Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Noworoczne postanowienie - felieton czytelniczki

| 22.02.2016, aktualizacja: 22.02.2016 | 1

Początek nowego roku zawsze skłania mnie do refleksji. Układam listę noworocznych postanowień. Schudnę, zacznę biegać, nauczę się angielskiego, włoskiego... Sęk w tym, że najczęściej nie starcza mi sił.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
Mama pisze felieton
fot. Fotolia
Początek nowego roku zawsze skłania mnie do refleksji. Układam listę noworocznych postanowień. Schudnę, zacznę biegać, nauczę się angielskiego, włoskiego... Sęk w tym, że najczęściej nie starcza mi sił. 

W tym roku będzie inaczej. Pierwsze na liście: zacznę biegać. Po ciąży zostało mi kilka kilogramów i ta okropna oponka na brzuchu, przez którą nie mieszczę się w swoje ukochane ubrania. Z wielkim zapałem oznajmiłam więc, że zaczynam od jutra – buty i strój zakupiłam jeszcze przed urodzeniem Adasia. Pasuje, bo spodnie specjalnie kupiłam rozmiar większe. Ufff... Mąż ma na 9.00 do pracy, więc będę biegać z rana.

Ustawiam budzik na 6.00, wcześniej odciągam mleko dla Adasia. Ubrana w dres i gotowa do wyjścia słyszę płacz małego. Idę do sypialni, mąż śpi. No cóż, karmię młodego, zmieniam pieluszkę, budzę męża i oddaję mu synka. To biegniemy. Baj, baj, oponko! Po 25 minutach wracam, serce bije mi jak oszalałe, może jutro pójdzie mi lepiej... Ale jest jeszcze gorzej: ledwo chodzę, mąż się śmieje, że powinnam biec minutę i trzy iść marszem, a nie biec cały czas. Łatwo mu mówić – do lata zostały tylko cztery miesiące. Aaaaa! Po trzech tygodniach mam dość! – Może rower? – namawia mnie mąż. – O tak, rower. Może namówię przyjaciółkę. 

Następnego dnia czuję się jeszcze bardziej obolała i nie mogę chodzić. Karolina dała mi niezły wycisk, a ja głupiutka bez kondycji, nie oszczędzałam się – przecież do wakacji tak mało czasu. Wszystko mnie boli. Z trudem zajmuję się synkiem. Ledwo chodzę – tak się kończy moja przygoda z rowerem. Mąż wraca z pracy z niespodzianką: karimata i płyta „Nike trening” na Xboxa. Włącza ją i siada z młodym na kanapie, komentując, jak ćwiczę: – Tyłek wypnij, proste plecy, nie tak, zobacz, jak on to robi. Po 20 minutach mam dość! Wygrzebałam moją listę postanowień i podarłam ją. – Koniec z postanowieniami – oznajmiłam mężowi. A dodatkowe kilogramy i oponka na brzuchu? 
– Czy to jest takie ważne? – pytam męża. Przytula mnie. – Dla nas i tak jesteś najpiękniejsza na świecie! 
I jak ja mam być na nich zła...

Felieton nagrodzony w „Twoim Dziecku” nr 2/2016
Zobacz zasady Konkursu na Felieton  w miesięczniku „Twoje Dziecko”.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar

Mika
Mika | 2016-03-09 00:27 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

A ja sie zle czuje z ta oponka na brzuchu, chce sie jej pozbyc przede wszystkim dla siebie, cwicze codziennie, co do diety to jem mniej, pije duzo wody, zero slodyczy, duzo warzyw i wspomagam sie suplementem diety be slim 3.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?