Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Matka, która przegrała walkę z rakiem radzi, jak żyć

| 21.12.2015, aktualizacja: 21.12.2015 | 0

Mąż opublikował list, który zostawiała przed śmiercią jego żona. „Proszę nie mów naszej córce, że ​​jestem w niebie. Dla niej oznaczałoby to, że ​​wybrałam się gdzieś indziej i zostawiłam ją. W rzeczywistości...”

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(3)
List zmarłej matki
fot. Facebook Heather McManamy
Heather McManam, mama z Wisconsin walczyła z rakiem piersi od 2013. Przegrała ją w ubiegłym tygodniu w wieku 36 lat.
Ostatnią jej prośbą przed śmiercią skierowaną do męża, było opublikowanie listu pożegnalnego na Facebooku po jej śmierci. 
Ten niezwykle zabawny i wzruszający list może być dla nas podpowiedzą, jak w pełni cieszyć się życiem. Oto on:
"Witam wszystkich,
Jestem delegowany do opublikowania tego listu imieniu miłości mojego życia. To są jej słowa. Dużo miłości dla wszystkich. - Jeff McManamy

Więc ... Mam dobrą wiadomość i złą wiadomość. Złą wiadomością jest to, zdaje się, że nie żyję. Dobra wiadomość, jeśli to czytasz, to znaczy, że ty żyjesz (chyba, że ​​mają wifi w zaświatach). Tak, to jest do kitu. To jest do bani, ale jestem po prostu tak cholernie szczęśliwa, że moje życie było tak pełne miłości, radości i niesamowitych przyjaciół. Jestem szczęściarą i muszę uczciwie powiedzieć, że nie ma we mnie żalu i każda moja cząstka energii  żyła pełnią życia. Kocham was wszystkich i dziękuję za to niesamowite życie.

Jeśli religia daje ci poczucie komfortu, cieszę się, że tak jest. Jednak szanuję to, że nie wszyscy są religijni. Proszę, proszę, proszę nie mów Briann, że ​​jestem w niebie. Dla niej oznacza to, że ​​wybrałam się gdzieś indziej i zostawiłam ją. W rzeczywistości, zrobiłam wszystko, co mogłam, by być z nią, ponieważ nie ma nigdzie takiego miejsca, w którym wolałabym być bardziej niż z nią i Jeffem. Proszę nie myl jej i nie pozwól, by choć przez sekundę myślała inaczej. Bo nie jestem w niebie. Jestem tutaj. Ale już nie w ciele, które brzydko zwróciło się przeciwko mnie. Moja energia, moja miłość, mój śmiech, te niesamowite wspomnienia, to wszystko jest tutaj z tobą. Proszę nie myśl o mnie z politowaniem lub smutkiem. Uśmiechaj się, wiedząc, że świetnie się bawiliśmy razem i że był to niesamowity czas. Nienawidzę smutnych ludzi. Bardziej niż cokolwiek, kocham rozśmieszać ludzi i się uśmiechać, więc proszę, zamiast rozwodzić się nad tragicznymi wspomnieniami końca mojej historii, śmiej się wracając wspomnieniami do tego, co zrobiliśmy i ile zabawy mieliśmy. Proszę opowiedz historię Briann, niech wie, jak bardzo ją kocham i jak zawsze będę z niej dumna (i spraw bym była fajniejsza niż jestem). Bo niczego tak nie kocham, jak bycia jej mamą. Niczego. Każda chwila z nią byłą wspanialszą, niż mogłam ją sobie nawet wyobrazić, dopóki nie zawalił się nasz świat.

I nie mów, że przegrałem z rakiem. Ponieważ rak może wziąć ode mnie prawie wszystko, ale nigdy nie zabrał mojej miłości lub nadziei czy radość. To nie była "walka", to było tylko życie, które jest często brutalnie przypadkowe i niesprawiedliwe, a tak po prostu czasami bywa. Nie przegrałam, do cholery. Sposób, w jaki żyłam przez lata z rakiem, jest czymś, co uważam za całkiem duże zwycięstwo. Proszę o tym pamiętać.

Co najważniejsze, byłam niesamowicie szczęśliwa mogąc spędzić ponad dekadę z miłością mojego życia i moim najlepszym przyjacielem, Jeffem. Prawdziwa miłość i bratnie dusze istnieją. Każdy dzień był pełen śmiechu i miłości z Jeffem przy moim boku. On jest naprawdę najlepszym mężem we wszechświecie. Przez wszystkie gówno związane z rakiem, on zawsze był twardy, gdy tak wiele osób chciało uciekać. Nawet w najgorsze dni jakie można sobie wyobrazić, znaleźliśmy sposób, żeby się razem śmiać. Kocham go bardziej, niż samo życie i szczerze wierzę, że taka miłość jest tak wyjątkowa, że będzie żyć wiecznie. Czas jest najważniejszą rzeczą na tym świecie i jestem niesamowicie wdzięczna, że tak duży udział w nim przez tak długo miał Jeff. Kocham cię, Jeff. Uważam, że cudowność Briann jest wynikiem naszej miłość. To całkowicie łamie mi serce, gdy przychodzi się pożegnać. Jeśli to jest w połowie tak smutne dla ciebie jak i dla mnie, to łamie mi serce, jeszcze raz, bo ostatnią rzeczą jaką chciałabym zrobić to sprawić, że się smucisz. Mam nadzieję, że z czasem, będziesz mógł myśleć o mnie i się śmiać i uśmiechać, bo cholera jasna czyż nie mamy oszałamiającego życia. (...) Wiem, że jeśli tylko wsłuchasz się wystarczająco mocno, to będę z tobą. Jesteś moim światem i kochałam każdą sekundę, jaką mieliśmy razem więcej niż słowa.

Przyjaciele, kocham was wszystkich i dziękuję za najbardziej cudownie inspirujące życie. I dziękuję wszystkim moim niesamowitym pielęgniarkom i lekarzom, którzy tak wspaniale się mną opiekowali. Nie mam wątpliwości, że moja drużyna dała mi każdy możliwy dobry dzień. Z całego serca, chciałbym, aby wszyscy moi przyjaciele mieli długie, zdrowe życie i mam nadzieję, że uda ci się żyć z taką wdzięcznością, z jaką ja żyłam każdego dnia. (...) Świętuj piękno życia zajebistą imprezą, bo wiesz, że to jest to, co lubię i  wierzę, że w jakimś dziwnym sposobem znajdę drogę by też tam być (wiesz, jak bardzo nienawidzę, gdy omija mnie zabawa). (...) Proszę zrób mi przysługę i znajdź kilka minut każdego dnia, aby przypomnieć sobie jak kruchą przygodą jest to szalone życie. Nigdy nie zapominaj: każdy dzień się liczy."
 
 

Hello all,I am posting this on behalf of the love of my life. These are her words. Much love to all. - Jeff...

Posted by Heather McManamy on 15 grudnia 2015
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?