Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Nareszcie mam swoje maleństwo

| 18.02.2011, aktualizacja: 24.04.2014 | 0
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
mama, kobieta, ciąża, brzuszek, uśmiech
Nie mogłam patrzeć na kobiety w ciąży i na matki z małymi dziećmi. Tak bardzo im zazdrościłam. Wszystko wskazywało na to, że nie zaznam macierzyństwa.
Kiedy miałam dziesięć lat, przeszłam ciężką operację. Niby banalna sprawa – wyrostek robaczkowy. Ale miałam podwójnego pecha – wystąpiły groźne powikłania, a na dodatek podano mi złą krew podczas transfuzji. Od tamtej pory ciągle słyszałam, że nigdy nie zostanę mamą. Lekarze uświadamiali mi to przy każdej okazji:
– Przykro mi, ale ciąża w pani przypadku jest niemożliwa.
Na początku mi to nie przeszkadzało. Byłam nastolatką, więc nie myślałam o tym, co będzie kiedyś. Miałam zresztą nadzieję, że się mylą. Kiedy jednak wyszłam za mąż i nie mogłam zajść w ciążę, zaczęłam się coraz bardziej niepokoić, że faktycznie, być może nigdy nie zostanę mamą.

Kiedy moja młodsza siostra urodziła wspaniałego synka, cieszyłam się, ale jednocześnie było mi niezwykle przykro. Wtedy coraz bardziej intensywnie starałam się zajść w ciążę, a myśl o tym stała się wręcz moją obsesją.
Codziennie modliłam się i powtarzałam: "Panie Boże, błagam cię, spraw, żebym zaszła w ciążę i urodziła zdrowe, śliczne, kochane maleństwo!". Modliłam się i płakałam, i nic. Nie mogłam skupić się na pracy. Cierpiałam za każdym razem, gdy widziałam kobiety w ciąży lub pary z wózkiem na spacerze.
W końcu zdecydowałam się pójść do lekarza. Na szczęście trafiłam do wspaniałej pani doktor. Ona jedyna nie straszyła mnie, że nie będę miała dzieci.
– Nie jest dobrze, ale jest mała szansa – stwierdziła po badaniu.
Zapaliło się dla mnie światełko nadziei.
– Widzę tu duży guz – ciągnęła lekarka, przeglądając dokumentację diagnostyczną. – Trzeba go szybciutko usunąć, bo to już najwyższa pora, żeby wziąć się za rodzenie dzieci.

Te słowa dodały mi otuchy i chociaż strasznie się bałam, zdecydowałam się na operację. Odchodziłam od zmysłów, kiedy po wszystkim czekałam na wynik markerów nowotworowych i badania histopatologicznego. Gdy na szczęście okazało się, że nie było to nic groźnego, moja radość nie miała końca.
Lekarz, który mnie wypisywał ze szpitala, stwierdził:
– Mam nadzieję, i tego pani życzę, że wszystko będzie dobrze. Ale jeśli przez rok od operacji nie uda się pani zajść w ciążę, należy zgłosić się do kliniki leczenia bezpłodności.
Z wynikami poszłam do mojej doktor.
– Teraz po operacji jest najlepszy moment na zajście w ciążę – powiedziała.
Przepisała mi leki, a ja pełna nadziei, jak na skrzydłach, wróciłam do domu.
Minął jednak miesiąc, dwa, trzy, cztery i nic. Tak jak byłam pewna, że będzie dobrze, tak z dnia na dzień, przestawałam w to wierzyć. Załamałam się. Ile ja łez wylałam, to jeden Bóg wie. Codziennie się modliłam. Pojechałam nawet do Częstochowy, prosić Matkę Boską o dzieciątko.

Moja kochana pani doktor myślała już o zapłodnieniu in vitro.
– Najpierw pani mąż musi zrobić badanie nasienia, a pani – jamy macicy, czyli HSG. Polega ono na podaniu kontrastu radiologicznego przez szyjkę do jamy macicy i zrobieniu zdjęć.
Wyniki męża były dobre, a ja strasznie bałam się HSG, bo nasłuchałam się, że jest potwornie bolesne, więc coraz bardziej je odwlekałam w czasie. Nadal wierzyłam, że Bóg mi pomoże i w końcu zajdę w ciążę. Minęły dwa lata od operacji i nic, za to moja najmłodsza siostra spodziewała się dziecka. Jak ja jej zazdrościłam! Wtedy w końcu zdecydowałam, że jednak pójdę na to nieprzyjemne badanie drożności jajowodów i zgłosiłam się do lekarza.
To był październik. Pani doktor stwierdziła, że zanim pójdę do szpitalu, mąż musi zrobić jeszcze raz badanie nasienia, żeby wynik był aktualny. Od tej pory nie kochaliśmy się, bo przyjmowałam leki, niezbędne do przygotowania mnie do zabiegu. Bardzo się bałam, ale znowu pojawiła się nadzieja. Wymarzyłam sobie, że zaraz po zabiegu zajdę w ciążę i już 24 grudnia nie dostanę planowanej miesiączki, a pod choinkę położę mojemu mężowi karteczkę z napisem: "Będziesz tatą".
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?