Babyonline.pl
 
 
Gry
Rozwiń menu

"Nienawidzę tego życia, nienawidzę macierzyństwa" – żadna mama nie przyzna się do takich myśli

| aktualizacja: 22.06.2016 | 62

"Pomimo moich ciemnych myśli, w tym, co robiłam, zawsze była miłość" – wyznaje mama, która po 10 latach odważyła się powiedzieć całą prawdę o macierzyństwie. Bez udawania, bez strachu, bez kolorowej otoczki.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
Mama płacze przy wózku z dzieckiem
fot. Fotolia
To wyznanie jest smutne, przerażające, ale przede wszystkim szczere. Nie każda kobieta zdobyłaby się na odwagę, żeby coś takiego wyznać – autorka tego listu (nie podała imienia i nazwiska) czekała 10 lat, by podzielić się swoimi uczuciami i myślami po narodzinach dziecka. Przeczytajcie – ten tekst chwyta za serce i pokazuje, że macierzyństwo to nie to, co widzimy w filmach czy w reklamach.

"Popełniłam błąd" – szczere wyznanie o początkach macierzyństwa

"Pierwszy rok po narodzinach mojego syna był niesamowicie trudny. Właściwie, "trudny" to spore niedomówienie: to było piekło. To, co myślałam o sobie, o moim życiu, o moim dziecku, były tak okropne, że trzymałam to dla siebie przez 10 lat. Nie byłam w stanie wyznać tego nikomu, nawet mężowi czy terapeucie. Właściwie, nie byłam w stanie tego zrobić aż do wczorajszej nocy. Gdy rozmawiałam z żoną mojego brata, wyznałam jej wszystko, te wszystkie pełne nienawiści myśli sprzed wielu lat. Wydaje mi się, że w pewnym momencie musisz dać upust emocjom, zwłaszcza wtedy, gdy ta popaprana prawda może pomóc komuś poczuć się odrobinę lepiej.

Choć w życiu chciałam tylko jednego, bycia mamą, po narodzinach mojego pierwszego syna, żałowałam tego z całego serca – dosłownie w każdej sekundzie, każdego dnia. Marzyłam o tym, żeby go zapakować i wepchnąć do macicy na trochę. Chciałam mojego starego życia. Ciągle myślałam: zrobiłam potworny błąd, chcę to cofnąć, nie chcę tego, nie chcę nic z tych rzeczy, nienawidzę tego życia, nienawidzę macierzyństwa, nienawidzę ciebie.

Nie zrozumcie mnie źle, nigdy nie chciałam skrzywdzić mojego dziecka i nie wyobrażałam sobie, że to robię, ale był czas, kiedy myślałam, że jeśli stanie się najgorsze – jeśli wejdę do pokoju, a on nie będzie oddychał – przeżyję to. Nic mi nie będzie. Wrócę do poprzedniego życia.

Każdy rodzic ma swoje największe obawy. Dla wieku młodych rodziców, te najgorsze obawy dotyczą choroby czy nagłej śmierci dziecka. Dla mnie, moją najgorszą obawą było to, że utknę w życiu, którego wcale nie chcę, że popełniłam największy błąd. Moim najgorszym strachem było to, że ciemność moich własnych myśli obnaży, jaką matką jestem, ze te czarne myśli oznaczają, że nie kocham swojego dziecka. Jaka matka myśli coś takiego i jest to dla niej zupełnie normalne? Jaka matka marzy, żeby nie być matką? Jaki rodzic ma myśli pełne nienawiści w stosunku do własnego dziecka?

Dopiero teraz wiem, że te wszystkie okropne myśli wynikały z braku snu, małego piekiełka po porodzie, depresji poporodowej. Dopiero teraz rozumiem, że te paskudne myśli nie sprawiają, że ktoś jest złą matką. Jestem w stanie wytłumaczyć sobie samej, że pomimo moich ciemnych myśli, w tym, co robiłam, zawsze była miłość. (...) Może przez moją szczerość o tych brzydkich myślach i ciemnych miejscach, możemy zmienić wizję macierzyństwa – od tej pięknej, wymuskanej wersji do tej brzydkiej, prawdziwej.

Tak naprawdę, nasze niemiłe czy nawet nienawistne myśli nie mają znaczenia, bo miłość to coś więcej niż uczucie czy myśl. To działanie, to sposób troszczenia się, gdzieś pomiędzy dobrym a złym."

Macierzyństwo nie jest łatwe

Choć większość mam nie ma takich myśli, są też takie, dla których pierwsze miesiące macierzyństwo to piekło. Zgadzam się z autorką tekstu – nie można nazywać kogoś złą matką przez jego złe myśli. Najważniejsze, by przestać pokazywać wyidealizowany obraz macierzyństwa i zachęcać mamy do mówienia o baby bluesie czy depresji poporodowej. Żadna mama nie powinna czuć się złą matką!

Jesteście w stanie zrozumieć mamę, która ma takie myśli? A może znacie kogoś, kto też cierpiał na depresję poporodową?

Czytaj także: Wzruszający list mamy cierpiącej na depresję poporodową
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (62)
avatar

Budziczek!
Budziczek! | 2017-12-07 01:05 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

HELLO! Poproście o pomoc kogoś z rodziny lub zatrudnijcie opiekunkę, która choć na 2h co drugi dzień przyjdzie, a wy możecie wyjść z domu i odetchnąć! Hello! Macie koleżanki, przyjaciółki? Je też zaangażujcie do pomocy. Wszystkie takie Zosie-samosie? To potem tak jest, że się nie lubi czynności, które trzeba zrobić przy dziecku lub samego dziecka!

Odpowiedz

997
997 | 2017-12-04 00:57 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Dla mnie osoba, która tak myśli jest chora i powinna się leczyć ! Macierzyństwo to najpiękniejszy czas w życiu kobiety !!

Odpowiedz

Aneta
Aneta | 2017-12-03 17:11 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Dokladnie przez to samo przechodze......doskonale ja rozumiem!

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

@@@
@@@ | Aneta | 2017-12-05 08:24 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Również tak mam. Ale kocham dziecko ponad życie!

Odpowiedz

xxxee
xxxee | 2017-12-03 10:56 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nie każdy musi lubić macierzyństwo , człowiek jest chyba wolnym człowiekiem i ma prawo decydować co lubi . Jak kobieta nienawidzi macierzyństwa to co z tego? Poza tym istnieje coś takiego jak depresja lub nie czucie instynktu macierzyńskiego.
Nie widzę sensu krytykowania mam które nie nienawidzą macierzyństwa..

Odpowiedz

alone
alone | 2017-12-02 20:22 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Miałam podobnie, najgorszy dla mnie był strach, że tym razem nie wytrzymam, ucieknę i zostawię dziecko... :( Oczywiście nigdy tego nie zrobiłam, ale z perspektywy czasu jest mi przykro, że nie miałam wsparcia emocjonalnego w mężu w tych pierwszych miesiącach, kiedy było mi tak trudno. Później już pomagał, ale zanim doszłam do tego aby nie bać się własnego dziecka minęło kolejne pół roku. Dziecko ma 14 miesięcy, gdy wstaje nie czuję już lęku, że mam cały dzień z dzieckiem przed sobą, chyba dopiero teraz odczuwam miłość do dziecka, wcześniej wszystko tłumione było przez przemęczenie, lęk, nerwy. Niestety do męża mam wielki uraz o to, że widząc jak mi ciężko nie pomagał, oddaliliśmy się od siebie tak, że już chyba prościej się rozwieść niż naprawić.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

lili
lili | alone | 2017-12-03 10:50 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mam ta sama sytuacje, tylko u mnie to wszystko trwa nadal. Czasami juz myśle ze jestem jakaś wariatka, zreszta często to słyszę od męża :( juz powoli brak mi sił żeby udawać kogoś super silnego

Odpowiedz

Luiza
Luiza | alone | 2017-12-04 09:16 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mam tak samo jak Ty dziecko ma rok a ja żadnej nocy nie przespałam nie pomaga mi przy dziecku i już się taka jestem zmeczona ze lepiej się rozstać niż być z kimś a czuć się samotna matka

Odpowiedz

Budziczek :)
Budziczek :) | alone | 2017-12-07 01:08 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Dostawał komunikaty, że potrzebujesz pomocy? Mówiłaś żeby zrobił to czy tamto? Faceci są prostej konstrukcji... jak nie pokażesz palcem, to się nie domyśli, że trzeba coś zrobić.

Odpowiedz

Alone
Alone | Budziczek :) | 2017-12-12 21:41 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Tak dostawał niejednokrotnie. Nie każdy ma super wsparcie w rodzinie i wszędzie podrzuci dziecko. Przez pół roku nikt nie pomagał bo nie chciał. Niestety rodzina nie pomaga. Od męża strony mało tego tylko utrudnia życie mimo że wprowadziliśmy się daleko od nich. Nie każdy ma życie usłane różami. I to nie jest tak ze nie lubię czynności przy dziecku po prostu jak okazało się ze ja juz nie jestem w stanie dawać od siebie i pomagać stałam się dla ludzi bezwartościowa i zostałam ze wszystkim sama.

Odpowiedz

Niecierpliwa
Niecierpliwa | 2017-10-14 14:57 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Moje złe doświadczenia z macierzyństwem zaczęły się po urodzeniu drugiej còrki i rok później bliźniaków. To jest koszmar tym bardziej, że mąż w ciągłej delegacji i że wszystkim jestem sama. Z biegiem czasu myślałam, że będzie lepiej ale jedne problemy zamieniają się na inne a czas leci. Od dwóch lat chodzę do psychologa ale to nie pomaga. Kocham swoje dzieci ale i nienawidzę, że odebrały mi życie. Czuję się jak Syzyf a dni wyglądają tak samo. Nie wiem jak długo wytrzyma w takim życiu ale wiem, że to strata mojego czasu którego nikt mi nie zwròci. Wszak dzieci w końcu wyrosną i wyfrunął z gniazda to i życie odzyskam a oni będą musieli niańczyć swoje pociechy bo ja drugi raz wrobić się nie dam.

Odpowiedz

ZłaMatka
ZłaMatka | 2017-10-14 11:57 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Moja córka ma 3 miesiące. Mój koszmar trwa już 3 miesiące. Czasami jest lepiej, ale to jakieś wyjątki od reguły. Mała ciągle płacze, mało je, w nocy się budzi co chwilę. Pamiętam jedną noc kiedy obudziła się tylko 2 razy. Promyk nadziei, który okazał się ciszą przed burzą. Teraz budzi się jakoś 6 razy. Może więcej. Nie liczę. Jestem przemęczona, niedożywiona, mam anemię, kręci mi się w głowie i nie mam sił. Mąż wraca o 18 z pracy a Mała o 18:30 idzie spać na noc. Nie mam żadnego oparcia. Nikt mi nie pomaga. W chwilach totalnej już bezsilności krzyczę na nią, mówię jej że jej nienawidzę. Nie będę miała kolejnych dzieci. Myślę nad podwiązaniem jajowodów.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

aga
aga | ZłaMatka | 2017-11-07 22:31 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

chetnie sie z toba spotkam na pogaduchy, :) mam podobnie, nie pochodzisz czasem ze szczecina?

Odpowiedz

zdenerwowana
zdenerwowana | ZłaMatka | 2017-12-03 10:42 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

o Boże...wspolczuje temu dziecku takiej matki..

Odpowiedz

Szok
Szok | ZłaMatka | 2017-12-03 17:37 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Szok!

Odpowiedz

Budziczek :)
Budziczek :) | ZłaMatka | 2017-12-07 01:11 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Byłaś u lekarza? Może dziecko jest głodne? Dawaj butle z mm i powinno być OK. Jeśli to nie pomoże, to szukaj przyczyny gdzie indziej. Jesteś dla dziecka więc zajmuj się nim tak, jakbyś chciała żeby Tobą się zajmowano. Ta mała istotka ma tylko Ciebie. A może zrób żeby tatę miała w weekendy, a Ty wychodź na godzinny spacer. Wszystko się da zrobić. Dlaczego nie jesz? Niech mąż po pracy robi zakupy, Ty przygotuj jedzenie na następne dni (co się da, to wrzucaj do zamrażalnika). Jeśli masz jakiś problem, to pisz na formach. Wiele mam na pewno doradzi.

Odpowiedz

3 :-) tygodnie
3 :-) tygodnie | 2017-07-22 13:25 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jak ja dobrze to znam. Z nikim sie nie dzielilam moimi uczuciami, myslami... urodzilam syna 3 tygodnie temu - cesarka. Pobyt w szpitalu jak i opieka nade mna i dzieckiem to byla tragedia. Polozne nie pokazaly nawet jak przystawic dziecko do piersi dodatkowo nie mialam pokarmu. Koszmarn juz w szpitalu zaczelam płakać, po powrocie do domu zostalam sama po operacji i z malym dzieckiem Maz od razu wrocil do pracy. Cale dzie spedzalam sama. Bylam nie wyspana, przemeczona i obolalan dodatkowo Malutki caly czas plakal bo byl glodny. W koncu zdecydowalam calkowicie przejsc na mm, przez to spotkałam sie z ostra krytyką - położnej i tescuowej, bo jak mozna nie karmic piersia tylko butelka. Zalamaam sie jeszcze bardziej. Coraz wiecej plakalam, nie mialam sily wstac do dziecka. Pomimo tego ze to byla jak bajbardziej planowana ciaza i Maluszek byl wycsekiwany, brakuje mi dawnego życia. Bliskosci męża, rozmów. Wszystko kreci sie teraz wokół dziecka. Sa dni ze żałuję ciąży, ale usmiech dzieckabzwraca mi wszystko. Do dnia dzisiejszego zastanawiam sie czy nie pojsc z tym do psychologa bo zdaje sobie sprawe ze to moga byc poczatki glebszej depresji, ale nawet nie mam z kim o tym porozmawiać

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Kd
Kd | 3 :-) tygodnie | 2017-07-22 21:58 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Może że zacznij od rozmowy z mężem :) miałam bardzo podobą sytuację. Minęło po 2-3 miesiącach. Teraz mały ma 7miesięcy nie jest kolorowo ake nie narzekam tylko czasami gdy zdarzy się gorszy dzień.

Odpowiedz

Aga
Aga | 3 :-) tygodnie | 2017-12-03 12:40 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Idź, zrób to dla siebie, choć i aż tyle. Tulę mocno

Odpowiedz

Asia
Asia | 3 :-) tygodnie | 2017-12-04 09:25 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Moje dziecko ma rok i ja z przemęczenia ze nie przespałam żadnej nocy krzyczę na meza jak wróci po 8 h z pracy i udaje zmęczonego a ja pracuje 24/7 i nikt mnie nie rozumie z bliskich

Odpowiedz

Budziczek :)
Budziczek :) | 3 :-) tygodnie | 2017-12-07 01:16 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Bądź silna! Dla siebie i dziecka. Czas szybko zleci, niedługo będziecie wychodzili na dłuższe spacery, zrobi się cieplej, a w lato zobaczysz jak Twój skarb super się rozwija. Jesteś dla niego całym światem, nie zmarnuj tej szansy. Dziecko liczy na Ciebie, na Twoją pomoc, pragnie Twojego spokojnego ciepłego głosu, dotyku i miłości. Daj mu to, a zobaczysz, że niedługo odpłaci Ci się tym samym. Miałam bardzo podobnie, ale zacisnęłam d* i teraz mój maluszek tuli się do mnie, zasypia ze mną na łóżku, jest wesoły i radosny bo i przy nim byłam wesoła i radosna nawet gdy serce zalane żalem do całego świata. Już niedługo będzie lepiej <3

Odpowiedz

zagubiona
zagubiona | 2017-02-11 12:01 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jejku jakie to wszystko podobne do moich myśli... mam dwóch synów -3 lata i 1,5 roku. Całe dni jestem z nimi sama, mąż w pracy. Nie pamiętam już nawet kiedy przespałam całą noc, jak są tylko 2 pobudki to uważam noc za udaną. Zresztą chyba już nawet nie potrafię zasnąć tak naprawdę głęboko, wiecznie jestem w trybie czuwania. Mąż zmęczony po pracy nie słyszał by nawet pociągu przejeżdżającego przez środek pokoju a co dopiero płaczu któregoś z chłopców. Starszy był złotym niemowlęciem, spokojnym, radosnym i mimo, że przeżyliśmy z nim ciężkie chwile w związku z ciężką chorobą po jego urodzeniu to był to piękny okres. Cieszyłam się w tedy każdym dniem, każdym jego uśmiechem, minka itp. Szybko się zdecydowaliśmy na drugie dziecko bo myśleliśmy, że nic się nie zmieni, że będzie co najwyżej jeszcze piękniej. Ale rzeczywistość chyba mnie przerosła. Młodszy od urodzenia był trudny, nieumiejętność prawidłowego ssania (nieważne czy z piersi czy z butelki - ten sam krzyk, dławienie się, denerwowanie, prężenie), mega silne kolki, spanie po 3 godz na dobę i to z przerwami. Jak młodszy trochę się uspokoił starszy zaczął odreagowywać okres gdy nie miał poświęcanego przeze mnie tyle czasu co przedtem - pojawił się bunt, z którym sobie zupełnie nie radzę. Ostatnio pomimo moich powtórzeń żeby nie rzucał w domu piłką, mimo że mu tłumaczyłam czym to grozi, ze może coś potłuc i się pokaleczyć, ze proponowałam inną zabawę i tak musiał zrobić po swojemu (jak zawsze zresztą) i stłukł witrynę w meblach. To co w tedy czułam było straszne. Przez głowę galopowały mi takie myśli że było mi później za nie strasznie wstyd. Myślałam "Po co ja o ciebie tak walczyłam ty mały gnojku,, na co mi to wszystko było, po co ja to wszystko robię" Byłam tak wściekła, że płakałam razem z nim. Nawrzeszczałam na niego, nie wiem jak się powstrzymałam żeby go nie uderzyć bo miałam na to wielką ochotę. Boję się ze kiedyś się nie powstrzymam. Młodszy patrzy na starszego i zachowuje się tak samo a we mnie coraz częściej coś po prostu wyje jak dzikie zwierzę. Wyje za chwilą spokoju, ciszy, za ładem w mieszkaniu przez dłużej niż godzinę, za zjedzonym ciepłym obiadem, za wysikaniem się w samotności, za wypiciem ciepłej kawy bez wyrzutów sumienia, że w tym czasie mogę zrobić milion innych rzeczy które "muszę". Coraz częściej wieczorami łzy ciekną mi sama nie wiem z jakiego powodu. Mąż nie nie rozumie, próbowałam z nim rozmawiać, tłumaczyć co czuje ale twierdzi że wymyślam i powinnam się cieszyć z tego co mam. Owszem powinnam. Więc czemu się nie cieszę? I przez to czuję się jeszcze gorzej. Z mama czy teściowa też nie pogadam bo i bez moich narzekań często słyszę historię jak to kiedyś był i jak to teraz kobiety maja dobrze. Zresztą ktoś też to już tu napisał. Owszem są teraz udogodnienia typu pampersy, pralki, szumisie itp. Ale kiedyś nikt nie wymagał od matki aby oprócz prowadzenia domu była tez pedagogiem, psychologiem, aby każdą wolną chwilę poświęcała na koniecznie jakaś "kreatywną" działalność z dzieckiem. Pamiętam jak moja mama po wygotowaniu już tych pieluch młodszego brata brała go pod pachę (umorusanego, tak jak stał, bez szykowania się, sama zresztą tez się nie szykowała, nie malowała itp bo też nikt nie oczekiwał ze MUSI wyglądać super i sexi) i szła do cioci kilka domów dalej na ploty. My starsi (7-8 lat i 9-10) mogliśmy iść z nią ale często też zostawaliśmy w tedy w domu sami. Nie przejmowała się ze coś się nam stanie bo mieliśmy być grzeczni bo jak nie to byśmy dostali w skórę i tyle. Mama wracała zadowolona, z porcja ciekawych ploteczek, nieraz z jakimś nowym wykrojem z burdy albo czymś takim i nie miała wyrzutów sumienia, ze w tym czasie mogła z nami ćwiczyć angielskie słówka, lepić z jakiejś tam masy czy coś w tym stylu. A teraz oczekuje się od matek, że nie dość ze będą mieć dom jak z reklamy żeby przeszedł test białej rękawiczki, to jeszcze będą wiecznie uśmiechnięte, zadbane, umalowane, modnie ubrane itp, to jeszcze koniecznie każdą wolną chwilę (pytanie kiedy ma być ta wolna chwila) poświęca rozwijaniu swojego dziecka. Jak nie spełniasz powyższych wymagań to jesteś do d... matką i tyle. Bombarduje sie nas tym i ja niestety dałam się wkręcić w ten schemat że MUSZĘ to, to, tamto i siamto. Że muszę być idealna. Gdy próbuję się z tego wyrwać czuję się winna. A gdy próbuje temu sprostać czuję się bezradna, zmęczona, bezsilna, przytłoczona. Czyli sytuacja bez wyjścia, tak źle a tak nie dobrze. Jak długo da się tak żyć... Jak długo wytrzymam... Nie wiem....

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

aaa
aaa | zagubiona | 2017-07-22 16:18 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Spokojnie...też tak miałam. Minie w końcu ten okres tzw. cycusiowy , dzieci pójdą do przedszkola, usamodzielnią się troszkę i Ty odpoczniesz...

Odpowiedz

Abcdefgh......
Abcdefgh...... | zagubiona | 2017-12-02 22:40 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Zagubiona jakie to prawdziwe co napisałaś ..... faceci powinni to przeczytac. pozdrawiam.

Odpowiedz

Budziczek :)
Budziczek :) | zagubiona | 2017-12-07 01:20 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

To kiedyś minie. Chłopaki będą siedzieć u kolegów do późnych godzin i ciężko będzie Ci ich przywołać do domu. Z wielką tęsknotą będziesz wracać myślami do czasów kiedy mogłaś ich przytulać i całować, a oni się tego nie wstydzili. Dzieci jednak szybko wyfruwają z gniazd. Cieszmy się z małych rzeczy. Ty tez na pewno jakieś znajdziesz w swoich 3 chłopcach :)

Odpowiedz

Milena
Milena | 2017-02-10 11:01 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Moim skromnym zdaniem każda z nas ma prawo czasem być zwykle po ludzku zmęczona. Ja mam dwóch synów i kocham ich nad życie ale czasem potrzebuje chwili dla siebie. Krótki spacer czy dłuższa kąpiel mogą zdziałać cuda

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Budziczek :)
Budziczek :) | Milena | 2017-12-07 01:22 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Dokładnie! Matki bardzo często zapominają o swoich potrzebach. Mają żal do całego świata, ale jednocześnie nie robią nic żeby swój świat zmienić. Trzeba poprosić mamę, koleżankę żeby popilnowały bobasa przez godzinkę, a tymczasem... hop do wanny albo na solarium :)

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?