Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Kto ty jesteś? Polak mały

| 07.11.2014, aktualizacja: 05.11.2015 | 1
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
Polska
Nauka wiersza "Katechizm polskiego dziecka" (1912 r.) Władysława Bełzy, zaczynającego się od słów "Kto ty jesteś?", dla wielu z nas była pierwszą lekcją patriotyzmu. Ale czy to wystarczy, by tego nauczyć? I czy patriotyzmu można w ogóle nauczyć?
O rozmowę o patriotyzmie i o tym, jak o nim mówić dziecku, poprosiłam Beatę Chrzanowską, psycholożkę dziecięcą ze Specjalistycznej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej "Uniwersytet dla Rodziców" w Warszawie.

Patriotyzm i ojczyzna to pojęcia abstrakcyjne. Trudno wytłumaczyć je małemu dziecku czy nawet przedszkolakowi.

Są zdecydowanie abstrakcyjne. Małe dziecko nie jest w stanie ich zrozumieć. Myślenie abstrakcyjne uruchamia się bowiem dopiero około ósmego-dziesiątego roku życia. Dlatego nie możemy oczekiwać od przedszkolaka, że zrozumie na sto procent, co to znaczy patriotyzm, co to jest ojczyzna, ale nie znaczy to, że nie możemy o tym już z nim rozmawiać.

Warto mówić o patriotyzmie i ojczyźnie, używać tych pojęć, by dziecko z nimi się oswajało. Ważne, by znać historię Polski. Potrafić o niej opowiadać, np. jak powstało państwo, o wspólnym języku. Odnosząc się do faktów historycznych, pokazywać, że my, Polacy, nie jesteśmy znikąd, że mamy długą historię. To też jest ważne w zrozumieniu, czym jest ojczyzna.

Kiedy mówić o patriotyzmie?

Na przykład przy okazji historycznych rocznic czy narodowych świąt. Dobrą okazją jest Dzień Niepodległości. Można spróbować wytłumaczyć dziecku, co to jest honorowa zmiana wart, dlaczego pojawia się na niej prezydent, o czym są przemówienia. I znowu, o Dniu Niepodległości warto mówić w kontekście historycznym, że to na pamiątkę odzyskania niepodległości i że obchodzi się to święto co roku. Teraz dziecko będzie nasiąkać tą atmosferą, tradycją, ale zrozumienie przyjdzie później.

W sumie dziecko czuje, że Dzień Niepodległości jest wyjątkowe, bo rodzice nie idą do pracy.

Tak, ale w tym dniu można pójść albo na plac zabaw, albo pooglądać defiladę z biało-czerwoną kokardą przypiętą do kurtki. To wybór rodziców.

Nie w każdym mieście organizowana jest defilada, by móc zabrać na nią dziecko. Można za to zrobić właśnie kotylion w narodowych barwach albo powiesić flagę.

Można. Bo dla dziecka jest ważne to, co rodzice robią, co czują i jak chcą uhonorować ten dzień, np. uroczystym obiadem. Bo co to za nauka, gdy mama czy tata mówią jedno, a robią drugie? Używają wielkich słów, mówiąc o ojczyźnie i patriotyzmie, a gdy jest ważne święto narodowe, spędzają je w piżamach? A jeśli odcinamy się od tego, nic nas nie interesuje, to musimy się liczyć z tym, że w pewnym momencie dziecko odnajdzie swój patriotyzm, wybierze to, co pasuje mu najbardziej. Pytanie, czy rodzicom taki patriotyzm się spodoba.

Czyli ważne jest to, by uczyć dzieci, co to patriotyzm?

Tak, to ważne, bo patriotyzm oznacza przynależność do grupy. A każdy z nas chce przynależeć do jakiejś grupy. Rodzina, naród to jedne z ważniejszych. Jestem Polakiem, a dla Polaka ważne są symbole: orzeł biały, biało-czerwona flaga. To nas łączy.

Mamy patriotyzm romantyczny i pozytywistyczny.

Pierwszy związany jest z martyrologią, poświęceniem życia, walką z wrogiem. Drugi to budowanie wspólnoty, mniejszej i większej, gospodarki, to też nauka dla rozwoju. Patriotyzm pozytywistyczny jest mniej spektakularny, bo nie ma tu miejsca na silne emocje. Działanie w tym duchu jest długoterminowe, bo dzisiaj robię, ale z efektów tej pracy będą korzystać dopiero moje dzieci. Oba są ważne i trzeba dzieciom mówić i o jednym, i o drugim. Na szczęście nie muszą walczyć za ojczyznę na barykadach, choć mogą przecież poznać ten rodzaj patriotyzmu. Przykład? Kilkunastoletni harcerze, którzy pomagają powstańcom warszawskim w czasie obchodów rocznicowych. Spotykają się z tymi, którzy niegdyś walczyli za ojczyznę, a teraz są starzy, schorowani i wymagają pomocy. Według mnie w dzisiejszych czasach to najlepsza lekcja patriotyzmu romantycznego.

Zgadza się, ale nie każdy może wystąpić w takiej roli, bo albo jest za mały, albo nie jest harcerzem.

Ale każdy może to obejrzeć w telewizji, a rodzice mogą wtedy zwrócić na to uwagę dziecka.

Wybory to też okazja do patriotyzmu.

Uczymy patriotyzmu przez zachowania, przekazujemy w ten sposób swój wzorzec. Idąc na wybory, pokazujemy, że uważamy, iż mamy wpływ na to, co się dzieje w państwie. A jeśli chce się mieć na to wpływ, trzeba działać, np. poprzez głosowanie. Ale demokracja ma to do siebie, że nie zawsze mój kandydat wygrywa. No i warto pamiętać, że owszem, wartością jest wspólnota ludzi i ojczyzna, ale zdarza się, że ludzie różnie myślą, co jest ważne dla tej wspólnoty, jak ona powinna funkcjonować. Można także o tym mówić dziecku, to też jest patriotyzm.

Czy kilkulatka uczyć już hymnu narodowego?

Można mu mówić, jak należy się zachować, gdy hymn jest grany. Że należy wstać i wysłuchać go w ciszy i w skupieniu.

A gdy hymn grany jest w telewizji, np. przy okazji wydarzeń sportowych?

Niektórzy wstają. Bo to jest hymn, a nie piosenka.


ZOBACZ TEŻ: Czytamy o patriotyzmie, czyli ważne książki dla dzieci
 
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?