Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Książki dla malucha

Książki Przedszkolak 1/14
Ninka to według mnie urodzona folklorystka. Nie ma tygodnia, by nie przyniosła z zerówki nowej legendy – opowiada je na okrągło i każdą przeżywa, jakby zdarzyła się wczoraj. Nie przesadzam. Gdy rok temu poznała historię krakowskiego hejnalisty (pamiętacie: któremu szyję Tatar strzałą przeszył), trzy dni płakała z żalu nad jego losem... „Baśnie i legendy polskie" (wyd. Nasza Księgarnia) były dla niej idealnym prezentem, a i mi sprawiły dużo przyjemności. To rewelacyjny baśniowy przewodnik po Polsce: od Krakowa (ten nieszczęsny hejnalista), przez Toruń (i pierniki), Poznań, gdzie poznańskie koziołki, aż po Pomorze z tamtejszym wcale niestrasznym, fajtłapowatym diabłem Powsinogą. Ponad 50 legend, różnorodnych i tak ciekawych, że nie chce się odkładać książki. Bardzo się cieszę, że moje córki właśnie poprzez takie opowieści uczą się rodzimej geografii (kto
wie, może właśnie dzięki takiemu baśniowemu wprowadzeniu Iga i Nina będą pierwszym pokoleniem w rodzinie, które polubi ten szkolny przedmiot?!).
Już teraz wiem za to, że obie moje córki uwielbiają opowieści o strzygach, diabłach i innych stworach, jakie przez wieki zamieszkiwały polskie ziemie. Cały tłum tych dziwadeł i straszydeł znajdziecie w wydanych przez wyd. Jedność zbiorach: „Baśnie i legendy Ziemi Radomskiej”, oraz „Baśnie i legendy Ziemi Świętokrzyskiej”. Autentyczne, trochę straszne opowieści, zbierane przez
wiele lat przez dziennikarza i miłośnika kultury ludowej, Zenona Gierałę, są świetną odtrutką na banalne
Monster High. Dodatkową zaletą obu zbiorów są komentarze i wyjaśnienia, dzięki którym każdy rodzic, nawet jeśli wcześniej nie był zaznajomiony z tematem czarownic z Łysicy, będzie mógł zaskoczyć dziecko swą wiedzą.
Z kolei dla mnie zaskakujący był fakt, że na Śląsku, oprócz jednego Skarbnika, urzęduje jeszcze mnó-
stwo innych podziemnych stworów. Ich historie zostały zebrane w „Baśniach śląskich”, (wyd. Rytm), a spisał je nie kto inny, jak najsłynniejszy śląski pisarz, Gustaw Morcinek. I to jeszcze jak spisał! Soczysty język w połączeniu ze śląską gwarą to prawdziwa mieszanka wybu-chowa – przedszkolak będzie nią zachwycony.
Na koniec ostatni zbiór baśni, wznowiony chyba z okazji premiery „Papuszy”. Choć film już zniknął z kin,  
to zainteresowanie folklorem cygańskim zostało – i bardzo dobrze, bo ci europejscy wędrowcy, a przy
tym od wieków nasi współmieszkańcy, mają wiele pięknych opowieści. Klasyczny zbiór cygańskich baśni pt. „Gałązka z drzewa Słońca”, (wyd. Buchmann) został opracowanyprzez poetę Jerzego Ficowskiego, autora chociażby przeboju Maryli Rodowicz „Jadą wozy kolorowe...", i już samo to powinno być dostateczną reklamą. A jeśli nie jest, to wystarczy otworzyć książkę, by się w niej od razu zakochać. Każda baśń uczy nawet nie tyle szacunku, co miłości do przyrody. Tutaj korale robi się  z orzechów i pajęczyny, zwierzęta mówią ludzkim głosem (a może raczej ludzie zwierzęcym?) i nawet drzewa mają duszę. Polecam. 
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?