Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

O metodzie deDOMO z jej twórcami

| 30.06.2011, aktualizacja: 30.06.2011 | 0

O nowatorskiej metodzie deDOMO rozmawiamy z jej twórcami: Grzegorzem Śpiewakiem i Markiem Jannaszem.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
deDOMO
KK: Dlaczego Angielski dla rodziców ? Jaka powinna być rola rodziców w nauczaniu języka?

Grzegorz Śpiewak:
Bo rodzice to taki szczególny rodzaj dorosłych – dorosłych z dziećmi. Rodzice mają do spełnienia niezwykle ważną rolę jako świadomi i aktywni uczestnicy edukacji swoich dzieci, zwłaszcza edukacji językowej.  W końcu to dzięki mamie i tacie każde dziecko uczy się języka ojczystego ze 100% sukcesem, a tym nie może pochwalić się żadna szkoła ani metoda nauczania. Ktoś powie – biologia, genetyka i tyle. Niekoniecznie. Jest coś w relacji rodzic – dziecko, czego bardzo brakuje w relacji nauczyciel – uczeń. I jest coś w atmosferze rodzinnego domu, czego brakuje w szkole. Właśnie na tej niezwykłej relacji rodziców z dzieckiem w domowej, codziennej rzeczywistości zbudowana jest metoda deDOMO.

KK: Skąd pomysł opracowania nowej metody nauki języka angielskiego skoro jest ich już tyle?

Marek Jannasz: Kiedy rodziła się idea serii pomocy dydaktycznych do nauki języka w domu, ze zdziwieniem odkryliśmy, że nie ma wśród mnóstwa pozycji z „angielskim” w tytule niczego „dla rodziców”. I jak rodzic z rodzicem, a zarazem anglista z wydawcą, zadaliśmy sobie pytanie: dlaczego właśnie ta grupa ma być tak zaniedbana? Jest dla dzieci, kobiet, mężczyzn, opornych i bystrzaków, starych i młodych, a nie ma dla rodziców. A to właśnie do nich, a za ich pośrednictwem do ich dzieci - przedszkolaków, uczniów, nastolatków - kierowana jest inicjatywa deDOMO.

Grzegorz Śpiewak: Żadna ze znanych mi metod nie daje tego, czego chciałem słyszeć u swoich dzieci: naturalnych, spontanicznych i płynnych wypowiedzi, którymi dziecko reaguje bez wahania w sytuacjach życia codziennego. Metoda deDOMO właśnie takie odruchy językowe pomaga rozwijać i na nich się skupia. Inne umiejętności językowe, takie jak naukę czytania i pisania po angielsku, a także systematyczne poznawanie reguł gramatycznych rządzących językiem obcym, pozostawiamy szkole. deDOMO nie jest żadną konkurencją dla szkoły czy kursu języka obcego. Raczej uzupełnieniem i wzmocnieniem. A mama i tata to nie nauczyciele-wolontariusze. Oni uczą się języka obcego razem ze swoimi dziećmi, mają prawo nie wiedzieć, jak się mówi to czy tamto, mają prawo sprawdzić nieznane słówko, mają także prawo popełniać błędy językowe. Bo tylko ten, kto nic nie próbuje mówić, błędów nie popełnia. Tylko co mu z tego, że nie popełnia? Przecież odkładając w nieskończoność moment, w którym zacznie wreszcie próbować mówić po angielsku,  marnuje całe mnóstwo cudownych okazji. Okazji do mówienia i do uczenia się!

KK: Czym deDOMO różni się od innych metod? Jaka jest idea?

Grzegorz Śpiewak: Po pierwsze, to metoda do stosowania przez rodziców, a nie przez nauczycieli. Po drugie, metoda deDOMO nie wymaga żmudnych przygotowań ani specjalnych szkoleń z samej metody. Wystarczy poznać kilka podstawowych zasad i można ruszać praktycznie od zaraz! Cała metoda opiera się na jednym podstawowym spostrzeżeniu. Formalna nauka języka w warunkach kursu w szkole, w rytmie dwa lub trzy razy w tygodniu po kilkadziesiąt minut, z natury rzeczy nie wystarcza, by reakcje językowe stały się naprawdę automatyczne. Na to potrzeba o wiele więcej czasu i o wiele większej częstotliwości powtórzeń. Niezbędny czas może zapewnić dom.
I co ważne, mama i tata nie muszą tego czasu specjalnie szukać w i tak napiętym planie dnia i tygodnia. Przeciwnie, chodzi właśnie i tylko o czas „techniczny”, który i tak poświęcamy naszym dzieciom na pomoc w ubieraniu się, przygotowywaniu posiłków, odwożeniu do przedszkola lub szkoły, czy na przytulenie na poduszce na dobranoc.  To właśnie takie codzienne sytuacje  to najlepsze okazje, przy których możemy wprowadzać i skutecznie utrwalać reakcje w języku obcym. O ile oczywiście – dosłownie i w przenośni – skorzystamy z okazji! A naprawdę warto, gdyż te domowe okazje nie przydarzają się zwykle, gdy dziecko jest z dala od rodziców - przeciwnie, ich naturalnym kontekstem jest właśnie dom i życie rodzinne. Z tej właśnie refleksji zrodziło się deDOMO, nowatorska metoda edukacji domowej. Dokonaliśmy autorskiej analizy języka, jaki jest używany w tego rodzaju interakcjach. I co się okazało? Nie pokrywa się on w wielu aspektach z tradycyjnym, znanym z programów szkolnych i podręczników doborem struktur gramatycznych i słownictwa. Nie ma też zastosowania tradycyjne pojęcie stopnia trudności czy zaawansowania tej czy innej struktury. W warunkach domowych trudne jest to, co mówimy rzadko, a łatwe to, co powtarzamy przy (niemal) każdej okazji. Metoda deDOMO to także unikalny, domowy system motywacyjny. Stworzyliśmy go i wypróbowaliśmy na swoich własnych dzieciach. Wiemy już, jak dać dziecku powód, by podejmowało coraz skuteczniejsze i liczniejsze próby wyrażenia swoich potrzeb i próśb właśnie w języku obcym.

Marek Jannasz: Dzieciom stawiane są wzorce z definicji nieosiągalne: akcent jak u rodzimego użytkownika, doskonała gramatyka i poprawność językowa.Te idealne wzorce tak naprawdę w późniejszym funkcjonowaniu w życiu dorosłym okazują się zbędne. Posługujemy się angielskim dalekim od ideału i jednak jakoś sobie radzimy, robimy business in English czy wyjeżdżamy na all inclusive. Dzieciom boimy się jednak do tego przyznać, jakby to była wiedza tajemna, a jej zdobycie musiało boleć. To przesąd. Na jego obelaniu polega m.in. misja deDOMO. Możemy dzieciom oszczędzić zbędnej udręki, a zarazem pomóc w nauce języka.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?