Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

"Moje ciało to dzieło sztuki" – tych słów potrzebuje każda młoda mama!

| 30.05.2017, aktualizacja: 01.06.2017 | 1

"Moje rozstępy wyglądają jak srebrne płomienie, tańczące wzdłuż mojego ciała" – czy można piękniej pisać o ciele matki? Przeczytaj, dlaczego ciało każdej mamy to dzieło sztuki!

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
Brzuch matki po ciąży
fot. Hannah Greaves/screen HuffPost
"Pogodzenie się ze swoim ciałem zajęło mi jakieś cztery lata" – napisała Hannah Greaves, blogerka, studentka i mama 3-letniego Arlo. Hannah zaszła w ciążę, gdy miała zaledwie 17 lat. Nie mogła się pogodzić ze zmianami zachodzącymi w jej ciele. Czuła, że ciało, na które patrzy w lustrze, to ciało obcego. Dopiero dziś widzi, że jej ciało, ciało matki, to dzieło sztuki. Przeczytaj, co napisała!

"Moje rozstępy są poezją i sztuką..."

"Na przestrzeni lat ludzie mówili mi, jak powinnam się czuć ze swoim ciałem po ciąży. Nie czułam się komfortowo, kiedy wmawiano mi, że powinnam je doceniać, bo mam wspaniałe dziecko – nie rozumiałam, dlaczego powinnam sprzedać ciało za dziecko, one nigdy nie były nierozerwalne. W pewien sposób wciąż jestem tą samą zbuntowaną nastolatką, niezdolną do przyznania innym racji, kiedy próbują mi powiedzieć, jak mam się czuć we własnym ciele. [...]

Moje rozstępy wyglądają jak srebrne płomienie, tańczące wzdłuż mojego ciała, jak warstwy srebrnych brzózek na skraju lasu. Rozciągają się od mojego pępka do linii włosów łonowych i dalej, aż do moich ud. Migoczą i odbijają światło, kiedy się poruszam, zmarszczki rozciągniętej skóry, które rosną i maleją, kiedy mój brzuch kurczy się i rośnie. One stały się poezją i sztuką, żyję w trójwymiarowej rzeźbie, jestem płótnem, na którym Bóg zdecydował się malować.

Jak każde dzieło sztuki, moje ciało jest otwarte na interpretacje i każdy może dowolnie je odbierać. Dla niektórych to dowód na to, że urodziłam dziecko – to coś, czego wielu mi zazdrości. Dla innych moje ciało przedstawia lenistwo – jest powodem do wstydu, pokazuje brzydotę, niewypowiedziane, nieudokumentowane efekty uboczne ciąży. Prawda jest taka, że jestem swoim najsurowszym krytykiem i nikt nie poświęcił tyle czasu, co ja, na znalezienie wad w czymś, co nie jest ani ładne, ani brzydkie. To, co najważniejsze, to to, że to moje ciało i mój wybór, mogę sama zadecydować, czy widzę je jak dzieło sztuki, czy nie" – napisała Hannah.

Jak wy postrzegacie swoje ciała? Czy wy też jesteście dla siebie najsurowszymi krytykami?

Zobacz także: Każda kobieta powinna zobaczyć zdjęcia tych matek!

Źródło: huffingtonpost.co.uk
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?