Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Matka po Godzinach mówi: nie trzeba być idealną matką! [WYWIAD]

| 27.06.2016, aktualizacja: 27.06.2016 | 0
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
Matka Po Godzinach
fot. Magdalena Kołek
Matka po Godzinach - autorka popularnego bloga z przezabawnymi rysunkami na temat macierzyństwa - zdradza nam, czym się zajmuje na co dzień i dlaczego nie warto dążyć do bycia ideałem.

Kim jest Matka po Godzinach w godzinach pracy? 


Pracuję w agencji reklamowej, ale nie jestem z wykształcenia grafikiem, nad czym ubolewam. W pracy też nie rysuję. 

Ale sprzedajesz swoje rysunki na koszulkach. Czyli, oprócz pracy i bycia matką, próbujesz robić coś jeszcze.


Tak, kiedyś dużo rysowałam, dla siebie. Potem z jakichś powodów przestałam, pojawiły się dzieci, praca, nie miałam na to czasu. Ale w pewnym momencie obiecałam sobie, że wrócę do którejś ze swoich starych pasji. I na początku stycznia 2014 r. zaczęłam rysować. Miałam mnóstwo pomysłów na inne rzeczy, ale zaczęłam rysować o tym, że chciałabym rysować, ale mi nie wychodzi, bo nie mam czasu, bo jestem zmęczona... i to chwyciło. 

Wtedy zaczęłam rysować więcej o tym, że nie ogarniam, nie mam czasu. Nawet nie musiałam szukać pomysłów na rysunki - one są niewyczerpane, te sytuacje z dziećmi się dzieją cały czas. 


Przeglądając twoje rysunki, zauważyłam, że nie pojawia się tam żaden mężczyzna. Dlaczego?



Dostaję czasami takie pytania, a nawet zarzuty w komentarzach pod rysunkami na moim blogu Matka Po Godzinach. Ale na początku było tak, że to ja fizycznie byłam z dziećmi - najpierw na urlopie macierzyńskim, potem wychowawczym. Mój mąż wtedy dużo pracował, więc go nie było. Nie dlatego, że nie chciał, bo bardzo chciał. Więc zaczęłam rysować, że go nie ma - i tak już zostało. W rysunkach jest nieobecny, ale w życiu moich dzieci na szczęście jest obecny. Wiele sytuacji, które przydarzają się mojej bohaterce, w rzeczywistości przydarzają się jemu.  

Myślałam, żeby to odkręcić, bo ten mężczyzna - mój mąż - fizycznie jest u nas w domu i teraz dużo zajmuje się dziećmi. Ale nie wprowadzam męskiej postaci, bo po pierwsze tak sobie na początku założyłam, a po drugie wydaje mi się, że wciąż częściej jest tak, że to kobieta zajmuje się dziećmi i łatwiej jej się utożsamić z taką bohaterką. 


Ja też mam takie wrażenie, że do pełnego równouprawnienia - zwłaszcza w temacie zajmowania się dziećmi - jeszcze trochę nam brakuje.


Nasza prywatna sytuacja rzeczywiście się zmieniła. Oboje pracujemy i dzielimy się z mężem obowiązkami. W tym momencie ten podział obowiązków jest właściwie książkowy, blisko pół na pół. Ale jak zaczynałam robić swoje rysunki, było inaczej.

Jesteś pracującą matką i - jak mnie uprzedziłaś przed wywiadem - nie ogarniasz...


Nie ogarniam. 

Ja też nie ogarniam i zastanawiam się, czy jest w ogóle jakiś sposób na bycie idealną matką?


Ale czy jest sens bycia idealną matką? Czy naprawdę musimy do tego dążyć? Nikt nie jest idealny, za to każdy ma własne wyobrażenia na ten temat. Ja np. nie spełniam norm "idealnej matki" wg moich rodziców. Wychowałam się w domu, gdzie się bardzo dużo sprzątało i było to oczywiste. Moja siostra też sprząta, a mnie to jakoś ominęło. Ale to z kolei nie leży w moim obrazie idealnej matki. Chyba nawet nie chciałabym być idealną matką, żyć pod jakąś presją nałożoną na siebie. Mam swoje wady, staram się z nimi walczyć, ale też zaakceptować to, czego zmienić nie umiem - nauczyłam się być wyrozumiała względem siebie.. 


To czego najbardziej nie ogarniasz? 


Sprzątania. I gotowania.  Kiedy po pracy, idę z dziećmi na lody, rower, do parku, a potem wracamy do domu, są kąpiele, to po tym wszystkim spokojnie sobie odpuszczam sprzątanie na rzecz np. poczytania sobie książki. Oczywiście później mam wyrzuty sumienia, bo bardzo lubię, jak jest czysto i żałuję, że nie posprzątałam. Ale kiedy to się wszystko dzieje, wybieram po prostu ważniejsze rzeczy. Potem sobie wyrzucam, że mogłam więcej zrobić... 

A czy dzieci wyrażają jakieś niezadowolenie z tego powodu? 


Nieee, one są mistrzami w doprowadzaniu mieszkania do takiego stanu, że nie ma mowy, żeby zaprosić gości. Mam nadzieję, że wyrosną na czyściochów na zasadzie kontrastu, chociaż jak teraz patrzę na to, co się dzieje, to myślę, że przykład chyba jednak idzie z góry. Mój dom nie przeszedłby kontroli sanepidu. Wszystkie powierzchnie płaskie zajęte. 

To się zdarza w większości domów, gdzie są małe dzieci. Zdradź na koniec, jakie masz pomysły na dalszy rozwój związany z rysunkami. 


Bardzo chciałabym wydać książeczkę z rysunkami dla dzieci. Często rysuję swoim dzieciom jakieś rzeczy do kolorowania czy obrazki na ścianę. Chciałabym też wydać książkę dla rodziców z moimi obrazkami, taki rysowany anty-poradnik dla matek.

Czytaj też: 
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?