Babyonline.pl
 
 
Gry
Rozwiń menu

"Mężczyźni nie powinni widzieć porodu". Naprawdę?

| aktualizacja: 29.06.2016 | 49

Opinia lekarza spotkała się z dużym odzewem zarówno ze strony kobiet, jak i... samych zainteresowanych. Powinni, czy nie powinni?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
poród rodzinny
fot. Fotolia
Kiedyś było niewyobrażalne, by  mężczyzna przekroczył próg porodówki. Dziecko pokazywano mu przez okno i mógł je zobaczyć z bliska dopiero przy wypisie ze szpitala. Wiele lat potrzeba było, by nastąpiło równouprawnienie w tym zakresie, by mężczyźni nabyli prawo do uczestniczenia w tym magicznym cudzie narodzin.

Kiedy więc słyszymy słowa lekarza,  że mężczyźni nigdy nie powinni przekraczać progu porodówek, zastanawiamy się: dlaczego?

Znany francuski położnik, dr Michel Odent tak argumentuje swoje stanowisko w tej sprawie:
  • gdy kobieta jest sama, łatwiej się relaksuje, a to może przyspieszyć poród
  • po porodzie kobieta potrzebuje chwili dla siebie i dziecka, także by urodzić łożysko 
  • gdy matka jest sama z dzieckiem, nikt nie odwraca niepotrzebnie jej uwagi, może się ona skoncentrować wyłącznie na maleństwie, nawiązać z nim głęboką więź
  • wielu mężczyzn przeżywa po wspólnym porodzie traumę, depresję, nie chcą się zbliżać  do kobiet w sposób intymny
  • większa prywatność jest lepsza, poród to misterium, zostawmy to tylko dla siebie
Opinie lekarza pobudziły wiele osób do wymiany spostrzeżeń. Oczywiście znalazły się osoby, które poparły opinię dra Odenta. Była ich jednak mniejszość. Więcej osób i to zarówno mężczyzn, jak i kobiet była zdania, że partner musi być obecny w tak niesamowitym zjawisku, jakim są narodziny dziecka.  Oto kilka opinii:

"Jeśli mężczyzna nie towarzyszy kobiecie podczas porodu, jest zwykłym tchórzem!"

"Ja wolałabym rodzić z inną kobietą  u boku. Mąż mi niewiele pomógł."

"Jestem ojcem i byłem przy porodzie dwa razy. Nie wyobrażam sobie,  że mógłbym być wtedy gdzie indziej. Przyznaję, że to był straszny czas, martwiłem się o  żonę, o dziecko, ale to był najbardziej magiczny moment w moim życiu, kiedy przeciąłem pępowinę. Tatusiowie, bądźcie przy żonach!"

Czy Twój partner był przy narodzinach dziecka?  Czyja to była decyzja?

Przeczytaj także: Poród rodzinny - 6 rad dla taty!
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (49)
avatar

nbvc
nbvc | 2017-10-18 18:27 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

ja swiadomie wybralam rodzenie sama - w sumie i tak pozniej cesarka byla- zawsze uwazalam ze kobieta rodzi nie facet i ona musi sama sie umordowac i urodzic a trzymanie za reke dla mnie to zadna pomoc gdy nascie godzin wylam na lozku

Odpowiedz

Mira
Mira | 2017-10-18 17:08 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Maz byl przy mnie to najlepsza decyzja bardzo mi pomogl lekarz powiedzial ze spisal sie super nieoceniona pomoc sama bym sobie nie poradzila

Odpowiedz

Edi
Edi | 2017-10-18 14:54 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mòj był przy porodzie i był cudowny 😊moja mama nazwała go nawet bohaterem 😉 jeśli mąz jest też twoim przyjacielem to fajnie jak jest przy tobie w tym wyjątkowym dla was obojga dniu 😊

Odpowiedz

Katarzyna
Katarzyna | 2017-10-18 10:40 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja bardzo chciałam żeby mój mąż był przy mnie podczas porodu, on był niechętny, więc mu odpuściłam. Jednak mimo wszystko zaskoczył mnie i był przy mnie wtedy. Ani ja, ani mąż nie żałujemy. Wspierał mnie w każdym etapie porodu i nie prawił zbędnych morałów. Mówił, że mnie kocha i że na pewno dam sobie radę, jak bardzo jestem dzielna i jaki jest ze mnie dumny. Pęczniał z dumy przecinając pępowinę i razem ze mną powitał na świecie naszą córkę. Jego obecność niosła spokój i ukojenie, wiedziałam, że jest ze mną ktoś komu na mnie zależy i kto o mnie zadba. Mój poród odbył się dodatkowo z nacięciem krocza, więc było jeszcze więcej krwi. Później nawet mi opowiadał jak to wszystko wyglądało, jak wyglądało moje krocze... Co do tego żeby go to odstraszyło od zbliżenia? Biedak nie mógł się doczekać kiedy minie wyznaczone 6 tygodni, a musiał zaczekać jeszcze dodatkowe dwa, gdyż na kontroli po porodzie okazało się, że muszę jeszcze przejść zabieg usunięcia polipa. Później jednak gdy dostał już zielone światło był cudowny i pół roku po porodzie to się wciąż nie zmieniło. Mąż na porodówce to cudowna sprawa. Teraz gdy jestem znów w ciąży mąż już mi zapowiedział, że za nic w świecie nie opuści drugiego porodu. To dodaje mi dużo pewności siebie. Kocham go za to jeszcze mocniej :)

Odpowiedz

Ona
Ona | 2017-10-18 08:40 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mój mąż był przy porodzie i mam mieszane uczucia co do tej obecności. Starał się mnie wspierać, gdy podczas porodu przychodziły największe skurcze, jednak efekt był odwrotny. Słowa otuchy konstruowane na podstawie zapisów KTG "teraz aż tak Cię nie bolało, bo widziałem" nie były ukojeniem. Wręcz zaczęły mnie irytować, po 7 godzinach porodu jest się zmęczonym i oczekuje się spokoju, a nie przemądrzania. Osobiście uważam, że ojcowie mają prawo być obecni w tym ważnym momencie, ale decyzja w tej sprawie powinna należeć tylko i wyłącznie do kobiet i być bezwzględnie akceptowana.

Odpowiedz

Marta
Marta | 2017-10-18 08:10 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mężczyzna nie powinien być przy porodzie sa to sceny które niektórych mężczyzn mogą odstaszsc w późniejszym czasie w zbliżeniu. Widziałam nawet kiedyś artykuł o tym do czego może to doprowadzić. Nie można zmuszać do tego mężczyzn co robią kobiety a może się to później tragicznie skończyć. Urodziłam bez mężczyzny i była to najlepsza decyzja jaka mogła podjąć.

Odpowiedz

Mama
Mama | 2017-10-17 20:06 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mężczyzna powinien sam zdecydować, czy chce uczestniczyć w porodzie. Ja nie chciałam, by był obecny, on bardzo chciał. Postawił na swoim i jestem mu za to wdzięczna. Był dla mnie ogromnym oparciem, bo dzięki niemu czułam się bezpiecznie (na tyle, na ile to możliwe oczywiście). A więc jak zawsze: zero generalizowania, każdy mężczyzna jest inny, każda kobieta jest inna i każdy związek jest inny. Znany francuski położnik powinien już był dawno odkryć tę banalną prawdę...

Odpowiedz

mamaMax2
mamaMax2 | 2017-10-16 17:59 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nie znam kobiety, która umie się zrelaksować w czasie porodu, co za bzdura. Mój mąż był ze mną przy dwóch porodach i żadne z nas tego nie żałuje, a była to nasza wspólna decyzja. Mąż był dla mnie na tej sali jedyną osobą, której mogłam bezgranicznie zaufać, więc z nim czułam się tam bezpieczniej, mniej zestresowana, dlatego nie wyobrażam sobie porodu bez niego, natomiast z kilkoma innymi rodzącymi u boku kobietami, dwoma informatykami, którzy akurat przyszli naprawić komputer i wszystkim, którzy tylko chcieli mogli zajrzeć na salę z korytarza - brak jakiejkolwiek intymności, wiec o jakim relaksie mowa.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Weronika87
Weronika87 | mamaMax2 | 2017-10-18 03:21 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mam takie same zdanie. Wedlug mnie maz przy porodzie powinien byc. Ja se poprostu nie wyobrazam innej opcji. Mi sie wydawalo zd moj maz razem ze mna rodzil niewiem jak bym se bez niego poradzila. A co do sal poporodowych to porazka. Po porodzie potrzebujesz zregenerowac sily dojsc do siebie a nie dzielic pokoj z innymi mami. Do kazdej pacjentki ktos przychodzi nie ma jak dziecka nakarmic. Gojenie krocza itp a tu pelno osob. To powinni zmienic napewno

Odpowiedz

agusia
agusia | 2017-10-16 12:29 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Lekarz z francji wypowiada się na temat intymności podczas porodu?? W Naszym kraju w szpitalach nie ma takiego słowa jak intymność. W każdym kraju UE kobieta która rodzi ma osobny pokój a nie sale porodowa z boksami dla kilku rodzacych. wszyscy moga przyjśc ,zobaczyc, zajżeć od stażystów i lekarzy po sprzątaczki.. Mój mąż był obecny podczas porodu naszej pierwszej córeczki i napewno tego nie żałuje ani on ani ja. był bardzo pomocny. Teraz przed nami II poród w którym napewno bedzie uczestniczył. To czy Faceci powinni być obecni przy porodzie to sprawa indywidualna. Nie wyobrażam sobie żeby zmusić kogokolwiek do tego aby nam towarzyszył podczas porodu.

Odpowiedz

Marta
Marta | 2017-10-16 01:20 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Argumenty powalające. Intymność, kobieta jest sama bla bla bla. W ostatniej fazie pierwszego porodu na sali poza mną i meżem obecni byli: 2 położne, lekarz ginekolog, lekarz neonatolog, lekarz, który mnie zszywał, 2 chirurgów (na chwilę, bo cięzko szło i przyszli już zabrać mnie na cc), pani sprzątająca z pytaniem czy ma zabra już łożysko i na moment inny tatuś bo też chciał o coś zapytać położną. Czy intymnie? Tak. W porównaniu z innymi szpitalami gdzie na sali miałabym jeszcze inne rodzące jednocześnie, to jest bardzo intymnie. Mąż/ojciec dziecka jest jedyną osobą na sali, z którą rodząca ma intymną więź i jedyną, która może się wstawić za rodzącą. Mężczyzna traci zainteresowanie kobietą po porodzie? Nie prawda. Prawdziwy facet nie traci, testowałam dwa razy. A nawet jeśli będzie chwilowy brak zainteresowania to dobrze bo na 6 tygodni i tak nici z seksu. Po porodzie kobieta musi nawiązać głęboką więź? Gdzie? W kilku osobowej sali gdzie za moment i tak wparuje położna? Co za bzdury wygaduje ten lekarz.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?