Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Zabierz ręce, moje dziecko to nie maskotka!

| 14.08.2015, aktualizacja: 15.08.2015 | 12

– Dlaczego obcy ludzie uważają, że można ot tak pogłaskać moje dziecko? To nie pluszak ani kotek! – mówi Kamila. Rozumiem jej irytację. A ty?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
Nie dotykaj mojego dziecka
Dorośli, zwłaszcza starsze panie, bywają bardzo wylewni. A to pogłaszczą po główce cudze dziecko, a to chwycą je za rączkę, która chwilę później powędruje do buzi.  Czasem posuwają się dalej, np. próbują dać buziaka, szczypią w policzek, połaskoczą po brzuszku...

Niektórym mamom to nie przeszkadza, a innym owszem, i to bardzo. Na przykład  Kamili.  I wielu mamom, które znam.  Ja też tego nie znosiłam.

– Ludzie pytają czy mogą pogłaskać psa, a cudze dziecko głaszczą bez pytania! – irytuje się moja znajoma, Magda. 

Innej koleżance, Iwonie,  w takich sytuacjach włącza się  instynkt lwicy.
– Jestem gotowa bronić córeczki, zwłaszcza, że ona nie cierpi być dotykana przez obcych. Zwyczajnie się ich boi – mówi Iwona.  Nie ma ochoty w kółko odpowiadać  na pytania "A co ona taka niedotykalska?" Wolałaby raczej wiedzieć, dlaczego głaszczący uważają, że mają prawo jej "dotykalskość" testować.

Przeczytaj także: "Nie karmić Kuby" czyli nie częstujcie mojego dziecka słodyczami


Dotykanie cudzych dzieci – dlaczego ludzie to robią?

Wygląd niemowlęcia (małego dziecka też) sprawia, że ma się ochotę wziąć je w ramiona. Duża okrągła główka,  ogromne oczy, nos jak guziczek, niezdarne ruchy to cechy które tworzą tzw. schemat dziecięcości.

Jak dowiedli naukowcy, natura zaprogramowała nas tak, że istoty młode i nieporadne budzą w nas pozytywne uczucia: odruchową przychylność, czułość, potrzebę chronienia ich przed światem. Słodki wygląd jest jak transparent „Jestem fajny! Zaopiekuj się mną! Nie rób mi krzywdy!” . 
Ale czy to wystarczający powód, żeby zawsze ulegać impulsom, zwłaszcza jeśli tego dziecka nie znamy? Może wystarczy ograniczyć się do uśmiechu i ciepłego słowa?

Wiem, że ludzie dotykają dzieci z życzliwości. Wiem, że nie mają złych intencji, że okazują w ten sposób sympatię. I wiem, że zarazki są wszędzie, a nie tylko na obcych rękach.
Ale dziecko to nie pluszowy miś.  Ma swoje uczucia, nastroje, dobre i złe dni, swoją strefę  bezpieczeństwa i komfortu.
Uważam, że nie można jej  naruszać, gdy tylko się ma na to ochotę.

Dziecko: dobro wspólne?

Anna, która także nie cierpi niechcianych czułości, ma wrażenie, że ludzie uznają dziecko za "dobro wspólne", a jego uśmiech za przyzwolenie na dotyk. Zauważyła też, że obcy ludzie najbardziej lubią dotykać dzieci w chuście albo nosidle. –  Fakt! Dziecko w chuście to magnes na babcie-głaskaczki  – potwierdza Kamila.

Wózek jednak nie jest gwarancją nietykalności. Nie raz i nie dwa  zdarzyło się, że ktoś nurkował pod budkę, by z bliska (z bardzo bliska) zobaczyć mojego synka. I koniecznie za coś złapać. Pół biedy, jeśli to była stópka.


Dam ci buziaka, pogłaszczę po brzuszku

Niektórym dorosłym tak trudno  oprzeć się wdziękowi malucha, że sięgają nie tylko do buzi i rączek.

– Ostatnio jakaś kobieta zaczęła mi smyrać dziecko po brzuchu – opowiada Marta. –   Czy to, że dwulatek podciąga bluzeczkę, upoważnia kogokolwiek poza mną do skorzystania z tej zachęty?

Jakaś pani chciała dać buziaka dziecku Magdy. A potem obraziła się, gdy usłyszała "nie".

Ja też to przerabiałam. Kiedyś  obca i – hmmm, jak to ująć elegancko? – niezbyt trzeźwa  pani zostawiła na rączce mojego syna soczystego całusa.  Na rączce, którą on 200 razy dziennie pakował sobie do ust!
Wrrrrrrrr!


Nie mogę dotknąć? No to się obrażę!

Większość mam znosi takie sytuacje z wymuszonym uśmiechem. Ale nie wszystkie. Niektóre – mniej lub bardziej stanowczo – mówią "Nie!" Niestety nie wszyscy ludzie potrafią pogodzić się z odmową.  "No bo jak to nie wolno, skoro chcę?"

– Jednej takiej babci-głaskaczce powiedziałam, że moje dziecko to nie maskotka– opowiada Kamila. – "Co pani taka znerwicowana?", usłyszałam. A innym razem:" "A co? Sterylne jest?" I oczywiście foch.

 Anna nie wydaje w dyskusje, tylko odwraca się tak, żeby dziecka nie dało się dotknąć. –  Na razie jeszcze mi się nie zdarzyło, żebym została osaczona z dwóch stron – mówi ze śmiechem.

Ja sama stosowałam uniki ("Przepraszam, ale musimy lecieć") albo żartowałam: "Uwaga, gryzie!" Przeważnie  działało:  "głaskacze" odruchowo cofali rękę, a potem śmiejąc się razem ze mną już jej nie wyciągali po raz drugi.

Zostaw mój brzuch w spokoju

Zanim urodzisz dziecko, sama możesz poczuć się jak "dobro wspólne" i maskotka w jednym. Gdy byłam w ciąży do szału doprowadzało  mnie to, że tyle niekoniecznie bliskich osób chce dotknąć mojego brzucha (drażniło mnie jeszcze parę innych rzeczy, dlatego napisałam Krótki kurs ciążowej samoobrony. )

Nie tylko ja miałam takie "przygody."
– Byłam w supermarkecie. Starsza kobiecina zaszła mnie od tyłu i cap za brzuch – opowiada Agnieszka. –  Pierwsza myśl: to pewnie mąż, bo akurat na niego czekałam. Patrzę w dół a tu obca ręka! Pani do mnie, że super, że jestem w ciąży, że powinnam się zdrowo odżywiać. Normalnie zatkało mnie. Czułam się  jak w zoo.

Kamila, którą  też irytowało głaskanie brzucha, miała na to prosty sposób. Wyciągała rękę w stronę brzucha "głaskacza".  – Reakcje były rewelacyjne - opowiada. – "No wie pani!?"  wołały  "głaskaczki"  i odchodziły.

Myślę, że sposób Kamili może zadziałać także na chętnych do głaskania dziecka. 
Pogłaszczę ich po głowie, połaskoczę pod brodą,  uszczypnę w policzek, potarmoszę ich brzuch.  Ciekawe, jak na to zareagują.
Że też na to nie wpadłam wcześniej!

Polecamy: Moja ciąża, mój brzuch – nie dotykaj, bo pójdziesz do więzienia

Zdarzyło się kiedyś, że ktoś bez pytania wyciąga ręce w stronę twojego dziecka albo głaszcze twój brzuch? Jak reagujesz na takie sytuacje? Napisz o tym w komentarzu, jestem bardzo ciekawa twojego zdania.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (12)
avatar

migota
migota | 2015-08-17 19:32 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Bardzo mnie irytuje gdy ktoś głaszcze mnie po brzuchu! Sporadycznie ktoś zapyta czy może, jak mam dobry humor to pozwalam. Ale ogólnie nie pytają... A najlepiej jak jedna kobieta mnie pogłaskała, a potem zapytała czy może - fajnie że zapytała o zdanie ;) I po tym artykule pomyślałam, że nie będzie mi się też podobało, gdy ludzie będą dotykać moje dziecko... Co innego rodzina, ale z jakiej racji obcy ludzie roszczą sobie prawo do tego. Ja zawsze jak podchodzę do małego dziecka żeby zwrócić jego uwagę, dotykam za stópkę, bo zazwyczaj ma ubraną w bucik lub skarpetkę, ale dotykać twarzy czy rączek, to niehigieniczne!

Odpowiedz

Renata
Renata | 2015-08-15 00:25 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Moze ostro ale w punkt.

Odpowiedz

lolka
lolka | 2015-08-14 23:04 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Także tego nie cierpie... i warcze od razu... jeżeli sie komus nie podoba to mówie do widzenia.. i odchodzę...

Odpowiedz

Paulina
Paulina | 2015-08-14 22:52 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Szlag mnie trafia na to "dobro wspólne". Nikogo nie obchodzi strefa komfortu i poczucia bezpieczeństwa mojego dziecka, nawet gdy w rodzinie mówię: nie bierzcie jej na ręce, bo was nie zna i będzie sie denerwować, to mi wręcz wyrywają dziecko z rąk i potem zdziwieni, gdy córka się krzywi albo zaniepokojona po sekundzie wyciąga do mnie rączki. Z bzuchem to też był jakiś koszmar. Obrzydliwe. Nie znoszę, gdy dotykają mnie obcy ludzie, to niby dlaczego moje dziecko miałoby to lubić?

Odpowiedz

mama Kacpra
mama Kacpra | 2015-08-14 20:38 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Na prawdę zachodzę w głowę . . i nie mam pojęcia, kto poci się nad napisaniem takich bzdur. Czytając to, czuję się, jakbym była w tramwaju i słyszała żale nastolatek "A bo ja to to..a Magda tamto" litooości. Od kiedy reporterzy tak się emocjonują w tym co piszą.
A tak btw to świat schodzi na psy, nie można już nawet pozytywnych emocji czy czułości przekazać innemu człowiekowi 'bo obcy". Ja nie mam nic przeciwko, niech się uśmiechają, niech zaczepiają moje maleństwo, niech mi nie rośnie na odludka i przestańmy z tą pedantycznością, "bo zarazki", zarazki są wszędzie, trochę luzu :)
A pijani ludzie zaczepiają wszystkich, nie tylko dzieci, więc zero związku

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

emma
emma | mama Kacpra | 2015-08-14 21:00 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Zgadza się - zarazki są wszędzie. I ja też nie mam nic przeciwko jeśli ktoś "zaczepia" moje dziecko, złapie za rączkę czy pogłaszcze. Ale takie zachowanie ze strony osoby pijanej i "brudnej" nie wchodzi w gre... Miałam sytuację, że taki własnie za przeproszeniem pijak mi sie pcha z rękami do wózka, brudny, niezbyt ładnie pachnący, ręce jakby w ziemi kopał... No nie wiem jak Ty "MAMO KACPRA" to widzisz ale ja nie wyobrazam sobie takich czułości...

Odpowiedz

mama Kacpra
mama Kacpra | emma | 2015-08-17 14:37 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Dlatego napisałam, że to nie ma związku. Pijanych ludzi nie dopuszczamy nawet do siebie, więc to chyba oczywiste, że do dziecka tym bardziej :)

Odpowiedz

Paulina
Paulina | mama Kacpra | 2015-08-14 22:55 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

To po co Pani czyta? Obcałowywanie cudzych dzieci to pozytywne emocje? Super, jeśli Pani dziecko lubi takie kontakty z obcymi, ale nie każde dziecko i nie każdy dorosły lubi. Nie wystarczy się uśmiechnąć, tylko od razu z rękami? Litoooości, że zacytuję. Psychologia mówi o strefach komfortu i dystansu i coś w tym jest, inaczej pewnie przytulalibyśmy się do obcych w autobusie. Tylko po co???

Odpowiedz

Ola
Ola | Paulina | 2015-08-17 14:48 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Psychologia mówi o wielu dziwnych i niezrozumiałych rzeczach. Jakbyśmy mieli to wszystko brać do siebie to byśmy byli klonami ;)

Odpowiedz

Cat
Cat | mama Kacpra | 2015-08-15 00:24 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

A ja mysle, ze to nie są bzdury. Okazywanie sympatii i usmiechanie sie do dziecka to jedno, a dotykanie drugie. Fajnie sie podobać innym, prawda? Kazda z nas to lubi. Ty na pewno tez ale pewnie nie chcialabys byc obcalowywana i łapana za rękę przez obcych facetow, ktorzy nie potrafią powstrzymac sie od okazywania Ci swojego zachwytu. Dlaczego dziecko ma to znosic?

Odpowiedz

mama Kacpra
mama Kacpra | Cat | 2015-08-17 14:46 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nie, ja nie lubię się podobać, nie mam takiej potrzeby. Ale moje dziecko jest bardzo otwarte i cieszy się do każdego, lubi jak się na nie zwraca uwagę, bez różnicy, czy to obcy czy nie. Moja siostrzenica nie dała się dotknąć nawet przeze mnie, do tej pory nie lubi zbytniej czułości, i nie, nie dlatego, że taki ma charakter, tylko dlatego, że jej mama była uprzedzona jak Wy tutaj Panie i nie dała jej nawet sprawdzić czy to lubi :)

Odpowiedz

Bet
Bet | 2015-08-14 11:27 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Aaaa! Nie znoszę gdy ktos to robi!

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?