Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Matka wezwała policję do szpitala. Powód: płaczące dziecko

| 24.03.2016, aktualizacja: 24.03.2016 | 12

Co byście zrobiły, gdybyście słyszały w szpitalu, że w sali obok dziecko płacze przez pół nocy? Matka jednego z pacjentów, leczonego w szpitalu Polanki w Gdańsku, zdecydowała się wezwać policję.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
dziecko w szpitalu
fot. Fotolia
Matka jednego z dzieci leczonych w szpitalu dziecięcym w Gdańsku, wezwała policję na oddział. Podejrzewała, że personel szpitala zaniedbuje kilkunastomiesięczne dziecko, leżące w sali obok. Według niej maleństwo płakało godzinami i ani pielęgniarki, ani lekarze nie reagowali na jego płacz w odpowiedni sposób. Chciała, aby policja sprawdziła, czy dziecku w sali obok nie dzieje się krzywda.

Jak mówi "Gazecie Wyborczej" podkom. Aleksandra Siewert z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku, policja ma obowiązek podjąć każde tego typu zgłoszenie i musi sprawdzić, czy rzeczywiście w szpitalu nie doszło do nieprawidłowości. 

Przewrażliwienie? Czy raczej czujność?

Nieprawidłowości policja nie stwierdziła, a w każdym razie nie w działaniach personela szpitalnego. Bardziej zaniepokoiła ją nieobecność rodziców przy płaczącym dziecku. Jak się okazało, chłopczyk był odwiedzany w ciągu dnia tylko przez prababcię, bo rodzice , z którymi policja nawiązała kontakt, tłumaczyli, że ze względu na pracę, nie mogą przyjechać do szpitala. Także zdaniem prezesa szpitala, Tomasza Sławatyńca, kilkunastomiesięczny chłopczyk płakał w nocy dlatego, że był sam i po prostu tęsknił za rodzicami. Prezes zapewnia jednocześnie, że dziecko miało wystarczającą opiekę lekarzy i pielęgniarek i mocno dziwi się reakcji kobiety – ale czy słusznie?

Oczywiście tęsknota za rodzicami jest trudna do ukojenia, szczególnie u tak małego dziecka.
Oczywiście trudno nawet w szpitalu dziecięcym oddelegować pielęgniarkę do ciągłej opieki nad tylko jednym dzieckiem, szczególnie podczas dyżuru nocnego.
Oczywiście przy dziecku powinni przebywać jego rodzice i to właśnie ich brak powinien przede wszystkim zastanawiać.

Ale z drugiej strony, czy naprawdę kilkunastomiesięczne, chore dziecko może płakać w nocy godzinami – i nikogo to nie powinno zaniepokoić? 

Według mnie nie. Dlatego nie widzę w reakcji kobiety niczego dziwnego i uważam, że wezwanie przez nią policji to najlepsze, co mogła zrobić w takiej sytuacji!

Co roku każdy z nas czyta w internecie albo słyszy w telewizji o dzieciach pobitych albo skrajnie zaniedbanych. Przy każdej takiej sytuacji wszyscy pytają: "Gdzie byli sąsiedzi?" albo "Czy naprawdę nikt nie słyszał płaczu?". Prawda jest taka, że w większości przypadków jesteśmy tuż obok i często słyszymy ten płacz, nieraz wielogodzinny, ale boimy się wychylać.

Kobieta, która w Gdańsku wezwała policję, nie bała się wyjść przed szereg. Nie bała się popsuć sobie relacji z lekarzami i nie bała się, że zostanie nazwana czepialską histeryczką. Słyszała przedłużający się płacz dziecka, a jako, że sama nie była w stanie sprawdzić, czy z nim jest wszystko w porządku, wezwała pomoc. 

Prezes szpitala uważa, że jej reakcja i potem przyjazd policji zaburzyły pracę na oddziale w szpitalu. Że lekarze zamiast dyżurować na oddziale, musieli składać długie wyjaśnienia patrolowi. To pewnie fakt.

Ale czy to znaczy, że gdyby sam był na miejscu tej kobiety, to pozwoliłby, żeby dziecko godzinami płakało za ścianą? Naprawdę uspokoiłyby go wtedy wyjaśnienia pielęgniarek, że płaczącemu bez przerwy maluchowi nic złego się nie dzieje? 

(źródło: Trójmiasto.wyborcza.pl)

A co Wy sądzicie o tej sytuacji? Jak byście się zachowały na miejscu kobiety? Piszcie w komentarzach.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (12)
avatar

agi233
agi233 | 2016-10-19 18:33 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jestem pełna podziwu dla tej pani, bo nie wiem, czy sama umiałabym się zachować tak samo w tej sytuacji. A jeżeli chodzi o personel szpitala to zwyczajnie szkoda słów. Dobrze, że za swoją ignorancję i bezmyślność przynajmniej przed policją musieli się wytłumaczyć.

Odpowiedz

iren
iren | 2016-04-13 12:22 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

brawo......to jest prawda dzieci płaczą nikt nie reaguje......panie pielęgniarki tylko strajkują i ciągle chcą więcej kasy...

Odpowiedz

Kinga
Kinga | 2016-03-31 21:58 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Popieram Panią w 100 procentach.Zrobiłabym tak samo.Zaniepokoiła by mnie ta sytuacja bo sama jestem mamą 13 miesięcznego malucha.Nikt nie chce i nie lubi słuchać płaczu dziecka.Niestety z doświadczenia wiem, że w szpitalach bywa różnie a personel często zostawia wiele do życzenia.Nie zawsze opieka jest taka jak powinna być. Dlatego na tego typu sytuacje trzeba reagować bo to małe dziecko cierpi. I trzeba mu jak najbardziej pomóc.

Odpowiedz

wikam
wikam | 2016-03-27 10:50 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Brawo, postapilabym tak samo! Nie komentując zachowania rodziców które jest dla mnie karygodne, naprawdę żadna z pielęgniarek nie znalazła chwili aby dziecko przytulic? Uspokoić? Niestety wiem to z doświadczenia, ze po tym szpitalu można było się tego spodziewać...

Odpowiedz

Jatojatoja
Jatojatoja | 2016-03-26 17:29 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja będąc w szpitalu z noworodkiem doszłam do wniosku, ze pielęgniarki właściwie są niepotrzebne na oddziale. W niczym nie można było na nie liczyć, a do toalety mogłam pójść tylko jak przyjechał mąż, bo nie miał kto dogladnąć dziecka. Oczywiście dziecko w szpitalu nie powinno być samo, ale nie zawsze rodzice mogą być 24 godziny na dobę przy dziecku i wtedy powinno mieć ono opiekę. Przepis, który miał pomóc rodzicom jest wykorzystywany do cna. A dla mamy brawa, też bym zadzwoniła, bo w szpitalach często panuje zmowa, wszyscy uspokajają, choć nie zawsze jest tak idealnie jak twierdzi personel.

Odpowiedz

kk
kk | 2016-03-26 16:52 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Dobrze że zadzwoniła

Odpowiedz

Beatrice
Beatrice | 2016-03-26 09:59 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mieszkam w Gdansku i wiem, że jeśli moje dziecko płakało by na ulicy, wiele osób się tym interesuje i pytają dlaczego. To normalna reakcja i dobrze, że ludzie tak reagują.

Odpowiedz

Justyna
Justyna | 2016-03-25 21:14 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Tak jest Pielęgniarki w nocy śpią i nikt mi nie powie że nie, doświadczyłam tego na własnej skórze, a jak Panią obudziłam to się zdziwiła i zapytała a co się takiego stało. Wielce oburzona.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Położna
Położna | Justyna | 2016-03-25 21:49 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

No, tak bywa. Niestety. Moje koleżanki pielęgniarki z oddziału noworodków również piły na każdym nocnym dyżurze

Odpowiedz

Anka
Anka | 2016-03-25 20:50 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Prawda jest taka, ze pielegniarki w nicy spią.

Odpowiedz

aaaaa
aaaaa | 2016-03-25 20:40 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Pielęgniarka powinna chociaz od czasu do czasu zagladnac do dziecka skoro wiedziala ze jest same. I tak na nocnym dyzurze nie maja co robic. Kilka razy mi sie zdazylo byc z dzieckiem w szpitalu i sama widzialam jak spia zamiast czuwac. Tej matce gratuluje ze wezwala policje to jest rzadkość aby ktos w ten sposob zareagował.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?