Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Wisi matka na płocie i maskuje się liściem… – pierwsze dni przedszkola!

| 01.09.2015, aktualizacja: 05.09.2016 | 5

Kochane mamy! Do diaska! Macie zdolne, fajne, towarzyskie dzieci! Większość nie dostanie Nobla, sorry. Ale naprawdę przedszkole to nie jest dramat! Wasze dziecko POTRZEBUJE grupy rówieśniczej, nowych wyzwań, umiejętności. Nie ma sensu tego młodego człowieka ograniczać.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(5)
fot. Fotolia.pl
A co ja widzę dziś? Idę z dzieckiem do przedszkola. Po drodze mijam chyba z pięć przedszkoli, do których moje dziecko nie było uprzejme się dostać. Niestety, już na początku edukacji spotykają nas porażki :) Prócz dumnie kroczących starszaków widziałam też dość absurdalne scenki.

Otóż na płocie wisi kobita. W granatowej sukience, z piękną markową torebką.  Zasłania się jakimś przesuszonym liściem. W pierwszej chwili myślałam, że przez ten płot coś jej spadło, ewentualnie kogoś woła. Guzik. Ona podgląda przedszkolanki, albo swojego syna, bo w sumie nie jestem pewna. Skręcamy w osiedle. W aucie pod przedszkolem inna kobita ryczy jak bóbr, obok facet trzyma ją za rękę i pociesza, jak umie. Mój syn patrzy z niedowierzaniem. Ja patrzę z przerażeniem. Zaczęło mi się robić gorąco, a to cholera, nawet nie moje dziecko! Za chwilę kolejne przedszkole. A tam 2 surykatki. Matka z ojcem uprawiają siady synchroniczne, gdy wydaje im się, że córka zerka przez okno. Piękne, ale przerażające. W samym przedszkolu też trafiam na “przyssawkę”. Mama i córka tkwią w nierozwiazywalnym splocie kończyn i ...obie ryczą. O ile dziecko rozumiem, o tyle po co ta matka płacze? Czy uważa, że przedszkole to takie straszne miejsce? Jeśli tak, to dziecka bym tam nie zostawiała. A jeśli to tylko jej strach przed rozstaniem, to wierzę, że jest dużą dziewczynką i chyba umie się powstrzymać.

Oczywiście, że twoje dziecko będzie tęsknić i czasem będzie płakać, ale to absolutnie normalne. To zdrowa reakcja na nową i bardzo różną od codziennej sytuację. Odczepcie się! Nie stójcie pod drzwiami, nie wyjcie, nie wiście na płocie, nie opowiadajcie dziecku, że „jakoś da radę", tylko z uśmiechem puśćcie go w jego życie stojąc z boku. To właśnie ten czas.
 

 
Sztuka rozstania to niezwykle ciężki temat dla niektórych mam. Rozumiem, ale nie znam tego kłopotu. Wychodzę z dość śmiałego założenia, że raczej to przedszkole się musi martwić, a nie ja. Mój syn nie da sobie w kaszę dmuchać, a ja mam duży spokój w kwestii miejsca, do którego oddaję malucha. Jest opieka, są koledzy, jest jedzenie, łazienka, zabawy edukacyjne itd. Będzie dobrze, a już na pewno ciekawiej niż z mamą. Jestem więc kobietą nieczułą. Trudno.
Wytłumaczcie mi proszę, skąd w ludzach tyle zwątpienia we własne dzieci? To kwestia kompleksów? Tak bardzo boicie się placówek edukacyjnych czy swoich dzieci? Bo jakoś nie wierzę, że o dzieci. Nie przeszkadzajmy przedszkola nie są takie straszne.

Zobacz też10 sposobów na przetrwanie w przedszkolu
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (5)
avatar

Ewa
Ewa | 2016-09-05 18:13 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Chcialabym zeby moj syn szedl z usmiechem ale nie idzie. Jest drugi rok w przedzkolu i za kazdym prawie razem jak Go odprowadzam jest ryk i nie jest sie w stanie ode mnie odkleic. Ja przy Nim nie placze, robie to pozniej w samochodzie. Musialabym byc z kamienia zeby nie plakac, widzac codziennie jak moje dziecko przezywa ogromny stres podczas rozstania ze mna. Ostatnio w drodze do przedszkola (bo placz zaczyna sie duzo wczesniej, nie przy furtce) zapytalam Go juz troche poirytowana - czemu nie chce tam isc? Co tam sie dzieje takiego strasznego, ze nie chce tam chodzic?! Odpowiedzial: bo tam nie ma ciebie... I tyle na ten temat. Argumenty mi sie skonczyly.

Odpowiedz

Matka Magdalena
Matka Magdalena | 2015-09-02 12:07 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

O co ja dzisiaj w szkole widziałam? Mniej więcej to samo, tylko dzieci nie płakały. :D Ja chyba też nieczuła jestem, bo się cieszyłam jak mój sześciolatek latał podniecony po szatni i poznawał co chwilę kogoś nowego, a mnie i niestety swój plecak również, miał w głębokiej niepamięci :D.

Odpowiedz

Ula
Ula | 2015-09-02 11:32 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

u mnie pierwsze pobyty w przedszkolu odbywały się w miarę spokojnie, dużo pracowałam nad tym żeby dzieci nie wystraszyć, a wręcz zachęcić. Ale po ok. 2 tygodniach zaczynał się etap w którym niestety orientowały się że w przedszkolu wcale tak fajnie nie jest, rano wstawać trzeba, więc płacze były, i tak aż do szkoły. A dzieci wcale nie takie tylko do mamy przyzwyczajone, bo ja w pracy a z nimi opiekunka. Także to chyba kwestia wrażliwości dzieci i umiejętności przystosowania, odziedziczonych po rodzicach.

Odpowiedz

Agata - Ruby Times
Agata - Ruby Times | 2015-09-02 07:38 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Fajny tekst :) Ja zupełnie nie miałam pojęcia, że rodzice mają aż takie problemy adaptacyjne, nie widziałam też takich scenek, być może dlatego że w naszym przedszkolu byliśmy wczoraj jako pierwsi. Teraz właśnie ucałowałam pierworodnego, a on ruszył z ojcem do przedszkola uśmiechnięty. Myślę, że dzieci przejmują nastawienie rodziców, stąd Młody taki wyluzowany. A te ryczące matki dodatkowo stresują i krzywdzą swoje dzieci, zamiast dodawać im sił.

Odpowiedz

Esencja
Esencja | 2015-09-01 19:04 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Możesz tłumaczyć i tłumaczyć, a rok w rok spotkasz tą samą sytuację :-)

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?