Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

"Mężczyźni nie powinni widzieć porodu". Naprawdę?

| 29.06.2016, aktualizacja: 29.06.2016 | 23

Opinia lekarza spotkała się z dużym odzewem zarówno ze strony kobiet, jak i... samych zainteresowanych. Powinni, czy nie powinni?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
poród rodzinny
fot. Fotolia
Kiedyś było niewyobrażalne, by  mężczyzna przekroczył próg porodówki. Dziecko pokazywano mu przez okno i mógł je zobaczyć z bliska dopiero przy wypisie ze szpitala. Wiele lat potrzeba było, by nastąpiło równouprawnienie w tym zakresie, by mężczyźni nabyli prawo do uczestniczenia w tym magicznym cudzie narodzin.

Kiedy więc słyszymy słowa lekarza,  że mężczyźni nigdy nie powinni przekraczać progu porodówek, zastanawiamy się: dlaczego?

Znany francuski położnik, dr Michel Odent tak argumentuje swoje stanowisko w tej sprawie:
  • gdy kobieta jest sama, łatwiej się relaksuje, a to może przyspieszyć poród
  • po porodzie kobieta potrzebuje chwili dla siebie i dziecka, także by urodzić łożysko 
  • gdy matka jest sama z dzieckiem, nikt nie odwraca niepotrzebnie jej uwagi, może się ona skoncentrować wyłącznie na maleństwie, nawiązać z nim głęboką więź
  • wielu mężczyzn przeżywa po wspólnym porodzie traumę, depresję, nie chcą się zbliżać  do kobiet w sposób intymny
  • większa prywatność jest lepsza, poród to misterium, zostawmy to tylko dla siebie
Opinie lekarza pobudziły wiele osób do wymiany spostrzeżeń. Oczywiście znalazły się osoby, które poparły opinię dra Odenta. Była ich jednak mniejszość. Więcej osób i to zarówno mężczyzn, jak i kobiet była zdania, że partner musi być obecny w tak niesamowitym zjawisku, jakim są narodziny dziecka.  Oto kilka opinii:

"Jeśli mężczyzna nie towarzyszy kobiecie podczas porodu, jest zwykłym tchórzem!"

"Ja wolałabym rodzić z inną kobietą  u boku. Mąż mi niewiele pomógł."

"Jestem ojcem i byłem przy porodzie dwa razy. Nie wyobrażam sobie,  że mógłbym być wtedy gdzie indziej. Przyznaję, że to był straszny czas, martwiłem się o  żonę, o dziecko, ale to był najbardziej magiczny moment w moim życiu, kiedy przeciąłem pępowinę. Tatusiowie, bądźcie przy żonach!"

Czy Twój partner był przy narodzinach dziecka?  Czyja to była decyzja?

Przeczytaj także: Poród rodzinny - 6 rad dla taty!
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (23)
avatar

Madzia1988
Madzia1988 | 2016-07-28 10:25 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nie długo zostanę mamą jestem w 18tygodniu ciąży i strasznie boję się porodu. Chciała bym by mój mąż był ze mną w tak ważnej dla nas chwili zwłaszcza że to nasze pierwsze dziecko wyczekiwane od 2.5 roku :-) , stresuję się sexem w ciąży i od poczęcia nie uprawialiśmy przez wzgląd na mój strach co będzie z maleństwem ....

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

P
P | Madzia1988 | 2016-11-06 22:01 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jeśli ciąża jest niezgrozona i wszystko przebiega dobrze nie ma obaw.

Odpowiedz

Kamila
Kamila | 2016-07-26 23:49 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mąż był przy mnie i cieszę się z tego, niemniej jednak od porodu minęło 10 miesięcy, a mąż jeszcze w ogóle się do mnie intymnie nie zbliżył. Jest mi strasznie przykro.

Odpowiedz

mamcia
mamcia | 2016-07-06 23:56 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ten lekarz pewnie sam rodził nie raz, więc wie, jakie potrzeby ma każda kobieta... :p Żenada kiedy mężczyźni wypowiadają się o porodzie, nie mając o tym przeżyciu zielonego pojęcia. To tak, jakbym ja wypowiadała się o chodzeniu po księżycu. Gdy facet chce w tym uczestniczyć i kobieta się na to zgadza oraz gdy nie ma przeciwwskazań medycznych, to sorry, ale lekarz ma chyba najmniej w tym temacie do powiedzenia.

Odpowiedz

Pola
Pola | 2016-07-04 16:53 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Rodzę we wrześniu i nie wyobrażam sobie, aby mój mąż był przy porodzie. Jestem lekarzem, a on inżynierem. Widziałam wiele porodów i uważam, że mógłby tego nie "udźwignąć". Szczęśliwie... mąż też woli tego uniknąć. :)

Odpowiedz

Paula
Paula | 2016-07-03 21:18 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mój mąż był obecny. I w moim przypadku dobrze że był, ale do momentu faktycznej akcji. Wtedy był pomocny. Podał wodę, pomadke, pogadać itp... Ale w fazie końcowej jest taki ból ze nie masz pojęcia co się dzieje. Facet nie pomaga, nie ma jak. Nie zwracasz na niego uwagi tylko skupiasz się na porodzie. Bez sensu żeby widział to czego nawet kobieta nie widzi. Bo przecież nie widzi... a facet? Mój po porodzie usiadł na łóżku i patrzył w jeden punkt. Mówił że to co widział było drastyczne. Nie ma traumy... Ale uważam że w końcowej fazie nie jest potrzebny, a i oszczędzamy mu widoków jak z horroru. No wybaczcie. Ja nie widziałam swojej waginy w trakcie porodu, przecięcie krocza i tryskajacej krwi. Po co to mężowi...? ☺

Odpowiedz

nikanika
nikanika | 2016-07-02 11:38 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

uważam że nie wolno zmuszać męża do bycia przy porodzie, ale jeżeli jest to wspólna decyzja to jak najbardziej. I mężczyzna który obawia się bycia przy porodzie wcale nie jest tchórzem. Mój Mąż będzie przy porodzie za jakieś 3-4 tygodni, ale to była jego przemyślana decyzja, a ja się z tym zgodziłam.

Odpowiedz

aneta
aneta | 2016-07-02 10:40 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mój mąż był przy 2 porodach i nie wyobrażam sobie zęby jego nie miałoby być przy mnie .wielkie wsparcie mi dawał, pomagał skakać na piłce, masował plecy a w najważniejszym momencie milczał he 😀 pomagał położnej zawiązać fartuch. On jest zafascynowany porodem ,ciągle powtarza ,że mógłby być jeszcze nie raz ze mną na porodowce.

Odpowiedz

Liza1511
Liza1511 | 2016-07-01 20:29 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Idiota! ! Jedyny powód dla którego lekarze tak sądzą jest taki ze chcą mieć samo wolne na porodowce. Wpiszcie sobie w YouTube episiothomy pierwszy film pokazuje jak dwie położne trzymają kobietę ,ta nie chce być nacieta a lekarz bezczelnie z nią dyskutuje i wbrew jej woli nacina ja 5 razy. ... mój mąż całe szczęście był ze mną. Bardo mi pomógł i wcale nie stracił ochoty. Poza tym przyszła zmiana położnych i nowa chciała mnie naciąc bez mojej zgody i bez przyczyny żeby było szybciej . Mąż był poinstruowany ze w razie gdyby widział nożyczki ma babsko nawet siła odepchnac. Ja w bólach juz mogłabym nie zakumac. Pierwsza położna została o godzinę dłużej i urodziłam bez ani 1 szwa 20min po przyjściu tt tej drugiej. Dla własnej wygody wbrew mojej woli chciała mnie okaleczyc . Nie powinna pracować. Gdybym miała to nagrane zrobiłabym dym gdzie tylko można.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

gaga
gaga | Liza1511 | 2016-07-10 01:38 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

nie nazywaj tego czegoś lekarzem to zwykły śmieć jakich duzo w tego typu placówkach

Odpowiedz

Emmmma89
Emmmma89 | 2016-07-01 14:06 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mój mąż był przy dwóch porodach i bardzo mi pomógł trzymał nogi lał prysznicem gdy miałam skurcz także ja jestem bardzo zadowolona ze był że mna

Odpowiedz

Mira
Mira | 2016-07-01 09:58 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mój mąż chcąc nie chcąc był przy porodzie, bo urodziłam pół godziny od pierwszego bólu i pogotowie nie zdążyło do nas przyjechać. Powitaliśmy synka razem. Nie sądzę, żeby to nas od siebie oddaliło, a wręcz przeciwnie - to wydarzenie bardzo nas do siebie zbliżyło.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?