Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Pasowanie na pierwszoklasistę – czytaj felieton blogerki, Jadźki

| 13.10.2014, aktualizacja: 13.10.2014 | 1

„Teraz już tylko zaczną się problemy, imprezy, nie daj Bóg narkotyki albo jeszcze gorzej, dziewczyna!” – pisze Jadźka, blogerka i „pasowanego” pierwszoklasisty w felietonie specjalnie dla Babyonline.pl. Co pomoże na rozterki mamy tak dużego dziecka?… Koniecznie przeczytaj!

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(3)
pasowanie na ucznia
fot. Fotolia
„A więc stało się i odchodzisz”, śpiewał mój ukochany Grzesiu w jednej z piosenek, które należą w mojej prywatnej dyskografii do katalogu najpiękniejszych. Niektóre rzeczy dzieją się bez naszej aprobaty jakiejkolwiek, z dezaprobatą wręcz się dzieją. Chociaż od samego początku wiemy, że właśnie taki scenariusz wystukało na klawiaturze życie to pogodzić się z koleją rzeczy bardzo trudno. Kobiecie szczególnie, bo kobiety szczególnie się przejmują wszystkim, co mężczyznom szczególne się nie wydaje być zanadto.

Nie raz i nie dwa będę się jeszcze łudzić, planować inaczej, zmieniać tory, dokładać nowe ścieżki, którymi zboczyć można i przeznaczenie kopsnąć w nochal pstryczkiem  – ale meta nam nie odpuści.

Meta.

Wstrętne babsko. Wyciąga po niego ręce i z tym zimnym tępym wzrokiem winduje swój triumf. Udało jej się, dopiął ten wycieruch swego. Wyrwała biedne dziecko w szpony edukacji pozostawiając matkę z wyłomem w sercu za swoją malutką pociechą.

Małżon: Weź Jadźka, dramatyzujesz jak zwykle. Gdyby go jakaś sekta przygarnęła to rozumiem, ale on miał tylko pasowanie na pierwszoklasistę.

No oczywiście! TYLKO pasowanie! Dramatyzuję! Ty wiesz, że on już nigdy do przedszkola nie pójdzie? Nie zsika się w majtki? Leżakować już nie będzie chciał, całusa mi nie da na dzień dobry i do widzenia dobrego? Nie nażre się piachu, nie rozpłacze na widok rozwiązanego sznurowadła? To wszystko już przepadło bez kombeku, to małe dziecko właśnie nam pasowaniem wygoniono z tego małego ciałka. Teraz już tylko zaczną się problemy, imprezy, nie daj Bóg narkotyki, albo jeszcze gorzej - dziewczyna!

Małżon: Harlequin i wino. Wystarczy?

I czekoladkę jeszcze. Dużą. Z nadzieniem. Albo dwie, bo one szybko się w niebyt przemieniają złośliwie. A te gorsze w byt właśnie, ale podlejszy, bo nadwagowy.

Więcej wpisów o Juniorach, Małżonie i samej Jadźce znajdziesz na blogu Jadźka.pl – zajrzyj koniecznie!

Czytaj także: „Na co dzień prowadzę biuro rachunkowe, uwielbiam matematykę  (…) W domu wbijam się w podarte jeansy. Uciekam na koncerty, odwiedzam Jarocin, poguję z dziećmi przy Kaziku” – wywiad z Jadźką, blogerką i mamą Juniorów.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar

Moniś
Moniś | 2014-10-15 15:37 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Moja córcia poszła do przedszkola. I to też wielkie przeżycie. Też z dezaprobatą! takie życie, yyyyyy.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?