Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Prawdziwe historie: nasza opiekunka piła alkohol

| 14.07.2014, aktualizacja: 14.07.2014 | 0

Nasza opiekunka do dzieci piła. O mały włos zakończyłoby się to tragedią. Nie mam już zaufania do obcych ludzie - opowiada 33-letnia Ewa. Tylko do mojej mamy mam bezgraniczne zaufanie.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
dziecko, lekarstwa, tabletki,
fot. © djedzura - Fotolia.com
Pani Janeczka była życzliwa innym i wzbudzała sympatię.
A więc jesteśmy umówione? – uśmiechnęłam się do pani Janeczki, kończąc rozmowę. Sąsiadka była tak miła, że zgodziła się zostać opiekunką naszych dwóch szkrabów: 5-letniego Antosia i 3-letniego Stasia.
– Przynajmniej masz gwarancję, że dzieci są pod dobrą opieką – zapewniał mnie Karol, mój mąż.

Życzliwa sąsiadka zaopiekuje się dziećmi

Mieszkaliśmy w kamienicy już dwa lata i rzeczywiście, z panią Janeczką od początku pozostawaliśmy w znakomitych stosunkach. Elegancka, zawsze uśmiechnięta i życzliwa innym, z miejsca wzbudzała sympatię.
– Proszę się nie martwić, pani Ewuniu. Dam sobie radę – musiała wyczuć moje obawy, gdy pierwszego ranka wychodziłam do pracy. – Mam w końcu spore doświadczenie – dodała. – Wychowałam przecież trójkę własnych dzieci...
Na szczęście, już wcześniej uprzedziłam panią Janeczkę, że chłopcy są wyjątkowo energiczni i ciekawi świata.
– Przecież to zdrowe dzieciaki, to jakie mają być? Będę miała oczy naokoło głowy! – roześmiała się.
Z duszą na ramieniu przesiedziałam do trzynastej, w końcu nie wytrzymałam i zadzwoniłam.
– Poszaleliśmy i teraz chłopaki mają drzemkę – usłyszałam ściszony głos pani Janeczki.

Byłam oczarowana panią Janeczką

A kiedy wróciłam do domu, oniemiałam. Mieszkanie lśniło, z fotela gdzieś zniknęła sterta rzeczy do prasowania... A chłopcy, kiedy się obudzili, zadowoleni jak nigdy, opowiadali mi, co robili.
– Bawiliśmy się w indian, śpiewaliśmy piosenki i ciocia czytała nam bajeczki – wymieniali jednym tchem.
– Pani Janeczko, jest pani niesamowita! – z wdzięcznością ucałowałam starszą panią. – Ale z tym sprzątaniem i prasowaniem, naprawdę, nie trzeba było... Ile się należy? – zapytałam.
Pani Janeczka oburzyła się:
– Niech pani nie gada głupstw! Ja jestem dobrze zorganizowana, a po co pani ma jeszcze harować w domu?
Niezwykła kobieta! Bezinteresowna i życzliwa innym – byłam zdumiona, że w naszych zabieganych i bezwzględnych czasach są jeszcze tacy ludzie.

Czyżbym poczuła zapach alkoholu?

Przez pierwszych kilka miesięcy wszystko układało się w najlepszym porządku. Staś i Antoś wprost przepadali za opiekunką. Któregoś dnia, kiedy rozmawiałyśmy, pani Janeczka nachyliła się, żeby mi coś powiedzieć. W tym momencie poczułam, jakby... zapach alkoholu. Czyżby ona... – myśl, która zrodziła się w mojej głowie, po chwili wydała się tak absurdalna, że nawet jej nie dokończyłam.
Jednak trzy dni później sytuacja się powtórzyła. Tym razem zebrałam się na odwagę:
– Pani Janeczko – zaczęłam, patrząc jej czujnie w oczy. – Hmmm... Nie wiem, jak o to zapytać, ale... – zawiesiłam głos i po chwili wypaliłam: – Czy pani piła jakiś alkohol?
Sekundę później żałowałam swojej podejrzliwości. Pani Janeczka zrobiła się czerwona jak piwonia. Wyraźnie ją zatkało, z trudem łapała oddech. Kiedy wreszcie mogła mówić, nie kryła oburzenia:
– Pani Ewuniu! Jak pani może podobne rzeczy... mnie, starszej kobiecie... – wstała i z godnością zaczęła się przemieszczać w stronę drzwi.
Dużo mnie kosztowało, żeby przyjęła gorące przeprosiny. Wiłam się przed nią jak piskorz, świadoma grubego nietaktu, jaki popełniłam. Szczęśliwie, dała się w końcu przebłagać. Przyrzekłam, że nie będę nigdy więcej podejrzewała jej o jakieś bezeceństwa.
– Proszę sobie zapamiętać, że ja nie jestem jakąś pijaczką – zakończyła pani Janeczka z przyganą w głosie.
Było mi głupio, że skrzywdziłam niewinną kobietę i nawet słowem nie wspomniałam mężowi, co zaszło. Modliłam się tylko, by to sąsiadka czegoś nie chlapnęła, ale wyraźnie i jej zależało na tym, żeby jak najszybciej to nieporozumienie odeszło w niepamięć...
A któregoś dnia pani Janeczka sama mnie uprzedziła:
– Pani Ewuniu, trochę bolało mnie serce i wzięłam krople – zawiesiła głos.
Gdybym wtedy wiedziała, że nieszczęście jest o krok...

Zobacz także: Prawdziwe historie: zawsze trzeba mieć nadzieję

separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?