Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Prawdy i mity o napięciu mięśniowym

| 20.10.2008, aktualizacja: 18.08.2016 | 0

O napięciu mięśniowym mówi się bardzo często, ale do rodziców dociera wiele sprzecznych informacji. Jedni mówią, że to żaden problem, bo dziecko samo z tego wyrasta, inni straszą niepełnosprawnością. Sprawdziliśmy, jak to jest naprawdę.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(6)
niemowlę
Zdarza się, że na skutek różnych czynników, np. komplikacji w czasie ciąży, szwankują mechanizmy sterujące napięciem mięśniowym: mięśnie dziecka są zbyt wiotkie (obniżone napięcie mięśniowe) albo wyglądają tak, jakby były w stanie ciągłego skurczu (wzmożone napięcie mięśniowe). Problem może dotyczyć całego ciała, jego części (np. kończyn) albo tylko jednej (np. lewej) strony. O napięciu mięśniowym mówi się coraz częściej, jednak do rodziców, których malec ma taki kłopot, dociera wiele sprzecznych informacji. Oddzielamy prawdę od fałszu.

Z nieprawidłowego napięcia mięśniowego się wyrasta

Nieprawda. Nieprawidłowe napięcie sprawia, że dziecko porusza się nie tak jak powinno, ale tak jak pozwala mu na to stan mięśni. Jeśli w porę mu nie pomożemy, problemy mogą się nawarstwiać. Co to oznacza? To zależy od rodzaju zaburzeń. Te niewielkie mogą w przyszłości zaowocować drobnymi defektami (dziecko będzie miało problem z kopnięciem piłki albo będzie brzydko pisało), te najpoważniejsze prowadzą do niepełnosprawności.

Większość problemów z napięciem rozwiążą ćwiczenia

Prawda. Rehabilitacja to nie powód do paniki, tylko zadanie, jakie trzeba wykonać, by pomóc dziecku. Trzeba to jednak robić systematycznie. Czasem malec wymaga niewielkiej pomocy, czasem długotrwałej rehabilitacji. Tak czy inaczej, dziecka nie powinno się zostawiać samemu sobie.

W razie wątpliwości trzeba pójść do neurologa

Prawda. Niepokojące sygnały wychwyci także pediatra, jednak dzieckiem powinien zająć się specjalista. Idź z dzieckiem do neurologa, jeśli:
  • jest apatyczne, ciągle śpi lub przeciwnie – jest stale pobudzone, trudno je uspokoić i reaguje lękiem na codzienne zabiegi;
  • jest wiotkie, leje się przez ręce albo przeciwnie – jest napięte, „sztywne”, trudno je ubrać;
  • leży wygięte „w rogala”. Odgina głowę do tyłu, robi mostki, mocno drżą mu nóżki;
  • nie potrafi skupić wzroku na twarzach albo zabawkach (po trzecim miesiącu życia).
  • nietypowo reaguje na głos/dotyk: krzyczy lub przeciwnie – zachowuje się obojętnie;
  • podnoszone za rączki do siadu nie „ciągnie” za sobą główki;
  • rozwija się dużo wolniej niż rówieśnicy, np. po ukończonym szóstym miesiącu życia nie przekręca się na boki.
Uwaga: Żaden z tych objawów nie musi oznaczać, że dziecko ma problemy ze zdrowiem. Maluch jednak powinien zostać zbadany.

Noworodek wygląda zdrowo, więc nie trzeba ćwiczyć

Nieprawda. Zdarza się, że rodzice lekceważą zalecenia neurologa, bo uważają, że wszystko jest w porządku. To błąd, bo problemy z napięciem ujawniają się w miarę dojrzewania układu nerwowego. Noworodek niewiele potrafi, więc komuś, kto się na tym nie zna, niełatwo stwierdzić, czy jego mięśnie są odpowiednio napięte. Im dziecko jest starsze, tym łatwiej to dostrzec. Ważne, aby ewentualne problemy szybko wyłapać.

Z rehabilitacją noworodka nie wolno zwlekać

Prawda. Każdy ruch dziecka koduje się w jego mózgu. Im wcześniej zacznie się ćwiczenia, tym łatwiej „wydeptać” w mózgu prawidłowe ścieżki.

Wystarczy ćwiczyć od czasu do czasu

Nieprawda. Niezależnie od metody (np. Vojty), ćwiczyć trzeba systematycznie (także w domu), bo tylko wtedy do mózgu dziecka trafi odpowiednia ilość bodźców przestawiających układ nerwowy na prawidłowe funkcjonowanie.

Z wcześniakami trzeba ćwiczyć na wszelki wypadek

Nieprawda. Wcześniaki częściej wymagają rehabilitacji, to nie znaczy, że trzeba ćwiczyć ze wszystkimi. Ale wszystkie powinny być zbadane przez neurologa.

Czytaj też:
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?