Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

"Nienawidzę tego życia, nienawidzę macierzyństwa" – żadna mama nie przyzna się do takich myśli

| 22.06.2016, aktualizacja: 22.06.2016 | 10

"Pomimo moich ciemnych myśli, w tym, co robiłam, zawsze była miłość" – wyznaje mama, która po 10 latach odważyła się powiedzieć całą prawdę o macierzyństwie. Bez udawania, bez strachu, bez kolorowej otoczki.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
Mama płacze przy wózku z dzieckiem
fot. Fotolia
To wyznanie jest smutne, przerażające, ale przede wszystkim szczere. Nie każda kobieta zdobyłaby się na odwagę, żeby coś takiego wyznać – autorka tego listu (nie podała imienia i nazwiska) czekała 10 lat, by podzielić się swoimi uczuciami i myślami po narodzinach dziecka. Przeczytajcie – ten tekst chwyta za serce i pokazuje, że macierzyństwo to nie to, co widzimy w filmach czy w reklamach.

"Popełniłam błąd" – szczere wyznanie o początkach macierzyństwa

"Pierwszy rok po narodzinach mojego syna był niesamowicie trudny. Właściwie, "trudny" to spore niedomówienie: to było piekło. To, co myślałam o sobie, o moim życiu, o moim dziecku, były tak okropne, że trzymałam to dla siebie przez 10 lat. Nie byłam w stanie wyznać tego nikomu, nawet mężowi czy terapeucie. Właściwie, nie byłam w stanie tego zrobić aż do wczorajszej nocy. Gdy rozmawiałam z żoną mojego brata, wyznałam jej wszystko, te wszystkie pełne nienawiści myśli sprzed wielu lat. Wydaje mi się, że w pewnym momencie musisz dać upust emocjom, zwłaszcza wtedy, gdy ta popaprana prawda może pomóc komuś poczuć się odrobinę lepiej.

Choć w życiu chciałam tylko jednego, bycia mamą, po narodzinach mojego pierwszego syna, żałowałam tego z całego serca – dosłownie w każdej sekundzie, każdego dnia. Marzyłam o tym, żeby go zapakować i wepchnąć do macicy na trochę. Chciałam mojego starego życia. Ciągle myślałam: zrobiłam potworny błąd, chcę to cofnąć, nie chcę tego, nie chcę nic z tych rzeczy, nienawidzę tego życia, nienawidzę macierzyństwa, nienawidzę ciebie.

Nie zrozumcie mnie źle, nigdy nie chciałam skrzywdzić mojego dziecka i nie wyobrażałam sobie, że to robię, ale był czas, kiedy myślałam, że jeśli stanie się najgorsze – jeśli wejdę do pokoju, a on nie będzie oddychał – przeżyję to. Nic mi nie będzie. Wrócę do poprzedniego życia.

Każdy rodzic ma swoje największe obawy. Dla wieku młodych rodziców, te najgorsze obawy dotyczą choroby czy nagłej śmierci dziecka. Dla mnie, moją najgorszą obawą było to, że utknę w życiu, którego wcale nie chcę, że popełniłam największy błąd. Moim najgorszym strachem było to, że ciemność moich własnych myśli obnaży, jaką matką jestem, ze te czarne myśli oznaczają, że nie kocham swojego dziecka. Jaka matka myśli coś takiego i jest to dla niej zupełnie normalne? Jaka matka marzy, żeby nie być matką? Jaki rodzic ma myśli pełne nienawiści w stosunku do własnego dziecka?

Dopiero teraz wiem, że te wszystkie okropne myśli wynikały z braku snu, małego piekiełka po porodzie, depresji poporodowej. Dopiero teraz rozumiem, że te paskudne myśli nie sprawiają, że ktoś jest złą matką. Jestem w stanie wytłumaczyć sobie samej, że pomimo moich ciemnych myśli, w tym, co robiłam, zawsze była miłość. (...) Może przez moją szczerość o tych brzydkich myślach i ciemnych miejscach, możemy zmienić wizję macierzyństwa – od tej pięknej, wymuskanej wersji do tej brzydkiej, prawdziwej.

Tak naprawdę, nasze niemiłe czy nawet nienawistne myśli nie mają znaczenia, bo miłość to coś więcej niż uczucie czy myśl. To działanie, to sposób troszczenia się, gdzieś pomiędzy dobrym a złym."

Macierzyństwo nie jest łatwe

Choć większość mam nie ma takich myśli, są też takie, dla których pierwsze miesiące macierzyństwo to piekło. Zgadzam się z autorką tekstu – nie można nazywać kogoś złą matką przez jego złe myśli. Najważniejsze, by przestać pokazywać wyidealizowany obraz macierzyństwa i zachęcać mamy do mówienia o baby bluesie czy depresji poporodowej. Żadna mama nie powinna czuć się złą matką!

Jesteście w stanie zrozumieć mamę, która ma takie myśli? A może znacie kogoś, kto też cierpiał na depresję poporodową?

Czytaj także: Wzruszający list mamy cierpiącej na depresję poporodową
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (10)
avatar

pw
pw | 2016-06-25 09:38 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja jestem w stanie zrozumiec. Tez to przeżyłam. Dwa razy. Po kazdej ciąży. Drugi raz był trudniejszy. Mpcniejszy. Bylo ze mna na prawde źle. Mialam myśli samobójcze, snilo mi sie ze sie znecam nad dziecmi ze je ranie!to bylo straszne! Nikomu nie mialam pkazji tego powiedziec...po jakims czasie wykrzyczalam to mezowi w twarz. Tetaz jest lepiej.

Odpowiedz

nikolaa
nikolaa | 2016-06-24 19:00 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mam córke 2l i synka 1 msc i wiecie co z dwójką jest mi łatwiej i lepiej niż z córką jedn jedyną:) Córka dała tak w kość, że szok...teraz ma 2 latka jest grzeczniejsza przy bracie i jest cudownie jednym słowem drugie dziecko było nam bardzo potrzebne i mimo większej ilości obowiązków lepiej wszytsko ogarniam:)))))

Odpowiedz

mariolcia
mariolcia | 2016-06-24 15:24 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nasz ''aniołek '' takie piekło nam zapewnił że gdy miał 2 lata chcieliśmy wepchnac go do okna życia...ale... nie zmiescil się... 😉

Odpowiedz

zmęczona mama
zmęczona mama | 2016-06-24 08:18 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja niestety też tak czasem mam, mam ochotę czasem wyjść i nie wracać mam dwie śliczne słodkie córki ale są trochę takimi moimi diabełkami, Dają mi nieźle w kość starsza 4 - ro letnia potrafi tak być nie grzeczna że mam ochotę zamknąć ją czasem gdzieś w piwnicy byleby przestała krzyczeć i wrzeszczeć bez powodu. Młodsza roczna nadal budzi się kilka razy w ciągu nocy w dzień też mało śpi. Jestem zmęczona powiedziałabym nawet że przemęczona mąż pracuje do wieczora więc raczej mało pomaga przy dzieciach, a ja zwyczajnie marzę o tym by się wyspać. Dlatego nie dziwię się mamie która napisała ten list bo ze zmęczenia kobiety mają różne myśli ale na szczęście to tylko myśli....

Odpowiedz

Kamcia
Kamcia | 2016-06-24 08:08 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Witam bardzo dobrze rozumiem autorkę tego tekstu przeżyłam dokładnie to samo. Nie stety wiekszość artykułów społeczeństwo wywierają pewną pasję ukazywania i przedstawiania ciąży i macierzyństwa jako czegoś wspaniałego. Nie stety ani ciąża ani macierzyństwo nie jest wcale takie kolorowe jest zjawiskowe ale nie zawsze szczęśliwe dla matek .

Odpowiedz

Jaagan
Jaagan | 2016-06-23 22:58 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Na szczęście nigdy nie naszły mnie nic aż tak straszne myśli. Ale rozumiem Was Mamy znakomicie. Moje dzieci też nieźle dawały mi w kość (7 miesięczny syn dalej testuje moją cierpliwość ), ale ja zawsze miałam oparcie w mężu. Każdej młodej mamie potrzebna jest chwila oddechu, sam na sam ze sobą samą. Potrzeba choć chwilowej separacji z dzieckiem jest zupełnie normalna i nie miejcie z jej powodów wyrzutów sumienia. Kochajcie same siebie. Tylko szczęśliwa mama da szczęście swoim dzieciom.

Odpowiedz

maamaaa..
maamaaa.. | 2016-06-23 22:02 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Miałam tak samo , nawet gorzej:(

Odpowiedz

Mamamamałegomisia
Mamamamałegomisia | 2016-06-23 21:38 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja też tak miałam. Może nie aż tak. Nie wyobrażam sobie że mojego syna może nie być. Nawet nie potrafię sobie tego wyobrazić. Nie chce. Jestem samotną matką której ojciec dziecka ciągle patrzy na ręce. Mały błąd i już wie o nim cały świat. Przez to mój syn (12,5miesiąca) jest rozpieszczony. Bo bałam się żeby choć nie zapłakał. I w tych trudnych momentach kiedy płyną łzy bezsilności miewam myśli, że moje życie mogło by cofnąć się o dwa lata. wtedy nie została bym mamą. Odeszłabym od wtedy obecnego partnera i trwała by sielanka. Byłabym wolna. Sama sobie. Ale wiem że to nie nastąpi. Wiem też że ten mały człowiek kocha mnie bezgranicznie. A dla niego warto wszystko znieść.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Als
Als | Mamamamałegomisia | 2016-06-24 00:11 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Też tak mam. Okrutne noce, nieprzespane, bo jak się jest samotną matką, to nikt oprócz mnie nie wstanie do dziecka w nocy. Darcie się. A rano trzeba wstać i funkcjonować. Zawsze wiedziałam, że gdybym była teraz w pracy, to piłabym ciepłą herbatkę, bo miałabym na nią czas. W domu bez śniadania, bez możliwości wyskoczenia rano po świeżą chrupiącą bułkę. Nie wspomnę o moim wyglądzie. Bo przecież znów płacze, trzeba włosy zakręcić w kołtun i przewijać, bujać, chodzić, bo stanie w miejscu dla dziecka jest makabrą. I zero wsparcia, chociażby zrozumienia. I wiecie co? Dzisiaj mój łobuz mówi, mamusia kupiła, chociaż to nie mamusia kupiła ... Mamusia dała, z mamusią pójdę na płac zabaw nie chcę z babcią. I słucha się tej mamusi, a tatusia nie :) Ale i tak nikt mi nie wróci tego co przez ten czas przeszłam.

Odpowiedz

bucik
bucik | 2016-06-23 18:55 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

ja to rozumiem, miałam to samo i z pierwszym i drugim dzieckiem. Z pierwszym troche mniej bo szybko wrocilam do pracy wiec tam odpoczywalam, ale z drugim w domu bylam rok a pierwsze 6 miesiecy wspominam jak koszmar. Momentami nienawidzilam dziecka, mialam ochote go wyrzucic, zostawic, wyjsc, krzyczalam po starszym dziecku, krzyczalam po maluchu, klnelam, plakalam, nie jadlam bo nie mialam kiedy, mylam sie w kilka minut bo nie mialam kiedy, maly ryczal, mial kolki, nie dawalam rady. Po 6 miesiacach zaczelo sie to zmieiac, a jak juz wrocilam do pracy to w ogole duzo lepiej.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?