Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Mity o ciąży i porodzie

| 12.03.2009, aktualizacja: 12.03.2009 | 0
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
kobieta, ciąża, mama, rozmowa
Opowieści i przepowiednie dotyczące ciąży i porodu są stare jak świat. Teraz się z nich śmiejemy, ale warto pamiętać, że przez wiele pokoleń były obowiązującą normą zachowania. Część przetrwała do dziś.
W dawnych czasach kobiety często zachodziły w ciążę i rodziły w trudnych warunkach. Nie mogły liczyć na pomoc lekarza i nie miały tej wiedzy medycznej, jaką my dziś dysponujemy. Starały się więc w miarę możliwości zabezpieczyć siebie i dziecko.
Z drugiej jednak strony spotykały je liczne restrykcje, które – jak pisał w pracy „Słowiańskie obyczaje rodzinne” Jan Bystroń – wynikały z faktu, że menstruacja, ciąża i połóg były okresami nadzwyczajnymi, niezrozumiałymi dla ówczesnego człowieka, a przez to budziły lęk. Widząc odrębność takich kobiet, starano się je wyłączyć poza nawias społeczeństwa, ponieważ stan ten mógł być, jak sądzono, niebezpieczny dla innych.

Skąd się biorą przesądy?
Dlaczego czerwona wstążeczka chroni przed urokiem? Czemu córka odbiera urodę matce? Jaka jest geneza takich pomysłów?
Kiedy coś nazywamy przesądem, zwykle nadajemy temu słowu zabarwienie negatywne i nieco pogardliwe. A przecież pierwotnie oznaczało sąd pierwotny, czyli podstawowy, płynący z głębokiego przekonania przekazywanego z matki na córkę przez wiele pokoleń. Owe pierwotne sądy stały się naszymi przesądami, gdy obyczaj pozostał, ale jego znaczenie (magiczne, medyczne czy obyczajowe) stało się dla nas niezrozumiałe. A stało się tak, bo zmieniły się warunki życia, a wraz z nimi – nasza mentalność.

Tego nie było wolno
Ciężarne i położnice spotykało mnóstwo zakazów. Dotyczyły one wykonywania pewnych zajęć gospodarskich, np. czerpania wody z ogólnej studni, zaczyniania ciasta czy obróbki mięsa, a nawet stąpania boso po polu. Bano się, że w ten sposób kobieta w odmiennym stanie może zanieczyścić te rzeczy. Nie mogła ona też sama nosić przy sobie, np. w fartuchu, jaj, gruszek, jabłek, grochu, soczewicy, a także kartofli. Dobrze natomiast, gdy miała zawiązany w rąbek koszuli ząbek świeżego czosnku.
Nic z tego dziś nie pozostało? Otóż nie do końca. Tak jak dawniej unika się np. proszenia na druhnę czy matkę chrzestną tej, która nosi w sobie dziecko. Niby w to nie wierzymy, ale strzeżonego Pan Bóg strzeże.
Ciężarnej nie wolno było przysięgać, czasem też wchodzić do kościoła (mogła stać w kruchcie lub w tzw. babińcu). Dla dobra dziecka miała unikać przechodzenia przez rozstajne drogi, a ze względu na możliwość sprowadzenia nieurodzaju – przez trzy miedze po kolei. Niewskazane było pojawianie się na dworze po zachodzie. Światło księżyca mogło sprawić, że dziecko będzie lunatyczne i tępe. Na wszelki wypadek nie należało od kobiety przy nadziei niczego pożyczać, ale też jej z kolei nie wypadało niczego odmówić, bo – jak wiemy – w domu odmawiającego zalęgną się myszy. Echem zakazu pożyczania od ciężarnej może być przesąd, by nie dzieliła się jedzeniem, bo po rozwiązaniu może nie starczyć pokarmu dla dziecka.
Całkiem współczesnym magicznym zabiegiem jest dotykanie brzucha ciężarnej – takie otarcie się o tajemnicę życia ma ponoć przynosić szczęście, zwłaszcza tym kobietom, które same starają się (na razie bez powodzenia) o dziecko.

By urodziło się zdrowe
Odwróceniu uwagi złych mocy od mającego przyjść na świat malca służył zakaz gromadzenia rzeczy dla niego. W wielu regionach dawnej Polski (i nie tylko), brzemienna ukrywała swój stan aż do rozwiązania. Na Rusi do tego stopnia, że położną wzywano do porodu pod innym pretekstem! Z tego samego względu nie można było głośno wypowiedzieć imienia dziecka wcześniej niż dopiero na chrzcie. To w tym właśnie ma swój początek przesąd pokutujący do dziś, że wyprawkę należy kupować po narodzinach malucha.

Niech będzie ładne
– Najsilniejszym przesądem dotyczącym kobiet przy nadziei, który przetrwał do naszych czasów, jest obawa przed zapatrzeniem – wyjaśnia Barbara Ogrodowska z Muzeum Etnograficznego w Warszawie. – Nie wolno patrzyć w ogień, bo dziecko będzie miało znamię (naczyniaka). Na osoby ułomne czy nieszczególnie obdarzone urodą – bo dziecko urodzi się podobne do nich. Tym oczywiście tłumaczono wszelkie dysfunkcje noworodków, ale też... nadmierne podobieństwo do sąsiada. Wiarę w zapatrzenie wyśmiewała już Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, opisując w swojej sztuce ciotkę, która potajemnie wynosi z domu młodych małżonków modną parasolkę z rączką w kształcie głowy buldoga...
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?