Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Kiedy tata się nie wysypia...

| 21.07.2008, aktualizacja: 08.09.2016 | 1
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
tata, niemowlę, sen
Niestety, kryzys nie minął. Tata na wychowawczym marzy teraz o jednym! By przespać noc bez płaczu Kubusia i kopniaków w brzuch od Agatki.
Niewyspany tata? To dopiero problem! Miesiąc temu pisałem, że życie wymknęło mi się spod kontroli. Teraz jest jeszcze gorzej. Straciłem panowanie nad snem dwojga moich dzieci. Efekt? Powoli zaczynamy z moją żoną Małgosią chodzić na rzęsach.

Wieczorne usypianie dziecka: ja cię kładę, a ty wstajesz

Wieczory wyglądają w naszym domu tak: przed godz. 20 zabieramy Kubusia do kąpieli. Agatka ogląda bajkę. Młody chlapie się w wanience przez kwadrans, potem wycieramy go, ubieramy, dostaje flaszkę z mlekiem w dłoń i ląduje w łóżeczku. Jeśli jest zmęczony, zasypia natychmiast, nie wyjąwszy do końca smoczka z buzi. Jeśli jednak późno obudził się z popołudniowej drzemki, to zaczyna się walka. Młody wstaje, a ja go kładę. Gdy uda mu się podnieść, szczerzy zęby w radosnym uśmiechu. Wbija kasownik (czyli swoje jedyne cztery zęby) w barierkę od łóżeczka i toczy ślinę. No to ja znów go kładę. On chwilę leży, zastanawia się, o co mi chodzi, i zaraz podrywa się znowu. Toczymy taką wojnę przynajmniej przez pół godziny. Wreszcie udaje mi się go pokonać i po kolejnym położeniu go na poduszce już nie wstaje. Wierci się, przewraca z jednego boku na drugi, zerka, czy aby jestem przy łóżeczku, ale nie wstaje. I zaraz zasypia.

Wieczorne zasypianie: Kto zgasi światło?

No dobrze, teraz Agatka. Gdy ja walczę z Kubą, młoda kończy kolację i niedługo potem jest już w łazience. Najpierw trochę zabawy, potem mycie, szorowanie zębów, kremowanie brzucha i pod kolanami (alergia). Przed snem jest cały rytuał: wchodzimy cichutko do pokoju, bo Kubuś już śpi. Agatka zapala lampkę i wybiera dwie książki. Wskakuje pod kołdrę, a ja moszczę się tuż obok niej. Czytam.
– Gasimy światło, kochanie – mówię po lekturze ostatniej strony.  Ale Agatka się ociąga.
– Zgasisz czy mam zgasić sam? – rzucam jak co wieczór tę samą groźbę. Skutkuje.

Leżymy w ciemnościach. Agata w łóżeczku, ja na dywanie. Staram się myśleć o czymś ciekawym. Albo po prostu trenuję mnożenie liczb. Muszę wysilać umysł, bo inaczej z pewnością zasnąłbym w ciągu minuty. Zasypianie w ubraniu, na podłodze, bez prysznica to naprawdę nic przyjemnego. Za to Agatka wcale nie jest w nastroju do spania. Najpierw wystawia jedną nogę spod kołdry. Po chwili drugą. Przewraca się. Podrywa, kładzie, drapie po głowie. Wreszcie patrzy na mnie i szepcze:

– Tata, nie mogę zasnąć.
– To policz barany – odpowiadam poirytowany. Bo chciałbym już wyjść z jej pokoju i mieć wreszcie trochę wieczoru dla siebie. Niestety, dawno temu popełniliśmy błąd i nie nauczyliśmy dziecka samodzielnego zasypiania. Zresztą wygląda na to, że z drugim historia się powtórzy.
– Ale tata, mi się nie chce spać - jęczy Agatka.
– Ale mi się chce, kochanie – odpowiadam jej w myślach, ale już się nie odzywam. Głaszczę ją za to po głowie albo trzymam za rękę. Zazwyczaj pomaga. Jest już dobrze po godz. 22, gdy zasypia i mogę wreszcie wyjść z pokoju.

Kiedy dziecko przychodzi w nocy do łóżka rodziców

I co teraz? Ogarnąć bałagan w kuchni? Uporządkować papiery (moje ulubione hobby)? Poczytać książkę? A może po prostu bezmyślnie pogapić się w telewizor, bo właściwie na nic innego nie mam już siły. Biorę prysznic, bo zamierzam oglądać tv spod ciepłej kołdry. A może jednak poczytam książkę? Zazwyczaj problem szybko rozwiązuje się sam, a właściwie rozwiązuje go Kuba swoim donośnym płaczem. Daję mu wtedy butlę z piciem. Jeszcze niedawno dostawał mleko, teraz dajemy mu jakiś sok, niedługo może dostanie wodę i w ten sposób zamierzamy oduczyć go nocnych pobudek.

Jeśli mam szczęście, to po zaspokojeniu pragnienia młody zasypia. Powoli dochodzi północ, więc daruję sobie czytanie i kładę się spać. Zasypiam w ciągu dziesięciu sekund. Może szybciej. Ale po chwili... Budzą mnie kopniaki! Najczęściej w brzuch. I na moje nieszczęście najczęściej w środku nocy. To Agatka, która od kilku miesięcy z niewiadomych przyczyn przychodzi do naszego łóżka. A że przez sen strasznie się wierci, to odczuwam to na własnej skórze. Wydaje mi się, że może marznąć w nocy, bo jej łóżko stoi pod oknem. Ale ani cieplejsza piżamka, ani grubsza kołdra nie pomagają.
– Dlaczego do nas przychodzisz? – pytam co rano.
– Bo obudziłam się i chciałam spać z wami – córeczka odpowiada z żelazną logiką.

Spanie z dzieckiem

Koło godziny trzeciej zasypiam ściśnięty między Agatką a Małgosią. Gdy budzę się znowu, jest jeszcze ciemno. Tym razem ktoś mnie szturcha łokciem. To nie Agatka, to szturchanie jest metodyczne i takie wyćwiczone. Jestem nieprzytomny... Po chwili  dochodzi do mnie, że to Małgosia tak miarowo wali mnie łokciem.
Wstaniesz do niego? – pyta, gdy otwieram oczy.

Rany, do kogo?! O kim żona mówi?! Ale gdy dociera do mnie wrzask z pokoju dziecięcego, szybko przypominam sobie, że przecież mamy jeszcze syna. Tym razem pełna flaszka nie wystarcza. Kuba wciąga całą, ale nie przestaje płakać. To całkiem inteligentny gość, choć nie skończył jeszcze roku. Wie przecież doskonale, że jeśli tylko popłacze odpowiednio długo i odpowiednio głośno, to wezmę go na ręce
i zabiorę do naszego łóżka. Dużo fajniej jest spać przytulonym do mamy albo taty, niż w pustym łóżeczku obijać się o szczebelki.

I tak też się dzieje. Gdy budzę się rano, jestem niewyspany, połamany i po prostu zły. Zerkam na Małgosię i widzę, że jest w podobnej formie. Nasze łóżko jest zdecydowanie za małe, by pomieścić tyle osób. Za to nasze dzieci budzą się uśmiechnięte, pełne sił, wypoczęte i szczęśliwe. Hm... W sumie o to chodzi, nieprawdaż?

Zobacz też:
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar

kasia
kasia | 2008-10-10 21:36 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

szczerze poweim ze bardoz milo mi sei czytalo ten artyul, chcialabym zeby i moj maz byl takim aktywnym ojcem dla naszego syna. Troche zazdroszcze.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?