Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

"Nie ma dobrej opieki poporodowej" - Wy też uważacie jak ta mama?

| 06.10.2016, aktualizacja: 14.10.2016 | 7

Z jakimi problemami borykają się kobiety po porodzie? Posłuchajcie tych opowieści!

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
opieka poporodowa
fot. Fotolia
Kobieta po porodzie tak naprawdę zostaje sama na polu walki. Ginekolog prowadzący ciążę, zrobił już dla niej wszystko, położna także, mąż wraca do pracy, a ona z tysiącem pytań czeka na pojawienie się położnej środowiskowej, której obowiązkiem jest pojawienie się po porodzie w domu świeżo upieczonej mamy.

Historii opowiedzianych przez rozczarowane opieką po porodzie mam, jest wiele. My prezentujemy tylko kila z nich.

"Podczas porodu uszkodziłam sobie kość ogonową. Dowiedziałam się dopiero jakiś czas później, gdy wszystko mnie bolało i nie mogłam siedzieć. Poszłam do lekarza, co jest nie lada wyczynem, gdy ma się tak maleńkie dziecko z którym nie ma kogo zostawić, a lekarz powiedział: trzeba czekać, czas będzie najlepszym lekarstwem. Liczyłam na jakąkolwiek pomoc, poradę, a on nic. Widziałam w jego oczach słowa: następna proszę. Gdy byłam w ciąży, bardziej liczył się mój stan zdrowia. Dopiero od innych kobiet dowiedziałam się, że są specjalne poduszki do siedzenia, by wspomóc się."

"Moja koleżanka trafiła w szpitalu na boom, naprawdę oddział był przeludniony, wszystkie kobiety nagle zaczęły rodzić. Zamiast na salę szpitalną, położono ją w pokoju odwiedzin i tam przebywała wraz z dzieckiem. Niestety w szwy wdało się zakażenie i musiała pozostać znacznie dłużej w szpitalu. Bardzo źle wspomina to, jak ją traktowano po porodzie."

"Po porodzie ważne staje się tylko dziecko, to z nim chodzi się do lekarza. Wizyty patronażowe, szczepienia. A co z kobietą? Ile razy w ciągu tych pierwszych miesięcy bada się jej poziom hormonów, robi morfologię, czy rozmawia o depresji poporodowej i pierwszym krwawieniu? Lekarzom się wydaje, że dziś kobieta chce czerpać wiedzę tylko z internetu."

"To było na 2. dzień po porodzie. Zauważyłam, że synek mało siusia i bałam się, czy przyjmuje właściwą dawkę mleka. Postanowiłam porozmawiać z położną, na co ona nie wdając się w dyskusję wręczyła mi butelkę mleka. Bez tłumaczenia, bez rozmowy, po prostu dała zimną, szklaną butelkę i wymaszerowała z pokoju. Zostałam sama z wielką niewiadomą i łzy popłynęły same po mojej twarzy. Decyzję o tym jak postąpić podjęłam wraz z mężem, z którym przełykając łzy i gorycz, telefonicznie debatowałam nad śpiącym synkiem. Ten brak zrozumienia i niechęć, zapamiętam do końca życia.

Dlaczego tak wiele mówi się o tym, co dzieje się z kobietą w ciąży, co się dzieje z jej ciałem w czasie porodu, a nikt nie zawraca sobie głowy, by zająć się mamami tuż po porodzie? Dlaczego nie wspomina się o hormonach, depresji, krwawieniu, trudnych chwilach, pogryzionych brodawkach, hemoroidach?

Dlaczego kobiety zagubione, z poczuciem osamotnienia muszą być herosami? Dlaczego bagatelizują swój stan, ból, zmęczenie, uważając, że jest to normalne i każda musi przez to przejść. Dlaczego od razu uczą się radzić sobie same i odrzucać pomoc, jeżeli już się trafi? 

Musicie walczyć o rozmowę z lekarzem, z położną, głośno mówić o swoich lękach i dolegliwościach. Żadne pytania nie są głupie i niemądre, a wy macie prawo nie wiedzieć wszystkiego. Walczmy wspólnie, by opieka poporodowa była satysfakcjonująca dla świeżo upieczonych mam, by lekarze i położne wiedziały, jak duże jest zapotrzebowanie na dobra radę i kilka ciepłych słów wsparcia. 

A Ty jak wspominasz czas po porodzie? Czy otrzymałaś należyte wsparcie? Może Twoja historia jest zupełnie inna i chciałabyś się nią podzielić z nami? Pisz  w komentarzach.

Zadania dla taty po narodzinach dziecka
Najczęstsze problemy związane z karmieniem piersi

źródło: popsugar
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (7)
avatar

Ka
Ka | 2016-10-08 09:04 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja choć o szpitalu w którym rodziłam słyszałam same złe opinie, jestem bardzo zadowolona! Położne bardzo miłe, Panie od noworodków również. Wszystko pokazały i wytłumaczyły. Wielką pomocą była również położna, która przyjeżdżala po porodzie jak i przed do domu i do której mogłam zadzwonić nawet w nocy. Tak więc należy do tych kobiet które trafiły w dobre ręce :) i tego wszystkim kobietą życzę :)

Odpowiedz

Gg
Gg | 2016-10-08 08:28 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Dwa lata temu urodziłam pierwsze dziecko. Na samym starcie zamiast sn miałam od razu cc ze względu na złe ułożenie, o bólu po operacji mówić nie będę, o empatii personelu też nie, bo nie ma o czym (jedna! pielęgniarka wykazała się jako takim zrozumiem). Obchod polozniczy przy otwartych dzrzwiach to norma (badanie ginekologiczne). już w szpitalu zglaszalam, że dziecko słabo ssie, szybko puszcza cyca, nie łapie dobrze piersi. Temat olany- bo po cesarce pokarm będzie później, bo źle przy stawia, albo ze spadek wagi w normie- krótko zostałam potraktowana jak klasyczna spanikowana pierworodka, co to bladego pojecia nie ma o rodzicielstwie. Potem wizyty poloznej w domu- ocena przyrostu wagi na oko, bo wagi nie ma, ze dziecko niespokojne i krotko ssie- przystawiac czesciej (3 godz. CIURKIEM przy cycu to za malo?! Praktycznie od karmienia to przerwy robilam tylko na siusiu i szybkie jedzenie ). W koncu sama! kupilam uzywana wage dla dzieci, okazalo sie ze mala spadla z wagi jeszcze wiecej. Uslyszalam ze pewnie nie mam pokarmu i glodze! swoje dziecko- dokarmiac butla. Nawet niewiecie jak sie poczulam, nic niewarta, nic nieumiejaca. Jak mala dostala butle to nie chciala potem ssac piersi. Ratunkiem okazało się ściąganie pokarmu. Po miesiacu mogłam wywalić mm i karmić swoim pokarmem, ale już z butli, udało mi się karmić dzieci przez 11 miesięcy. Teraz mam rodzić drugie dziecko, z niecierpliwością czekam co bedzie tym razem, ale wiem też, ze w razie klopotow pomocy muszę szukać gdzie indziej i na własną rękę...
Dla kontrastu dodam, ze siostra swoje dwa pobyty po porodzie wspomina jak wakacje, a opieka położnych po porodzie to prawdziwa bajka. Wszystko miała wytłumaczone, na pytania uzyskiwala odpowiedzi, a dzieci były badane naprawdę dokładnie. Także jak się chcę to się da.

Odpowiedz

Karola
Karola | 2016-10-07 22:25 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Czas w szpitalu po porodzie uważam za tragiczny. Jedna totalna desorganizacja. Najważniejsze to żeby dziecko nie straciło więcej niż 10% i jak najszybciej wypisać do domu. A to czy matka ma pytania, czy się dobrze czuje i czy w ogóle daje sobie radę mają w szpitalu głęboko w poważaniu

Odpowiedz

Kasik
Kasik | 2016-10-07 21:03 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja czas po 1 porodzie i cały 6 dniowy pobyt w szpitalu wspominam bardzo miło. Urodziłam w szpitalu, w którym pracowała położna zajmująca się mną całą ciążę, a jednocześnie trafiłam na wiele wspaniałych osób, które pomogły we wszystkim, wytłumaczyły, pomogły. Jestem im bardzo wdzięczna. Niestety przy 2 porodzie, który odbył się w innym szpitalu, nie było już tak miło. A wręcz modliłam się, żeby jak najszybciej z tamtąd wyjść i na szczęście wyszłam po 2 dniach.

Odpowiedz

:((
:(( | 2016-10-07 16:03 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja w pierwszej ciazy trafilam do sali z druga mamą, ktora miała juz 3 dzieci. Ni jak nie chciala pomoc, jak zapytalam czy to jest smółka odpowiedziała zebym zawolala polozna, ona mi wszystko powie. Przy drugim porodzie trafilam na sale z dziewczyna, która urodzila po raz pierwszy, chcialam pomoc, ale dzieciatko mialo takie bezdechy, ze na prawde nie wiedzialabym co mam zrobic. Maluszek tak przerazliwie plakal, a polozne przychodzily i mowily, ze niektore dzieci tak mają. On z placzu przestawal na chwile oddychac, ja bylam przerazona, a co dopiero mama. I komentarz poloznej na korytarz"znowu , bo dziecko mi placze, urodzila niech sie zajmuje" :/

Odpowiedz

zija
zija | 2016-10-07 09:05 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja również mialam CC ale w pelnym znieczuleniu. Po wybudzeniu przywieziono mi Synka na karmienie i poznanie :) pozniej polozne pytaly czy chce Syna obok siebie na noc czy mają wziąć pod swoją opieke. W moim szpitalu była też pielęgniarka laktacyjna, która wspierala rada i pomocą. O dokarmiani7 decydowal.lekarz po obchodzie neantologicznym, gdy waga za bardzo zjechala. O tym ze dzieci właściwie nie siusiaja przez k8lka dni po porodzie wiedzialam ze szkoly rodzenia. No i co najważniejsze to pomoc innych mam z sali poporodowej. Tak było 6 lat temu za 3 mce dowiem się jak jest teraz.

Odpowiedz

Lena
Lena | 2016-10-07 01:24 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Gdy tylko przywieziono mnie z sali operacyjnej bo miałam cesarke odrazu przeprowadzili mi dziecko gdzie ja 6godz nie mogę głowy podnosić a mała płakała i ja razem z nią zero jakiego kolwiek myślenia masakra 😞

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?