Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Pak i paka


Kubuś bardzo dużo mówi do siebie, a raczej mówi w powietrze, do jakiegoś nieznanego mi adresata. Do siebie chyba nie mówi, bo trudno mi stwierdzić, czy on już wie, że istnieje. Widzi swoje odbicie w lustrze, reaguje na swoje imię (ale to chyba zwykły behawioryzm, zwierzęta też reagują) jednak nie potrafi wymówić swego imienia. Czy obiekt nie nazwany nie istnieje? Świadomość bez języka jest możliwa? Chyba tak, Kubuś jakoś siebie przeczuwa, bo gdy coś mu się uda, np. powkładać piłki tenisowe do puszki, albo gdy coś zniszczy (ostatnio rozsypał kawę po całej kuchni oraz zjadł sporo kremu do twarzy, który gdzieś dorwał I odkręcił) to patrzy triumfalnie na publiczność. Czy widzicie jaki jestem zdolny? Podobnie jak większość dzieci I dorosłych często domaga się pochwał, afirmacji. Reżyser pragnie dobrych recenzji, zakochanych w nim fanów, pisarz marzy o tym, by być czytanym, Kubuś też liczy na poklask. Czy afirmować I rozpuszczać I uzależniać od pochwał, czy nie przesadzać z tym zachwytem nad własnym dzieckiem? Ale dystans może skończyć się równie katastrofalnie - zimni, wykalkulowani rodzice. Na szczęście dzieci są twarde, niezależne, idą swoją drogą, a my zapewne niepotrzebnie się tak cackamy. Więcej pokory - wciąż sobie powtarzam. On jest centrum naszego świata, ale czuję, że na odwrót to raczej nie działa...

Piękne jest takie mówienie bez powodu, w zasadzie śpiew, melodeklamacja. Jakby potwierdzanie że się istnieje - słychać mnie, więc jestem, mówię więc jestem, trenuję aparat mowy. W którymś momencie pojawi się wstyd - głupio jest mówić do samego siebie. Człowiek, który chodzi I mówi do siebie to szaleniec, może schizofrenik rozmawiający z którąś ze swych osobowości?

Kilka miesięcy temu zastanawiałam się jakie będą pierwsze słowa Kubusia. Po jedenastu miesiącach koleżka operuje następującym słownikiem: mama (jednak to było jego pierwsze słowo), tata, baba (czyli niania), auto (kocha motoryzację), mniam mniam (żarłok, smakosz, na widok bilbordów reklamujących owoce krzyczy mniam mniam), paka (czyli piłka), pak (czyli ptak), kak (czyli kwiat), kaka (czyli książka), hau hau (czyli pies). Od kilku dni pojawiło się pierwsze przeczenie oraz fraza „nie ma“. Co z tego wynika? Typ rodzinny, lubiący dobrze zjeść interesujący się biologią, motoryzacją, piłką I książkami. W sumie sympatyczny gość.
Tekst: Agata Passent/Syndykat Autorów
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?