Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Kożuchowska zaszła w ciążę dzięki naprotechnologii

| 08.12.2015, aktualizacja: 08.12.2015 | 11

Poznaj 5 zasad, na których bazuje naprotechnologia. Sprawdź, czym jest ta metoda oraz, czy może pomóc i tobie.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(3)
Naprotechnologia
fot. fotolia
"Poddałam się naprotechnologii, metodzie, która indywidualnie podchodzi do każdej kobiety. Po dwóch miesiącach leczenia byłam w ciąży (...) z badań wynikało, że miałam może dwa, może trzy procent szans na posiadanie dziecka (...)" - wyznała Małgorzata Kożuchowska w wywiadzie dla magazynu "Viva!".

Czym jest naprotechnologia?

Naprotechnologia to skrót od słów Natural Procreative Technology (Metoda naturalnej prokreacji), opiera się głównie na naturalnych sposobach planowania rodziny (dopuszczane przez kościół katolicki). Metoda ta polega na monitorowaniu i utrzymywaniu zdrowie układu rozrodczego kobiet.
Bazuje na modelu Creightona, czyli na codziennych obserwacjach śluzu, temperatury, samopoczucia itd.. Jest to nauka umiejętności rozpoznawania własnej płodności przez małżonków starających się o potomstwo.
W trakcie diagnozowania często odnajduje się przyczyny problemów związanych z płodnością leżące poza układem ginekologicznym kobiety. W ramach leczenia podkreśla się wagę stylu życia, poziomu stresu czy diety.
Jak twierdzi prof. dr hab. Krzysztof Łukaszuk (specjalista endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości) w wywiadzie dla "Newsweeka" - "Naprotechnologia nie jest metodą leczenia, tylko naturalnym sposobem planowania rodziny opartym na obserwowaniu płodności kobiety".
Naprotechnologia nie jest alternatywą dla leczenia metodą zapłodnienia in vitro.

Naprotechnologia – dla kogo ta metoda?

  • Dla ok. 40% niepłodnych par, a konkretnie tych kobiet, których niepłodność jest uleczalna i daje się korygować medycznie
  • Nie należą do nich kobiety z niewydolnością jajników czy niedrożnością jajowodów.

5 zasad naprotechnologii

  1. Obserwacja cyklu kobiety według modelu Creightona, czyli zmian zachodzących w ciele kobiety podczas naturalnego cyklu.
  2. Zapisywania jej wyników na specjalnej karcie.
  3. Diagnostyka wstępna, aby rozpoznać przyczynę dysfunkcji i badania hormonalne.
  4. Rozpoznanie przyczyny niepłodności (np. badania laboratoryjne) oraz zalecania, których celem jest uzyskanie regularnych cykli.
  5. Oczekiwanie na poczęcie.

Zobacz też: Jak Polka walczy z niepłodnością? - In vitro a naprotechnologia
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (11)
avatar

Kinia
Kinia | 2016-08-29 19:56 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nam też pomogła. Kupiliśmy komputer cyklu - cyclotest. Poznałam dobrze swój cykl, wiedzieliśmy kiedy współżyć by prawdopodobieństwo poczęcia było jak największe. I się udało :)

Odpowiedz

Aga
Aga | 2016-01-28 19:29 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Moja 17-miesięczna córcia urodziła się po 7 latach starań, po 2,5 roku leczenia metodą naprotechnologii, podczas gdy pewien pan profesor ginekologii po dwóch latach rozłożył bezradnie ręce i zalecił in-vitro jako jedyną szansę na dziecko. Jak się okazało wystarczyło indywidualne podejście, dobór leków o jakich "zwykli" lekarze nawet nie słyszeli (jeden sprowadzałam z Włoch, inny z Czech) no i poprawka nieudanej laparoskopii zwiadowczej (po pierwszej laparoskopii zrobiły mi się zrosty na jajowodach, które uniemożliwiały zajście w ciążę!). A czego to wymagało ode mnie? Przede wszystkim cierpliwości i jeszcze raz cierpliwości, bo na efekty trzeba było długo poczekać. Ale opłacało się! Dlatego naprawdę warto spróbować :))

Odpowiedz

followmybaby
followmybaby | 2016-01-13 23:26 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ciekawa jestem czy to rzeczywiscie dziala... wiemsze zaufanie mam do in vitro

Odpowiedz

Perfekcjonistka
Perfekcjonistka | 2015-12-18 16:00 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jeżeli już piszecie tak krótko, to chociażby zadbajcie o to, aby w tekście nie pojawiały się błędy. Lub zatrudnijcie korektora. Słabo :/

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

mama_dzidzi
mama_dzidzi | Perfekcjonistka | 2016-02-01 12:58 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Zdania nie zaczyna się od lub/albo to błąd gramatyczny. Jeżeli się kogoś poprawia samemu należy zwracać na to uwagę.

Odpowiedz

marlena
marlena | 2015-12-17 19:37 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Gratulacje dla pani Małgorzaty. Ja nie jestem zwolenniczką tej metody. Z mężem staraliśmy się o potomstwo przez lata. Próbowaliśmy wszystkiego, chodziliśmy do przychodni, ginekologów prywatnych, zielarzy. W trakcie poszukiwań skutecznej metody natrafiliśmy na naprotechnologię i okazała się jednym wielkim rozczarowaniem...Naszą ostatnią szansą było in-vitro.. Zastanawialiśmy się nad dwoma klinikami, w końcu wybraliśmy in-vimed w Warszawie. I był to dobry wybór, jestem w 5 piątym miesiącu ciąży. Mam nadzieję, że już do końca wszystko będzie dobrze.

Odpowiedz

Zuza
Zuza | 2015-12-17 16:04 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Przykro jest czytać taką propagandę i jeszcze dawać za przykład p. Kożuchowską. Jeżeli aktorka chce być ambasadorem naprotechnologii to niech uda się do organizacji, która szkoli i promuje ową metodę. Naturalne planowanie rodziny to temat, którym interesuje się każda dziewczyna chcąca rozpocząć swoje życie seksualne. Pamiętam, że nawet na lekcjach religii zaproszona ginekolog bardzo dokładnie wyjaśniła na czym polega naturalne planowanie rodziny. Nie oszukujmy społeczeństwa, gdy para stara się o dziecko to kobieta prowadzi sobie dokładny kalendarz, robi testy owulacyjne, mierzy temperaturę, idzie do ginekologa i coraz więcej czyta i czyta i coraz więcej się bada, poddaje zabiegom, operacjom o ile są konieczne, bo wie że zapłodnienie metodą ICSI daje i tak tylko 30% szans i do tego stanowczo obciąży psychicznie, fizycznie i finansowo zarówno jej partnera jak i ją. In vitro to ostateczność, dla wszystkich niepłodnych par starających się o dziecko!

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

mama_dzidzi
mama_dzidzi | Zuza | 2016-02-01 13:12 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

a dlaczego in vitro tylko ma być promowane. I skąd statystyka 30 %.

Odpowiedz

Ma
Ma | 2015-12-13 18:18 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Niestety, ten artykuł wprowadza w błąd. Nie sztuka skopiować czegoś w Wikipedii czy z Newseeka, warto poczytać więcej. Naprotechnologia stosuje też - i informacji o tym nie ma w artykule - metody chirurgiczne, jak histeroskopia, laparoskopia, laparotomia oraz techniki laserowe, jak waporyzacja laserowa ognisk endometriozy czy chirurgiczna rekonstrukcja jajowodów itd. W dodatku techniki operacyjne zalecane w NaPro przez dr. Hilgersa mają zapobiec powstawaniu zrostów. NaPro nie jest alternatywą dla in vitro, jest dogłębną diagnostyką i leczeniem, którym in vitro nie jest.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Ejna
Ejna | Ma | 2015-12-13 18:35 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Oczywiscie ze tak. Autorka artykulu w ogole nie zbadala tematu, nie porozmawiala widocznie z jej znawcami. Ten artykul niewiele wnosi.

Odpowiedz

ja
ja | 2015-12-13 16:52 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

A co to za problem jeśli jest się zdrową? Śmiechu warte, ciekawe z jakiego powodu w takim razie te marne szanse na posiadanie dziecka? Wynikały z braku umiejętności obserwacji własnego cyklu? Ech, szkoda gadać. Cudowne uleczenie naprotechnologią...

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?