Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Netflix dla rodziny, czyli ja dziś oglądam "House of Cards". A wy?

| 16.03.2016, aktualizacja: 16.03.2016 | 2

Czy telewizja internetowa to dobre rozwiązanie dla rodziny? Sprawdzam dla was Netflix i znajduję sześć powodów, dla których warto spróbować. A początki nie były takie oczywiste....

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
House of Cards Netflix
fot. Netflix
Lubię wieczorami obejrzeć coś fajnego i wciąż szukam nowych propozycji, dlatego na warszawskim spotkaniu z Cecile Fouques i Laurą Dyer, przedstawicielkami Netflixa, od razu zapytałam o to, co one oglądają, kiedy ich dzieci pójdą spać i mają nareszcie chwilę dla siebie. Panie wyraźnie się ożywiły wymieniając m.in. "Orange Is the New Black", "House of Cards", "Daredevil" i "Master of None". Znacie? Jeśli nie to zawsze możecie sprawdzić, co oglądają szychy z Netflixa. Ja spróbuję "Master of None", pozostałe znam. I lubię! Ale zacznijmy od początku: fajny ten Netflix czy nie?

Kiepskie początki

Podobnie jak wielu innych widzów, rozczarowała mnie początkowo polska oferta Netflixu: brakowało flagowej produkcji, czyli "House of Cards" (a to właśnie chciałam oglądać), większość rzeczy, które wybierałam nie miała polskich napisów lub dubbingu, co było bez sensu, bo w moim domu nie wszyscy mówią po angielsku. Dzieci były zachwycone swoimi profilami do czasu, kiedy okazało się, że Little Pony i Max i Ruby też są tylko po angielsku. Doszłam więc do wniosku, że to nie dla nas i z pewnym rozczarowaniem wypisałam się po miesiącu z Netflixa. Ale wiecie co? Jest lepiej i planuję powrót. Ponarzekałam, więc teraz wytłumaczę, dlaczego myślę, że Netflix jest jednak fajny. 

1. Netflix nie tylko w telewizorze

Po pierwsze Netflix jest dobrze pomyślany i naprawdę funkcjonalny. Ma kilka takich rozwiązań, które są po prostu idealne dla rodzin. W zależności od pakietu, na który się zdecydujemy możemy oglądać programy z Netflixa na kilku urządzeniach jednocześnie i nie musi to być telewizor – swój serial obejrzycie też w komputerze, na tablecie czy telefonie. Jest internet? Jest telewizja! To plus.

2. A co ty lubisz?

Po drugie w Netflixie możecie wybrać programy, które konkretny użytkownik może oglądać – jedno konto to możliwość stworzenia 5 oddzielnych profili: dla mamy, taty, syna, córki, a nawet sąsiada, jeśli jest fajny. Każdy profil zawiera pozycje dostosowane do gustów konkretnego widza. Netflix wie, co oglądamy i na tej podstawie podpowiada nam inne produkcje, które mogą się nam spodobać.  

3. Kontrola rodzicielska

Po trzecie Netflix jest przyjazny dzieciom (a właściwie rodzicom!). Jako maniaczka kontrolowania rzeczywistości, tracę sporo czasu i energii na sprawdzanie, co oglądają moje dzieci. Nie pozwalam im oglądać wiadomości telewizyjnych, bo informacje o wojnach, przemocy i śmiertelnych wirusach sieją niepokój w ich niewinnych umysłach. 9-letniej córce nie pozwalam oglądać seriali dla nastolatek, a 6-letniemu synowi ograniczam dostęp do technologii. Tak już mam i wiem, że nie ja jedna! Na Netflixie są specjalne profile z produkcjami dla małych (3-7 lat) i starszych (7-12 lat) dzieci z bajkami i serialami dostosowanymi do wieku.

Co prawda kiedy testowałam Netflixa w styczniu wiele programów było niedostępnych po polsku, co skutecznie zniechęciło moje dzieci, ale teraz jest już dużo lepiej i przedstawiciele firmy zapewniają, że na bieżąco przybywa tłumaczonych bajek – czy to w formie dubbingu czy napisów (to samo dotyczy oferty dla dorosłych).  

4. Nastolatki pod kontrolą

Po czwarte Netflix myśli o nastolatkach i ich rodzicach. Fajna opcja w przypadku nastolatków to możliwość zablokowania programów, których nie chcemy, żeby oglądał.  Mamy kontrolę nad tym,  jakie treści ogląda nasze nastoletnie dziecko i to mi się podoba, bo niekoniecznie chcę, żeby 13-latek oglądał "Dextera" czy "Breaking Bad".

5. Ulubione seriale!

Po piąte możemy już oglądać w Polsce "House of Cards", czego chcieć więcej? I ciągle przybywa nowych filmów i seriali, i to w polskiej wersji językowej. A jeśli pamiętacie "Pełną chatę", to ucieszy was pewnie informacja, że Netflix wyprodukował trzynastoodcinkowy sequel tego serialu pt. "Fuller House" ("Pełniejsza chata"). I już można go oglądać! Plus.

6. ...Eddie Vedder i Beatlesi!

I jeszcze jedna (szósta!) dobra wiadomość dla rodziców, szczególnie tych, którzy lubią muzykę: właśnie trwa produkcja "Beat Bugs" – animowanej serii o robaczkach z piosenkami Beatlesów w wykonaniu wielkich artystów, takich jak Eddie Vedder z Pearl Jam, Pink i Chris Cornell w tle. I wiemy już, że Polsce też będziemy ją mogli oglądać, może już pod koniec roku! Ta wiadomość mnie bardzo cieszy. Nie ma to, jak zająć się edukacją muzyczną dzieci w naprawdę dobrym stylu.

PS Wspominałam już, że nie ma reklam? "Mamo, kupisz?" zostanie nam oszczędzone!

A jakie seriale wy polecacie? Lubicie któreś z poleconych? Napiszcie w komentarzu!
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (2)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?