy, wysiłku i wiary w to, że wszystko jest w zasięgu możliwości. Wychowując córkę, mam szansę zobaczyć, jak to jest, kiedy wzrasta się w przekonaniu, że nie ma ograniczeń i podziału na to, co dziewczynki mogą, muszą czy powinny robić, a co wypada robić chłopcom. Od początku przekazuję dziecku takie wartości. To dla mnie fascynujące doświadczenie i cudowna podróż, chociaż w tym akurat przypadku bez mapy. 

Zobacz też: Jakie znaczenie ma płeć w wychowaniu dziecka?

Dużo Pani podróżuje, czy to nie przeszkadza w wychowaniu dziecka?

Martyna Wojciechowska: Kiedyś usłyszałam od jednej z mam, że ma ambicje na coś więcej niż tylko bycie kucharką i odźwiernym swoich dzieci. Poświęciła wiele energii na realizację swojej pasji, pokazując dzieciom, że to też jest droga i wybór. Nie mam poczucia, że tracę wpływ na córkę, że jej nie wychowuję, nawet jeśli przez 365 dni w roku nie mogę być z nią wieczorem i przeczytać jej książki do snu. Oczywiście robię to zawsze, kiedy jestem. Ale również dużo rozmawiamy, dyskutujemy o problemach świata. Jakie miałoby to znaczenie, gdybym była codziennie, na każde skinienie palcem, a nie poruszałabym ważnych tematów, nie miałabym odwagi i śmiałości wychować jej do odważnego życia. Wychowanie to dla mnie przede wszystkim inspirowanie i pokazywanie możliwości w życiu.

Zobacz też: Martyna Wojciechowska dla córki staje po stronie natury

Czy córka przejmuje Pani pasje?

Martyna Wojciechowska: Marysia ma swoje pasje, których ja nie podzielam, bo nie posiadam takich talentów – np. nie potrafię tak pięknie jak ona malować. Ale łączą nas zainteresowania sportowe – córka bardzo dobrze się wspina. Pierwszy raz zabrałam ją na wspinaczkę, kiedy miała trzy lata. Teraz – muszę to powiedzieć głośno – wspina się lepiej niż mama. Jeździ też konno. Jest bardzo otwartą osobą i chętną do poznawania świata – co również nas łączy.

Zobacz też:
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?