Babyonline.pl
 
 
Gry
Rozwiń menu

"Mamo, weź mnie stąd!" O przedszkolu mówi psycholog [WYWIAD]

| aktualizacja: 12.09.2016 | 2

Rozdzierający płacz, łapanie za futrynę, kurczowe trzymanie mamy za nogę... Znasz to? Przeczytaj jak pomóc dziecku podczas pierwszych dni w przedszkolu.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
Pierwsze dni w przedszkolu nie zawsze są łatwe. Czasem dzieci rozdzierająco płaczą.
fot. Fotolia

Dlaczego dla niektórych dzieci pierwsze dni w przedszkolu są takie trudne?

Beata Chrzanowska-Pietraszak, psycholog, psychoterapeuta, pedagog specjalny, pracuje w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej "Uniwersytet dla Rodziców" oraz prowadzi na Facebooku stronę "Zakamarki rodzicielstwa": Postawmy się w sytuacji dziecka. Maluch, który jeszcze niewiele wie o świecie, trafia w miejsce, którego nie zna albo które widział tylko raz czy kilka razy. W dodatku zmieniają się reguły gry: nagle wokół pojawia się mnóstwo innych dzieci, a zamiast mamy, babci czy niani, którą miało dotąd na wyłączność, jest pani, która ma pod opieką wiele osób (a więc nie można liczyć na 100 procent jej uwagi). Nie każdy trzylatek daje sobie z tym radę, zwłaszcza jeśli dotąd nie miał zbyt wielu kontaktów z rówieśnikami i rzadko rozstawał się z najbliższymi.

Co możemy zrobić w tej sytuacji?

Zacznę od tego, czego nie należy robić. Nie wolno wrzucać dziecka na głęboką wodę, na zasadzie "Zapisałem cię do przedszkola, przyprowadziłem, wychodzę. Od teraz radź sobie sam" Nie wolno siłą odrywać szlochającego albo wyjącego dziecka od siebie i w takim stanie oddawać w ręce nauczycielki. Takie postępowanie jest wobec niego nie fair.

Niektórzy rodzice uważają, że najlepiej jest zniknąć po angielsku, np. wtedy, gdy dziecko ogląda z panią salę. To dobry pomysł?

Broń Boże! Dziecko, którego rodzic znika bez słowa, traci grunt pod nogami. Boi się, czuje się porzucone, zdezorientowane, tak jak wówczas, gdy gubi się w ogromnym supermarkecie. Był rodzic i go nie ma. Wróci? A może zniknął na zawsze? Nic dziwnego, że maluch płacze, bo co miałby robić? Stara się wszystkimi dostępnymi sposobami przywrócić sobie bezpieczeństwo. Może i w końcu się uspokoi, ale zamilknie ze strachu, a nie dlatego, że zaakceptował sytuację. Jeśli dziecko ma się dobrze czuć w przedszkolu, musimy je do tego przygotować. Siebie także!

Siebie?

Tak, właściwie od tego powinniśmy zacząć. Jeśli rodzic jest pełen wątpliwości, jeśli co rano zastanawia się, czy dobrze zrobił zapisując dziecko do przedszkola, jeśli ma poczucie winy albo nie jest pewien, czy placówka, którą wybrał, to dobre miejsce dla jego pociechy, maluchowi będzie trudno polubić nowe miejsce. Udzieli mu się lęk rodzica, bo przecież widzi jego minę, czuje jego napięcie, słyszy drżenie w jego głosie. W takiej sytuacji warto przede wszystkim zrobić porządek z własnymi uczuciami.

Polecamy także: Między słowami - co "mówi" do dziecka nasza twarz i ciało?

Jak się za to zabrać?

Trzeba przyjrzeć się swoim uczuciom, zapytać siebie "Czego tak naprawdę się boję, co mnie, rodzica, tak bardzo przeraża w przedszkolu? Mam złe wspomnienia z własnego dzieciństwa? Uważam, że tylko ja potrafię zadbać o moje dziecko? Problem leży jeszcze w czymś innym?" Powodów może być tysiąc, dlatego w razie wątpliwości warto skorzystać z pomocy psychologa, który pomoże rodzicowi oddzielić jego lęki od tego, co dzieje się obiektywnie. Rodziców, którzy mają dużo wątpliwości i pytań, zachęcam zawsze, by zgłosili się do poradni psychologiczno-pedagogicznej, związanej z placówką, którą wybrali dla dziecka. Wystarczy zadzwonić i umówić się na konsultację.

Czy trzeba iść tam z dzieckiem?

Nie, bo w tym przypadku chodzi o nas, nie o nie. Wiele poradni także organizuje warsztaty dla rodziców. I bardzo dobrze, bo to właśnie ich niepewność często generuje poranny płacz świeżo upieczonych przedszkolaków. Gdy rodzic jest spokojny, adaptacja jest o wiele łatwiejsza.

A jak przygotować dziecko?

Bardzo pomocne jest przyzwyczajanie dziecka do kontaktów z rówieśnikami, uczenie samodzielności (dzieci, które potrafią o siebie zadbać, np. powiedzieć, ze chce im się siusiu, czują się pewniej) i przyzwyczajanie do krótkich rozstań, do tego, że mama na krótki czas znika, a ono bawi się z nianią, babcią, ciocią. Takim maluchom jest trochę łatwiej, bo już wiedzą, że rodzic, który znika im z oczu, zawsze do nich wraca. Nie chodzi o samo zniknięcie, tylko o to, by w głowie dziecka zrodziła się myśl "OK, mamy teraz nie ma, ale przyjdzie". Pamiętajmy jednak, że "łatwiej" nie zawsze oznacza "łatwo", bo w przedszkolu pojawia się dodatkowy czynnik: trzeba się odnaleźć w grupie, pogodzić z tym, że nie jest się w centrum uwagi. Sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, niż się nam, dorosłym wydaje, dlatego jestem zwolenniczką spokojnego, powolnego oswajania dziecka z przedszkolem: przychodzenia na zajęcia adaptacyjne, zostawania podczas pierwszych dni wraz z maluchem, stopniowego wydłużania czasu pobytu, etc.

A jeśli czas na przygotowania minął i dziecko już chodzi do przedszkola? Jak sobie poradzić z codziennym płaczem?

W takiej sytuacji trzeba się na moment zatrzymać i zastanowić, czy to tylko chwilowy problem, czy może faktycznie nasze dziecko nie dojrzało jeszcze do rozstania.

Skąd mamy to wiedzieć?

Jeśli dziecko płacze podczas rozstania, ale w końcu daje się przekonać do wejścia do sali i potem bawi się z innymi, a po powrocie do domu nie ma żadnych niepokojących objawów, możemy uznać, że wkrótce polubi przedszkole. Z dzieckiem, które nie jest jeszcze w stanie pogodzić się z brakiem najbliższych, jest inaczej: nie bawi się po kwadransie jakby nigdy nic. Jest smutne, wycofane, ma trudności z wejściem w grupę, może bić inne dzieci. Zmienia się także jego zachowanie po powrocie do domu. Może np.udawać, że znów jest dzidziusiem, który musi nosić pieluszki i być ciągle na rękach rodziców, może być agresywne.

separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (2)
avatar

Mama 2szkrabów
Mama 2szkrabów | 2016-09-12 20:45 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Wybaczcie ale ten artykuł ni jak ma się do rzeczywistości. ,,,Nie wolno siłą odrywać szlochającego albo wyjącego dziecka od siebie i w takim stanie oddawać w ręce nauczycielki. Takie postępowanie jest wobec niego nie fair,, To niech mądra Pani psycholog poda sposoby na to by coś zrobić jak nic innego nie skutkuje. Bezsens to co tu napisano

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

kat
kat | Mama 2szkrabów | 2016-09-15 21:54 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Zgadzam się z Tobą, jestem nauczycielem przedszkola (z małym stażem), ale czasem to jest jedyna metoda. 10 minut i dziecko bawi się z innymi, nie płacze. tyle.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?