Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Naucz dziecko szacunku

| 26.04.2007, aktualizacja: 10.05.2007 | 0

Każdy ma prawo do uszanowania jego godności. Najlepszą drogą do tego, by cenić innych ludzi, jest poczucie własnej wartości.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)



Każdy ma prawo do uszanowania jego godności. Najlepszą drogą do tego, by cenić innych ludzi, jest poczucie własnej wartości.




Przyjaźń, solidarność, tolerancja, uczciwość opierają się na szacunku do drugiej osoby. Ale tylko ten, kto samego siebie postrzega jako wartość, jest zdolny uznać prawa i potrzeby innych. Dziecko musi nabrać przekonania, że znaczy coś dla innych, jest coś warte, a jego zalety i zdolności są doceniane. Z drugiej strony powinno również zaakceptować własne błędy i słabości. Szanowanie siebie samego bowiem wpływa na sposób myślenia, wyrażania się i na samoocenę. Rzutuje też na relacje z otoczeniem i funkcjonowanie w grupie. Powoduje, że dziecko postępuje zgodnie z zasadami, które mu wpajasz nawet wtedy, gdy nikt nie patrzy mu na ręce. Nauka ta jest niełatwa, mozolna i należy ją rozpocząć we wczesnym dzieciństwie. Kroków do sukcesu jest sześć.

1. Przyglądaj się jego rysunkom
„To ja z mamusią i tatusiem” - mówi 5-letnia Zosia, pokazując rysunek krzepkiego drzewka stojącego pomiędzy dwoma wielkimi drzewami. Ich gałązki splatają się, ale przestrzeń pomiędzy nimi jest wystarczająco duża, by mogły czuć się swobodnie i dalej rozwijać. Natomiast na portrecie rodzinnym 7-letniego Kamila widać dwa potwory podobne do rekinów z wyszczerzonymi, pełnymi zębów paszczami i wielkimi ślepiami, które krążą wokół małej, szarej rybki.
Gdy dzieci rysują siebie i najbliższych, można zobaczyć, jakie znaczenie przypisują własnej osobie, czy czują się doceniane i ważne, czy zbędne i nic nie warte. Wyczuwają to znacznie wcześniej niż są w stanie wyrazić to słowami. Serdeczne gesty, zainteresowanie, łagodność rodziców, z drugiej strony zaś obojętność, rozdrażnienie i niecierpliwość już od pierwszych miesięcy życia sygnalizują dziecku: „Należysz do nas, kochamy cię i akceptujemy” albo przeciwnie – „Jesteś nam ciężarem, przeszkadzasz”. Jeśli maluch czuje się kochany i szanowany przez najbliższych, buduje pozytywny obraz samego siebie i trwałe poczucie własnej wartości.

2. Mów, że je kochasz
Dzieci potrzebują nieustannych dowodów na to, że są dla swych bliskich kimś ważnym i niepowtarzalnym. Pytają zatem wprost: „Kochasz mnie, mamusiu?”, przeprowadzają - bardziej lub mniej świadomie - niewerbalne testy na swoich rodzicach: „Czy będą mnie jeszcze kochać, gdy rozleję na stole zupę pomidorową albo gdy zepsuję zabawkę?”. Mądrzy i kochający rodzice ustanawiają, oczywiście, granice dozwolonego zachowania, ale zawsze wyraźnie oddzielają sprawcę od czynu. Dzieci, podobnie zresztą jak dorośli, łatwiej znoszą krytykę, dyscyplinę i znajdują w sobie motywację do zmiany, jeśli widzą, że mimo swoich błędów nie są „spisywane na straty”, lecz nadal akceptowane.

3. Traktuj dziecko poważnie
Nasze pociechy nie potrafią odłożyć swoich problemów i życzeń na później - za bardzo żyją teraźniejszością. Ważne pytanie, na przykład o to, czy ptaki mają zęby, poszłoby za chwilę w zapomnienie. Maluchy zupełnie nie rozumieją, czemu sprawy dorosłych miałyby być ważniejsze od ich własnych. Dlatego nie zważają na to, że mama prowadzi poważną rozmowę z ciocią a tata akurat tłumaczy lekcje starszej siostrze. Nie ma sensu pozwalać, aby dziecko przerywało nam każdą rozmowę. Ale naprawdę uciążliwa jest tylko ta pociecha, która na wszelkie sposoby usiłuje zwrócić na siebie uwagę dorosłych, ponieważ nikt nie chce się nią zająć. Ta, która jest traktowana poważnie, nie musi wciskać się między rozmawiających tak długo aż ktoś ją usłyszy. Respektuje życzenia i interesy dorosłych.

4. Ustal granice i zasady
Kiedyś było oczywiste, że prawo do szacunku mają tylko dorośli, a dzieci po prostu powinny słuchać. Dziś często można zaobserwować sytuację odwrotną. Rodzice tak bardzo koncentrują się na potrzebach pociechy, że narażają na szwank własne prawo do szacunku. Nie chcąc w niczym hamować rozwoju dziecka, nie ustalają koniecznych granic. W konsekwencji maluch potrafi zranić ich słowami, zrobić przykrość. Jesteś „głupia”, krzyczy czterolatek na mamę. Tata staje się „palantem” albo „dupkiem”. Fascynację wulgaryzmami przechodzi większość przedszkolaków. Trzy-, czteroletnie urwisy nie muszą już protestować jedynie ciałem. Są wygadane, z upodobaniem używają języka. Najgorsze wyrażenia fascynują je, bo dają wrażenie mocy, którą dysponują dorośli. Z reguły nie mają pojęcia, jaki sens kryją w sobie używane przez nich słowa, ale doskonale rejestrują piorunujące wrażenie, jakie robią na otoczeniu. W takich sytuacjach nie należy dramatyzować czy wyciągać pasa (psychologia rozwojowa traktuje tzw. fazę „mocnych słów” jako ćwiczenia w stawianiu na swoim), ale nie można pozostawać bezczynnym. Bo w jaki sposób, jeśli rodzice nie reagują, maluch ma się nauczyć, że obrzucanie kogoś wyzwiskami nie jest właściwą metodą prowadzenia sporów? Dorośli muszą mu wyjaśnić, ile w tych słowach kryje się pogardy i jak bardzo mogą zaboleć. Powinni powtarzać, że nikt nie chce, aby tak do niego mówiono. Im spokojniej i bardziej stanowczo będą reagować, tym szybciej „mocne słowa” stracą na atrakcyjności. Gdy nie będą już budzić śmiechu czy złości, szybko się znudzą.

5. Dawaj dobry przykład
Najwięcej wyzwisk i przekleństw przynoszą dzieci z przedszkola i podwórka. Ale ich źródłem może być również np. rodzinna jazda samochodem. Za kierownicą nawet najbardziej spokojny i kulturalny tatuś może zmienić się w wojownika rozsierdzonego tępotą i beznadzieją pozostałych kierowców. Nie przebiera w słowach – ku uciesze czujnie nadstawiającego uszy potomstwa. Jeśli rodzice o sobie nawzajem mówią bez szacunku, drwią z zapominalskiej babci, są niegrzeczni dla powolnej ekspedientki nie powinni się dziwić, że dzieci nie idą za wymaganiami, ale za przykładem. Powinniśmy baczniej przyjrzeć się własnemu słownictwu, a jeśli już nam się zdarzy „wyrazić się” w obecności malca, trzeba mieć odwagę przeprosić i przyznać, że to nie było w porządku.

6. Poważne traktuj dziecko, a więc:
• nie przesuwaj go niczym przedmiot z kąta w kąt,
• pozwalaj wyrażać mu swoje potrzeby,
• uznaj, że nie jest jeszcze osobą dorosłą, a więc że niezręczność, spontaniczność, żywiołowość są naturalne w jego wieku,
• słuchaj, co ma do powiedzenia i traktuj poważnie jego odczucia, troski i problemy.

Wielu rodziców nastolatków jest zaskoczona, że ich pociechy postępują tak, jakby nie miały szacunku do niczego i dla nikogo. Potępiają młodych, którzy demonstracyjnie pogardzają wszelkimi wartościami, sprawiają wrażenie pewnych siebie. A młodzież często próbuje w ten sposób ukryć swoje słabości i kompleksy, poczucie braku miłości i szacunku.

Aleksandra Godlewska
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?