Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Najkoszmarniejsze prezenty dla dzieci - z punktu widzenia rodziców

| 29.05.2013, aktualizacja: 27.02.2014 | 4

Nasze dzieci dostają góry prezentów – od babć, cioć, wujków, znajomych i od nas samych. Jedne podarunki są trafione, inne ... no cóż, nieco mniej. Zdarzają się wśród nich i takie, które można serdecznie znienawidzić.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
pluszaki
fot. Fotolia

O to, jakich prezentów nie lubicie najbardziej, zapytaliśmy na  facebookowej stronie „Mamo to ja”. Mini-sondę przeprowadziliśmy także wśród zaprzyjaźnionych mam. Wypytaliśmy nawet jednego dziadka. Z naszych ustaleń wynika, że najbardziej nielubiane przez was prezenty to:
 

 1. Tandetne zabawki 

To właśnie o nich wspominacie najczęściej: „Straszliwe azjatyckie zabawki, np. lalki: plastikowe i szpetne” (Ania). „Źle zrobione, złożone z małych elementów, które odpadają i natychmiast się gubią” (Ewa), „Barachło, które rozpada się w rękach” (Ala).
 Kasia najbardziej nie lubi kiepskiej biżuterii. - Paskudny, pękający, nieelastyczny plastik, odpadające „klejnoty”, drapiące i szczypiące końcówki np. kolczyków... I Tola płacząca, że tu odpadło... i  tu...  i tu... A potem  „Mamoooo napraw!” - pisze.
Z kolei Janek, jedyny w tym gronie dziadek,  „ciepło” wspomina gumową kulę z oczami i wypustkami na całej powierzchni  - Była bardzo fajna i mięciutka, ale okropnie śmierdziała. Utylizowaliśmy ją  w obawie, że wnuczka się nam zatruje... - opowiada.
 Nasze dzieci dostają sporo takich zabawek, bo można je kupić za grosze. Może jednak warto dać im w prezencie coś innego?  - Ja naprawdę nie oczekuję, by obdarowywano moje dziecko  rzeczami, które kosztują mnóstwo pieniędzy - mówi Ala. -  Chodzi mi tylko o to, żeby nie kupować mu czegoś, co ewidentnie jest żle zrobione.  Zamiast skomplikowanego (i byle jak wykonanego) pojazdu czy wieloelementowej kolejki za kilka złotych można przecież przynieść  wiatraczek, kolorową piłeczkę, kredki. Będzie i lepiej, i taniej. 

Uwaga!
Tandetne zabawki bywają nie tylko denerwujące, ale i niebezpieczne: wykonane z toksycznych materiałów , wadliwie skonstruowane, źle wykończone.
Kontrolerzy z Inspekcji Handlowej, którzy na zlecenie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przyglądają się ofercie sklepów,  mają na koncie takie znaleziska jak naszpikowane ftalanami żółciutkie kaczuszki do kąpieli czy piłka wodna na gumce, która może się owinąć wokół szyi dziecka. 

Polecamy:   Zabawki za 0 złotych  
 

2. Nadmiar maskotek i pluszaków

Pluszak czy maskotka to świetny prezent. Można się  nimi bawić na tysiąc sposobów: w zależności od potrzeb i fantazji mogą być piratami, córeczkami, złymi wilkami itd. Jeśli będzie trzeba, z godnością  zagrają  w bożonarodzeniowej szopce. Problem zaczyna się wtedy, gdy dziecko ma takich zabawek zbyt dużo. A najczęściej właśnie tak jest. 
 - Moje dzieciaki  mają ich miliard - mówi  Aneta.  - Te wszystkie miśki i krówki łapią kurz i ciągle spadają z półek, bo dawno przestały się na nich mieścić - narzeka Edyta.  Basia także miała z nimi problem. - Raz w roku zbierałam je wielki wór i ... I  nie wiedziałam, komu je zawieźć.  Szpitale ich nie chcą, domy dziecka też... 
-  Moja córeczka traktuje je po macoszemu, bo ma ich za dużo - skarży się Karolina. -  Nie dziwię jej się.  Nie da się równie mocno kochać siedmiu (czternastu, dwudziestu trzech itd) misiów. 
 

3. Zabawki - giganty

Czy może być coś gorszego niż tysięczny pluszak? Tak: pluszak - gigant, większy (bywa, że i trzy razy) od dziecka.
 Gdy Basia urodziła Kubę, jego tato przyniósł do domu półtorametrowego misia, którego dostał od kolegów z pracy. - Miś nie bardzo nadawał się do zabawy: był za duży i  miał dziwną, włochatą czuprynę. Długo służył jako coś, o co można się oprzeć leżąc na dywanie. Teraz mieszka na strychu - opowiada. 
 - Moja córeczka ma maleńki pokoik - mówi Renata. - Pluszowa foka, którą kiedyś dostała,  zajmuje jedną trzecią jego powierzchni. Ale co robić, skoro Lenka ją kocha?
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (4)
avatar

Mipabasz
Mipabasz | 2016-06-13 07:00 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Prezenty pasujący do kilku kategorii - syn mając 3 miesiące dostał wielką czekoladę z całymi orzechami. Masakra!

Odpowiedz

jeszcze normlany ojciec
jeszcze normlany ojciec | 2014-10-10 15:18 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

powiem tak - rodzina mojej żony to jest niestety banda poczciwych kale jednak kretynów którzy uważaja że w dobrym tonie jest przy każdym spotkaniu zasypywać moje 1,5 roczne dziecko chińskim badziewiem, kupionym okazyjnie w markecie albo i na palcu. Żona to widzi ale brak jej dystansu - przecież oni chcą dobrze, ciocia tak lubi dzieci, dziadek nie wiedział co kupić etc.

Ileż to ja się muszę nakombinować żeby te najbardziej tandetne, nieodpowiednie czy niebezpieczne zabawki dyskretnie schować lub wywalić..szkoda słów.

taki niewdzięcznik ze mnie że nie doceniam 8-ej lalki, 7 misia, 5-ej lokomotywy czy kolejnych klocków z ostrymi kantami.

Odpowiedz

blondyna
blondyna | 2014-03-23 17:46 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

tandetne zabawki...masakra, a ile potem płaczu, bo nie da się ich naprawić :/ Problemem też są pluszaki niby fajne, ale po kilku latach nazbierało się ich tyle, że musiałam pooddawać

Odpowiedz

panama
panama | 2014-02-27 14:15 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Tandetne zabawki to koszmar. Rozsypują się w rękach. Mój synek dostał ostatnio dźwig, który rozpadł się teog samego dnia. A potem tłumacz dziecku, że nie da się tego naprawić...

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?