Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Najlepszymi rodzicami są ci, których dzieci krzyczą

| 22.02.2016, aktualizacja: 25.02.2016 | 15
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(4)
4505941-720x583.jpg
Dziecko wpada w histerię w autobusie czy sklepie? Zdarzyło ci się pomyśleć „Co za rodzice, którzy nie radzą sobie z dzieckiem!”? Mi tak. Nie zawsze, nie w każdej sytuacji, ale ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że rodzice „niegrzecznych dzieci” to wcale nie ci, którzy sobie z nimi nie radzą.
Sobota godzina 13.00
Autobus numer 718


Ja i moje dziecko jedziemy do centrum handlowego wybrać prezent urodzinowy dla koleżanki mojej córki. Nie często udaje mi się jeździć tylko z jednym dzieckiem, dlatego rozkoszuję się spokojem i wspólnie spędzonym czasem. Tak, wiem, że to nie wycieczka rowerowa czy wspólny wypad w góry, lecz podróż środkiem komunikacji miejskiej. Odkąd jestem matką, cieszą mnie drobne rzeczy, więc zauważam, że nie ma tłoku, że mamy okazję pobyć tylko ze sobą.

Nagle moją błoga cieszę przerywa potworny krzyk. Wrzask głośny niczym lwi ryk opanowuje autobus. Nie, to nie dzikie zwierzę, lecz trzylatek, który wyje wniebogłosy. Obok stoi matka. "Co za baba nie reaguje na wrzask dziecka! Nie umie nad nim zapanować!" – myślę sobie. Nie to, co i moja grzeczna córeczka!  Zastanawia mnie, jak rodzice mogą tolerować takie zachowanie dziecka. Przecież to oni powinni wyznaczać granice.

Mój dom kilka godzin później

– Pospiesz się, musimy iść odebrać od Zuzi twoją siostrę! – wołam do córki.

Niestety dla niej czas jest pojęciem względnym. Poza tym moje grzeczne dziecię postanawia, że może wyjść z domu jedynie z zabawką starszej córki. Starsza oczywiście nie chce pożyczyć ukochanej przytulanki nawet na kilka minut. Mała zaczyna wyć, że nigdzie bez misia nie wyjdzie.
Czas ucieka.
Mały wojownik próbuje siłą zdobyć misia. Staram się go spacyfikować i wyjść z domu, co skutkuje włączeniem się syreny alarmowej u mojej "grzecznej córeczki".

Idę więc ulicą Atramentową – ja i mały wyjec. Słyszą nas sąsiedzi, słyszy sprzedawca z osiedlowego sklepu i matki z placu zabaw, który mijamy. Choć doskonale zdaję sobie sprawę, że mały miś zabrany starszej siostrze wyłączyłby alarm, wiem, że nie mogę tego zrobić. Byłby to sygnał dla krzykacza: "wystarczy, że zapłaczesz, a dostaniesz to, czego chcesz". Konsekwentnie więc tłumacząc, lecz nie ustępując, skręcam w ulice Bażancią, wciąż trzymając za rękę krzykaczkę.

Spojrzenia innych matek są tak wymowne, jak moje o poranku. Nie przejmuję się już nimi. Teraz bowiem wiem, że krzyk dziecka w autobusie czy na ulicy nie oznacza, że rodzice nie potrafią go wychować. Czasami najlepsi rodzice to ci, których dzieci krzyczą.

Zobacz też: Nie lubię mojego dziecka! - felieton wyrodnej matki
 
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (15)
avatar

mooisia
mooisia | 2016-05-07 18:55 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

wcale nie bzdura:) u mnie też tak jest:)

Odpowiedz

karol
karol | 2016-04-25 22:02 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Bzdura

Odpowiedz

toja
toja | 2016-04-19 08:45 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

ale durny wpis

Odpowiedz

agnieszka
agnieszka | 2016-04-18 17:27 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

pracuję w galerii handlowej. przy pieniądzach. nie raz grubych. więc jeśli taki wyjec nie da mi spokojnie pracować to kto pokryje stratę?

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

anonimowa
anonimowa | agnieszka | 2016-04-18 17:42 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ty pokryjesz stratę, bo to Ty jesteś odpowiedzialna za swoja pracę

Odpowiedz

natalia
natalia | agnieszka | 2016-04-18 19:12 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jak nie umiesz pracowac w takich okolicznosciach to siadz i placz i nie pracuj :)

Odpowiedz

ania
ania | agnieszka | 2016-04-18 19:57 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Buahahaha...no straszne! Uśmiałam się cóż za problem, takie teksty mogą rzucać tylko bezdzietni...tragedia

Odpowiedz

kasia
kasia | ania | 2016-08-30 15:59 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Zgadzam się

Odpowiedz

anka
anka | agnieszka | 2016-04-18 21:46 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Też kiedyś byłaś małym wyjcem, te dzieci kiedyś przestaną krzyczeć.

Odpowiedz

Ricardus
Ricardus | agnieszka | 2016-04-19 07:37 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

To znaczy, że nie nsdajesz się do tej pracy, albo nie potrafisz liczyć.

Odpowiedz

kaja
kaja | agnieszka | 2016-04-19 08:25 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

słaba ta opcja:) najlepiej zmien pracę , archiwum to dobre miejsce ,cisza i spokój:)

Odpowiedz

Ja
Ja | agnieszka | 2016-04-19 08:45 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

To kup sobie zatyczki do uszu ;)

Odpowiedz

Ola
Ola | agnieszka | 2016-04-19 22:08 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Taka praca i za to ci płacą. A skoro nie umie się pani skoncentrować wśród ludzi (dzieci to tez ludzie) to może etat w kostnicy byłby odpowiedni?

Odpowiedz

M.
M. | agnieszka | 2016-04-24 17:33 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Pracując w galerii trzeba się liczyć z różnymi dystraktorami. Nie lubię, jak dzieci wrzeszczą, a rodzice nie reagują i mają to w nosie, że dziecko wszystkim przeszkadza (ja zwykle wychodzę, acz czasem się nie da - np. jadąc pociągiem), ale tak bywa... dzieci czasem się złoszczą, czasem płaczą albo bardzo głośno wyrażają swoją radość. Nie zawsze da się je od razu uspokoić. Potępiające spojrzenia i rzucone, niby mimochodzem, kąśliwe uwagi naprawde nikomu nie pomogą.

Odpowiedz

Matka wyjca
Matka wyjca | agnieszka | 2016-04-28 20:55 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

A czy na rozmowie kwalifikacyjnej nie pytano o Pani umiejętność pracy w stresie? Co ma zrobić matka małego wyjca gdy musi wyjść z domu, zrobić zakupy itd. Zostawić dziecko pod płotem?

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?